Jestem barwą…

„Jestem bielą i czernią; jestem wszystkim tym, co znajduje się pomiędzy nimi. Jestem światłocieniem. Jestem kontrastem i harmonią. Jestem jedwabiem i kaszmirem. Jestem kobietą. Sobą. Inspiruje mnie życie, kolor mgły, odcień zachodzącego słońca, kolor nieba o świcie, chmur”  ̶  tak przedstawia się makijażystka PAULA WAŚKIEWICZ.

 

BWL: Jak to się stało, że absolwentka m.in. Łódzkiej Szkoły Filmowej, Studia Sztuki, charakteryzatorka została makijażystką?

PW: Makijaż od początku dawał mi ogromną satysfakcję i pewien rodzaj spełnienia. To bardzo wyjątkowa relacja pomiędzy osobą malowaną a mną, gdzie niezwykle ważne jest zaufanie i nić porozumienia. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut można kobietę odmienić. Czasem nie chodzi nawet o mocny, wyrazisty makijaż, ale o tę subtelną, dyskretną różnicę dającą wyjątkowy efekt upiększenia. Dla tego właśnie efektu to robię.

BWL: Plan filmowy, sesja zdjęciowa, charakteryzacja, teledysk, reklama… Jest Pani w ciągłym biegu. Od kiedy realizuje Pani swoją pasję?

PW: To już trwa około 15 lat, a zaczęło się od tego, że rzucono mnie na głęboką wodę planu zdjęciowego filmu krótkometrażowego. Pomyślałam sobie wtedy, że jeśli sobie dobrze poradzę, to będzie to moja ścieżka, którą będę podążać. I tak się stało. Mimo że było to duże wyzwanie i ogromny stres, to wiedziałam, że tam jest moje miejsce. Teraz zajmuję się głównie makijażami indywidualnymi, ale z radością biorę udział w różnych projektach filmowych, reklamowych i zdjęciowych.

BWL: Które wyzwanie było dla Pani najtrudniejsze?

PW: Najtrudniejsze były początki. Zanim zaczęłam malować z tym spokojem, który mam teraz, minęło trochę czasu. Pamiętam plan filmowy realizowany w Łodzi. Zagraniczna ekipa, bardzo skomplikowana charakteryzacja i efekty specjalne. Ostry mróz, wielogodzinne zdjęcia głównie w plenerze i noce spędzone na tkaniu zarostów, które wykorzystywane były na zdjęciach w dniu kolejnym. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tak zwanego zaplecza filmowego. Oglądamy film jako produkt ostateczny i nie wiemy, jak wiele osób dba o najmniejszy szczegół w czasie jego tworzenia.

BWL: Współpracuje Pani ze znanymi osobistościami. Czy są takie, które wspomina Pani z sentymentem?

PW: Jest wiele znanych osób, które wspominam z sentymentem i ogromnym szacunkiem. Gdy myślę jednak o pracy i całej mojej ścieżce zawodowej, największy sentyment budzą wszystkie wspaniałe, mądre kobiety, które miałam przyjemność obserwować przy pracy. Te, które dzieliły się ze mną swoją wiedzą. Wiedzą, która nie jest ogólnie dostępna, której nie wygooglujemy, nie wyczytamy w podręczeniach, ale taką wypracowaną własnymi rękoma, do której same doszły metodą prób i błędów.

BWL: Zajmuje się Pani wszelkimi postaciami makijażu. Jest wśród nich charakteryzacja filmowa, sesyjna, jest i ślubna oraz taka przeznaczona specjalnie dla mam i ich córek. Udziela Pani również porad jako stylistka. Wszystkie te propozycje łączy jedno: Pani umiłowanie do koloru.

PW: Bez koloru nie byłoby życia, proszę wyobrazić sobie świat w odcieniach szarości, szare kwiaty, szare drzewa, zwierzęta i nas, ludzi. Bylibyśmy potwornie smutni i przygnębieni. W mojej pracy kolor jest najważniejszy. Ponad 90 procent kobiet przychodzących do mnie na indywidualną lekcję makijażu ma źle dobrany podkład, niedopasowane są w większości kosmetyki kolorowe. Przynajmniej 70 procent osób przychodzących do mnie na analizę kolorystyczną ubiera się najchętniej w kolor biały i czarny, czyli barwy pasujące tak naprawdę niewielu. I tu zaczyna się moja rola. Polega ona przede wszystkim na pokazaniu, że świat nie kończy się wyłącznie na kilku kolorach podstawowych, ale oferuje nam cały wachlarz barw i odcieni, które mądrze zgrane zapewnią większy komfort życia.

BWL: Skąd czerpie Pani inspiracje?

