Mogę wszystko – szansa czy porażka?

Chcieć to móc, siłą umysłu można zdobyć wszystko, potęga podświadomości to nasza droga do gwiazd.

Zastanawiałam się w ostatnim czasie nad tematem, który dotyczy wielu osób z mojego otoczenia, ale także mnie samej. Nie jest to specjalnie pożądana kwestia, ponieważ według otaczających nas haseł lepiej pędzić, zdobywać, pozbywać się, szukać i znów zdobywać. Aż do wyczerpania, aż do samego końca – bo po to jest przecież życie. Bo przecież chcę spróbować każdego możliwego smaku. W obecnym świecie można zaryzykować stwierdzenie, iż żyjemy zgodnie z  hasłem „ powinienem wszystko”. Wszystko jest w zasięgu ręki, wszystko jest możliwe, jeżeli tylko mocno się postarasz, jeżeli uwierzysz w swoją ukrytą moc. Wystarczy przeczytać poradniki psychologiczne, wystarczy uśmiechać się do lustra, wystarczy mówić do siebie : jesteś wspaniały i w to całym sobą uwierzyć. No i zdobywamy, szkolimy się, siedzimy na kozetkach, żeby tylko wydobyć tą magiczną siłę, która sprawi, że doba wydłuży się podwójnie, będziemy przemieszczać się dwa razy szybciej, a co za tym idzie – zdobędziemy dwa razy więcej… Chciałabym jednak zapytać także samej siebie : czego zdobędziemy więcej ? Pieniędzy ? Wrażeń? Pochwał innych ludzi? Zadowolenia ? Chwilowego poczucia, że osiągnąłem sukces mierzalny opinią otoczenia ?  Na pewno warto to wszystko poczuć, bez wątpienia są to wspaniałe marzenia . Najważniejsze jest jednak pytanie , czy jeżeli zrealizujemy te marzenia – czy umiemy usiąść, zatrzymać się i po prostu pocieszyć. Czy przypadkiem od razu po zdobyciu naszego szczytu nie wyruszamy od razu na następny nie odpoczywając, nie podziwiając, nie zatrzymując się, żeby poczuć co jest Tu i Teraz.

W żadnym wypadku nie sugeruję, aby nie marzyć, nie zdobywać, nie pokonywać swoich barier. Sama jestem przykładem, że marzenia są niesamowitymi skrzydłami w życiu a ich realizacja największą radością. Chciałabym tylko zwrócić uwagę, że często cieszy nas dążenie do tego, co w przyszłości, ale nie cieszy to- co jest w obecnej chwili. Tak wiele osób cierpi na depresję. Tak wielu ludzi czuje, że nie nadąża, że jest na marginesie, bo nie potrafią utrzymać tempa, które nas otacza. Chodzi o to, aby po prostu zacząć cieszyć się tym, co już mamy – w tym momencie, w tej chwili.  Być może kiedyś były to dla nas szczyty, o których tylko marzyliśmy. Być może mamy już naprawdę dużo, ale przecież chcemy wszystkiego, więc nie cieszymy się tym, co już jest zdobyte – bo nie jest to „wszystko”. Czy jednak kiedykolwiek tak naprawdę będziemy mieli wszystko ? Co należy do zbioru : wszystko w życiu ?  Czy zawsze musimy przekraczać strefę naszego komfortu ? Czy tylko poza nią będziemy szczęśliwi ? Czy faktycznie wszystko, czego pragniemy znajduje się poza granicą naszego lęku?  Gdzie w takim razie jest ta granica ? W którym momencie będziemy mogli już usiąść, odetchnąć i powiedzieć samemu sobie: jest dobrze tak jak jest, chcę się tym pocieszyć, poczuć to całym sobą zanim wyruszę po kolejne trofea. Czy są takie momenty? Jeżeli potrafimy się zatrzymać, spojrzeć na swoje życie z boku, z dystansu, cieszyć się nim – jest to największy sukces. Jeżeli wciąż obserwujemy innych, frustrujemy się, że przecież tyle można zdobyć, a nam brakuje czasu, motywacji, siły , środków, warunków- warto spokojnie przeanalizować swoje życie. Czy rzeczywiście mam tak mało ? Czy nie jest mi po prostu zawsze za mało ? Czy nie jest tak, że posiadam tak wiele cennych wartości, których nie umiem zauważyć i docenić? Jeżeli nie mam wielkiego domu, a mam małe mieszkanie – czy nie jest wartością fakt, że jest ono przytulne, bezpieczne,  nie wymaga wielkiego sprzątania, utrzymania, nie zabiera mi czasu, który poświęcam na ulubione zajęcia i aktywności ? Czy dzięki temu, że nie mam dużej firmy – nie powinienem cieszyć się, że nie mam związanej z tym odpowiedzialności, utrzymaniem ludzi, infrastruktury, ciągłym pośpiechem? Czy jeżeli mieszkam z rodziną – nie powinienem cieszyć się poczuciem bezpieczeństwa? I oczywiścier jeżeli marzę o dużym domu – warto go wybudować. Jeżeli marzę o założeniu firmy – koniecznie warto się szkolić, planować i odważyć, aby ją stworzyć. Chodzi tylko o docenienie tego, co już mamy, aby wyruszyć po nowe. Czy nie jest tak, że trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona a żona kolegi atrakcyjniejsza ? Bo nie jest swoja, bo nie znam jej wad….

