Jesteśmy mistrzami metamorfoz

Instytut Sharley, założony przez Magdalenę Bogulak, to jeden z najbardziej renomowanych ośrodków medycyny estetycznej w Polsce, w którym najlepsi specjaliści kosmetologii i lekarze dermatolodzy zadbają o to, aby twoja cera była promienna i zdrowa oraz byś wyglądała szczupło i pięknie.

 

EJ: Widzę, że wszystko udaje się Pani połączyć: i pracę, i życie rodzinne.

MB: To dzięki temu, że jestem szybka. (śmiech) Mam takie geny, że nie mogę usiedzieć na miejscu. Ciągle coś muszę tworzyć, podejmować jakieś wyzwania. Codziennie mam mnóstwo rzeczy do zrealizowania (nie lubię, gdy coś jest niedokończone). Jeśli przyjdzie mi do głowy jakiś pomysł (a mam pełną głowę pomysłów), to chcę go realizować dzisiaj, a nie jutro. To, co mam zrobić jutro – robię dzisiaj. Może dlatego tak idę do przodu – wszystko, co nowe, co innowacyjne, staram się u siebie mieć, a żeby to mieć, trzeba nad tym trochę popracować, trzeba koło tego pochodzić.

EJ: Wizerunek marki tworzy również zespół profesjonalistów. Jak dobiera Pani pracowników?

MB: Najważniejsze jest to, żeby ludzie byli dobrzy zawodowo, żeby mieli potencjał, ale muszą też do siebie mentalnie pasować. Zespół tworzą ludzie, którzy mają pasję i chęć rozwoju, ale również ze sobą współgrają. Tworzą zespół dlatego, że są jednością. Mój pracownik to osoba kompetentna, ale będąca przede wszystkim prawdziwym człowiekiem – chętna, życzliwa, dla której każdy pojawiający się problem jest do rozwiązania i która nie narzeka.

EJ: Czyli wartości miękkie są dla Pani nadrzędne.

MB: Zdecydowanie. Uważam, że każdego można zawodowo ukształtować na swoje potrzeby, ale mentalności się nie zmieni, dlatego dla mnie najważniejszy jest człowiek. Tak naprawdę podstawą każdej firmy, szczególnie w usługach, są ludzie. Jeżeli ludzie są ok, to biznes idzie ok, bo im się chce.

EJ: Klinika Sharley jest autoryzowaną placówką szkoleniową niemieckiej metody makijażu permanentnego Long-Time-Liner®. Czym wyróżnia się ta metoda wśród innych stosowanych na rynku?

MB: To jest bardzo dobra marka na naszym rynku, w zasadzie numer jeden na świecie. Potwierdzają to prace linergistek w całej Polsce. Wyróżnia się tym, że jest marką medyczną – pigmenty, które są tam użyte, mają status dermatologicznych, czyli takich, które są bardzo bezpieczne dla skóry. Poza jakością, poza klasą samego sprzętu liczy się właśnie jakość pigmentacji. Zabiegi wykonywane tą marką są niesamowicie naturalne. Zarówno filozofia kształtu, jak i kolorystyki są bardzo naturalne i idealnie dobrane do każdego typu cery. Ta marka powoduje, że kobieta naprawdę pięknie wygląda: nie jest ani przemalowana, ani przerysowana.

Marka Long-Time-Liner® wyróżnia się także tym, że ma ogromnie wielkie serce – jest marką charytatywną, która prowadzi wiele akcji. Ostatnio rozpropagowuje akcję „Sercem malowane”, która polega na tym, że linergistki z całej Polski pracujące na Long-Time-Linerze malują bezpłatnie usta osobom po rozszczepie warg i podniebienia. Z akcji korzystają dziewczyny, które przeszły w życiu bardzo wiele operacji (to są zabiegi wykonywane w odpowiednim wieku), a mimo to mają trochę nierówne usta z widocznymi nad nimi bliznami. Malując im usta na naturalny kolor, dajemy im mnóstwo szczęścia.

To jest akcja, która nas samych zaskoczyła, bo rozprzestrzeniła się na całą Polskę i idzie w świat. Do tej pory osoby po rozszczepach ust były pomijane. Mówiło się o osobach po chemioterapii, a nikt nie widział, jak wiele wycierpiały te dziewczyny przez wszystkie lata szkoły, studiów etc. I my chcemy im dać tę wisienkę na torcie – malujemy im usta za darmo (za jeden uśmiech), żeby mogły pięknie wyglądać.