PW: Inspiruje mnie proces tworzenia, droga, jaką trzeba przejść, aby powstał makijaż. Każda twarz jest inna, potrzebuje właściwego podejścia, oceny proporcji, zauważenia atutów. Proces powstawania makijażu jest wieloetapowy, a każdy etap wymaga skupienia. Inspiruje mnie sam człowiek i to, na jak głęboką metamorfozę jest gotów.

BWL: Jednak przyszedł czas na własną Pracownię. Mówi Pani, że na warszawskiej Starówce czas się zatrzymuje. To czas relaksu czy jednak wciąż praca?

PW: Już od 10 lat mam przyjemność pracować w tak wyjątkowym miejscu. Warszawska Starówka jest dla mnie niezwykle klimatyczna i urocza. Znajduje się w samym sercu Śródmieścia, a tak bardzo różni się od centrum architekturą i funkcją, którą pełni na mapie Warszawy. Mimo że na lekcje makijażu przyjeżdżają do mnie kobiety z całego świata, to najbardziej lokalizację doceniają chyba warszawianki, które z przyjemnością po spotkaniu ze mną spacerują po Rynku.

BWL: Dlaczego tak ważna jest dla nas analiza kolorystyczna?

PW: Na samo słowo „kolor” przechodzi mnie dreszcz. Myślę, że kolor można czuć jak muzykę. Połączenia kolorystyczne to już jakby symfonia… Moja miłość do koloru zrodziła się dość dawno. Pamiętam, że od dziecka pewne barwy mnie intrygowały, a inne z kolei budziły niechęć. Postanowiłam zgłębić tajemnice kolorów, chciałam koniecznie wiedzieć, dlaczego niektóre sprawiają że czuję się świetnie, a inne powodują ból głowy. Teraz, kiedy mam tytuł kolorysty, mogę doradzać w tych kwestiach także innym i sprawia mi to ogromną frajdę. Bo kiedy wgryziemy się w barwę, cudownie jest także zgrać ją ze strukturą materiału, rodzajem tkaniny, a potem jeszcze z właściwym krojem i  ̶  mamy to!

BWL: Kolory są również istotne w biznesie. Odpowiednia mowa ciała, ubiór, dobór kolorów to dodatkowy atut podczas negocjacji handlowych. Jak wiemy, Pani udziela także porad w tym zakresie. Jak wiele firm z nich korzysta?

PW: Świadomość koloru i właściwy dress code w biznesie jest bardzo ważny. Coraz więcej firm inwestuje w wizerunek, bo wie, że od niego naprawdę dużo zależy. Ja najbardziej cenię sobie relację indywidualną, kiedy mogę skupić się na jednostce i zgrać każdy szczegół. Zaczynam wtedy od kolorów, potem dopracowuję formy i kształty oraz makijaż. Każdy z tych elementów powinien być ze sobą dobrze zgrany, tworząc jedną spójną całość. Dopiero wtedy możemy mówić o biznesowym, profesjonalnym wizerunku dającym nam poczucie pewności, a kontrahentom przekonanie o współpracy z właściwą i kompetentną osobą.

BWL: Makijaż ślubny i indywidualny to ważna część Pani oferty. Zwykle nie zna Pani klientki. Jak zatem wygląda taka współpraca?

PW: Musimy się błyskawicznie i dość dobrze poznać. Są kobiety bardzo zdecydowane, które dość jasno i precyzyjnie omawiają ze mną makijaż, a są także takie, które ze spokojem i pewnością oddają swoją twarz w moje ręce. W przypadku tych drugich dreszczyk emocji jest chyba trochę większy. Za każdym jednak razem podchodzę do makijażu jak do zadania, które mam wykonać najlepiej, jak potrafię. Sama techniczna strona makijażu to nie wszystko, jest jeszcze kwestia emocjonalna, czyli wszystko to, co sprawia, że makijaż będzie do danej kobiety pasował, a ona będzie czuła się w nim komfortowo i swobodnie.

BWL: Jakich nowych wyzwań podjęłaby się Pani teraz?

PW: Jest wiele rzeczy, których chciałabym spróbować. Zastanawiam się tylko, kiedy i od czego zacząć. W najbliższym czasie na pewno będę pochłonięta zgłębianiem koloru i zestawień kolorystycznych. W przyszłości myślę także o wykonywaniu makijażu permanentnego, który może mieć ogromny wpływ na samoocenę, poczucie pewności i kobiecości, zwłaszcza u pacjentek onkologicznych. Moim marzeniem jest także architektura wnętrz, tu też ogromne znaczenie mają kolor, proporcje i style. Nad stworzeniem własnej linii kosmetyków kolorowych też chętnie bym pomyślała, bo dobrze wiem, czego potrzebują kobiety, a co jeszcze nie pojawiło się na rynku.

www.makeupclub.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.