Ta pomoc musi wypływać z serca – bezinteresownie. Często w codziennej gonitwie zapominamy o osobach potrzebujących, a one często nie mają śmiałości, by poprosić o pomoc, albo nie wiedzą, że mogą ją uzyskać. Nie wolno nam zafiksować się na samych sobie. Jeśli otworzymy się na innych, będziemy także bardziej kochać samych siebie. Wiem, że dobro zawsze wraca.

EJ: Pani również osobiście angażuje się, wspiera różne organizacje charytatywne.

MB: Tak. Pomagamy domom dziecka, osobom prywatnym, które są potrzebujące. Uważam, że trzeba pomagać, bo to po prostu jest fajne. Dzisiaj każdy ma jakieś problemy i jak człowiek coś od siebie da, to czuje się szczęśliwszy.

EJ: Moją uwagę przykuł innowacyjny nutrikosmetyk, który dostępny jest w Klinice. To czekolada młodości marki Esthechoc. Jakie ma właściwości?

MB: Dzisiaj jest taka moda, że część klientek idzie drogą technologii – sięgają po preparaty, które są bardzo zaawansowane pod kątem technologii chemicznej. Mogą to być kosmetyki, które nie do końca są naturalne, ale dobrze i szybko działają.

Inne klientki wyznają filozofię zdrowego życia: biegają, chcą być fit, odżywiają się eko, używają kosmetyków naturalnych, chodzą na aromaterapię. Osoby, które wchodzą na tę drogę, są szczęśliwsze: zwalniają tempo życia, mają czas na rower, biegi, basen, fitness. Jestem zaskoczona, że dzisiaj wiele młodych osób wchodzi właśnie na taką ekodrogę, bo wydawałoby się, że młodzi jedzą tylko hamburgery. (śmiech) Taka decyzja niesie ze sobą wiele pozytywnych rzeczy: przekłada się na życie, na pracę – pracownik jest bardziej zadowolony, a jak jest zadowolony, to jest bardziej wydajny, ma więcej klientów. To system naczyń połączonych.

Esthechoc wpisuje się właśnie w ten prozdrowotny trend. Jest to odmładzająca czekolada, która bije rekordy popularności w Harrodsie. Swoje działanie zawdzięcza wysokiej zawartości astaksantyny, która jest naturalnym antyoksydantem (zwalcza wolne rodniki). Charakteryzuje się również wysokim stężeniem epikatechiny polifenolowej kakao, która pozwala na ochronę skóry przed procesami starzeniowymi – spowalnia je i zapewnia jej atrakcyjny wygląd, a oprócz tego silne dotlenienia. Wysoka zawartość czekolady powoduje wydzielanie endorfin. Esthechoc również bardzo oczyszcza organizm, np. jeśli ktoś ma trądzik, to spożywanie tej czekolady powoduje regulację wydzielania i, co jeszcze ważniejsze, nie tuczy!

EJ: Dziś nowe technologie wpływają na każdą dziedzinę, na Pani domenę również. Jakimi najnowszymi rozwiązaniami poszczycić się może Pani Klinika?

MB: Jeżeli dziś tworzy się biznes oparty na usługach skierowanych do klienta, to trzeba stawiać na najwyższa półkę. Obecnie nie stać nas na bylejakość i niesprawdzone technologie. Jeżeli zastosujemy coś, co nie do końca będzie dobre, to potem klient nie widzi efektów, a my mamy problem, bo tego klienta tracimy. Trzeba więc stawiać na rzeczy topowe, numer jeden na świecie. Dlatego współpracujemy tylko z najlepszymi markami i najlepszymi dystrybutorami. Jeśli wiemy, że za chwilę wejdzie jakieś urządzenie, to chcemy je mieć już i tak się dzieje.

Jeżeli chodzi o ciało, to pracujemy na wiodących urządzeniach na rynku – sprawdzonych i pewnych. Jeśli się bierze taką dobrą maszynę, to wiemy, że ona odniesie sukces, że utrzymamy klienta. Jedynym problemem jest to, że ona bardzo dużo kosztuje i trzeba je ciągle wymieniać, ale dla naszych klientów ściągamy wszystko, co najlepsze: najlepsze urządzenia do ciała, do twarzy, najlepsze, tzn. sprawdzone, wypełniacze i preparaty do medycyny estetycznej. Wybieramy te, po których nie będzie powikłań, nie wchodzimy w tanie nowinki, bo „tańsze” z reguły oznacza „gorsze”. Za ceną idzie przecież produkt, który musiał być stworzony, zbadany. Koszt tych pracy musi być widoczny w cenie produktu.

EJ: Pani Magdaleno, jaka jest Pani recepta na sukces w branży beauty?

MB: Taka recepta będzie zawierać wiele składników, m.in.: pracę, chęć, determinację, szukanie nowości, realizację swoich planów i przede wszystkim obracanie się w gronie fajnych ludzi. Podstawą są ludzie, bo w całym biznesie najważniejszym czynnikiem zawsze jest i będzie czynnik ludzki. Trzeba sobie skompletować taki dobry, piękny i profesjonalny zespół, a potem dopiero tworzyć biznes.

EJ: Prowadzi Pani firmę już 25 lat. Nie popadła Pani w rutynę?

MB: Bardzo łatwo jest wpaść w rutynę, jeśli wydaje się nam, że przez lata coś tworzyliśmy i już wszystko zrobiliśmy, więc biznes sam pójdzie dalej. Tak nie jest, bo biznes beauty ciągle się rozwija i trzeba go cały czas kontrolować, wiedzieć, co się dzieje na rynku i wprowadzać te wszystkie nowości i technologie, bo klient tego oczekuje. Poza tym, jak się prowadzi taki biznes 20–25 lat, to już mamy innego klienta, czyli to, co stworzyłam kiedyś dla pierwszych klientów, dla obecnych może nie być dobre, bo przecież wszystko się zmienia: technologie, nastawienia, potrzeby…

Mam dwie córki w wieku ponad 30 lat, więc wiem, czego potrzebują dziś młode kobiety i staram się prowadzić ten biznes właśnie pod kątem tych młodych kobiet. Oczywiście w ofercie znajdą się propozycje i dla starszych i dla młodszych kobiet, a także dla panów, bo dzisiaj oni także bardzo często korzystają z zabiegów, np. medycyny estetycznej, pigmentacji głowy. Młodzi panowie szybko łysieją (następuje to wskutek działania hormonów, nadmiernego stresu czy niewłaściwego odżywiania) i wstydzą się tego, chcą ukryć ten fakt. Przychodzą więc do nas, by za pomocą pigmentacji stworzyć wrażenie, że są po prostu bardzo krótko obcięci (zauważalny efekt zabiegu to małe kropeczki w miejscach pozbawionych włosów). Dzięki temu też się odmładzają i mają wyższe poczucie wartości. Ten trend się będzie rozwijał, bo dziś panowie bardzo o siebie dbają. Facet chce iść do dobrego fryzjera, zrobić sobie twarz, użyć medycyny, może trochę botoksu, laseru frakcyjnego, żeby skóra była lepsza. Mamy teraz urządzenie ONDA z ITP (to najnowsze do ciała), które zastępuje liposukcję (odsysanie tłuszczu). Korzystają z niego nie tylko panie, lecz także panowie, którzy nie mogą tego tłuszczu zbić na siłowni. To jest fajna grupa klientów.

Instytut Sharley to także biznes rodzinny. Zrobiłam nawet krem z dedykacją dla moich córek – Igi i Martyny. Obie są po psychologii i kosmetologii i pomagają mi w prowadzeniu firmy, wykonują wiele zabiegów.

EJ: Klinika Sharley zdobyła zaufanie wielu gwiazd. Odwiedza Panią m.in. Bożena Dykiel, Nina Terentiew i Martyna Wojciechowska. Które zabiegi są najbardziej popularne?

MB: Oczywiście popularne są wszystkie te zabiegi, dzięki którym pomagamy kobietom wydobywać ich naturalne piękno i pielęgnować młodość – zatrzymać, a nawet cofnąć czas, np. makijaż permanentny (wykonujemy go już prawie 20 lat!). Posiadamy najnowocześniejszy sprzęt do ciała, więc możemy ładnie wymodelować i wysmuklić sylwetkę i kompleksowo zadbać o skórę. Można u nas również wykonać testy genetyczne, na podstawie których zostanie opracowana dla nas specjalna dieta.

Sharley zmienił życie wielu osób na lepsze. Jesteśmy mistrzami metamorfoz w Polsce.

                   

Rozmawiała: Elżbieta Jeznach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.