Życie nie dzieje się wczoraj – bo to już nie ma znaczenia i buduje tylko frustrację. Życie nie dzieje się jutro – bo to jest przestrzeń nieznana i buduje w nas strach i niepewność. Życie dzieje się w tej chwili. Dzisiaj. Teraz. Warto rozejrzeć się i pomyśleć o tym , co mam. Jakie wartości, jakie zasoby, jakie skarby. Choćby to był cudowny kwiat na parapecie, choćby to była zieleń przyrody – nie każdy to widzi, nie każdy jest zdrowy, nie jest to oczywistością.  Nie warto tracić, aby doceniać.

Badacze w Stanach Zjednoczonych zastanawiają się już dzisiaj, czy presja ciągłego pośpiechu i gonitwy nie zabiera nam stanu poczucia satysfakcji, w którym w danym momencie się znajdujemy.  Czy istnieje stan i granica, która ostatecznie zadowoli człowieka. Nie chodzi o stagnację, obrastanie mchem. Każdy mądry człowiek wie, że powinien się rozwijać, szkolić, poszerzać horyzonty. Chodzi jednak o to działanie z poczuciem spełnienia i wdzięczności za to, co już jest wokół nas. Chodzi o życie dzisiaj, a nie w nieznanej przyszłości. Jeżeli jestem na szkoleniu – nie zasypiam, nie narzekam, aby ostatecznie przemknąć przez nie bez żadnych refleksji. Chłonę, słucham, doceniam. Nie biegnę, żeby odhaczyć kolejne punkty z kalendarza, które tak naprawdę wydarzają się „ obok mnie”.

Chciałabym poświęcić kilka słów na temat, który choć coraz mniej modny – jest naprawdę bardzo ważny.  „ Czego w życiu mi brak” ? Choćby padła odpowiedź: niczego – często czujemy, że jednak coś się za tym ukrywa. Myślę, że wszystkim nam zaczyna brakować nie rzeczy materialnych, których mamy nadmiar, a które nas przytłaczają. Zaczyna brakować nam wolnego czasu i obecności drugiego człowieka, któremu możemy zaufać. Takiego, który nie zdradzi z zawiści, nie wykorzysta naszej życzliwości, nie wbije noża w plecy. Zaczyna nam brakować wartości takich jak wiara w słowo i w obietnicę. Brakuje nam wartości takich jak honor, prawdziwa solidarność i bezinteresowne wsparcie. Mamy deficyt tego, co mieli ludzie dziesiątki lat temu – mieli siebie. Czy byli lepsi niż my ? W żadnym wypadku. Popełniali te same grzechy i mieli te same pokusy. Zmieniły się tylko warunki, ale nasza natura pozostała taka sama. Tamte pokolenia jednak polegały bardziej na drugim człowieku i przyrodzie niż na maszynach, komputerach, statystykach i martwym świecie. Każdy z nas jest żywym organizmem. Potrzebujemy ludzi, potrzebujemy uczuć, potrzebujemy obecności innych. Żaden komputer, żadna maszyna, żadne regulacje prawne nie zapewnią nam tego, co jest  dzisiaj tak głęboko zakopane : honoru, dotrzymywania słowa, umiejętności proszenia i przeproszenia. Nie brakuje nam wyzwań, możliwości, szans na ciągły rozwój i gonitwę. Brakuje nam zasad i wartości, które może dać tylko zaufany, poczciwy, dobry człowiek.

Jeżeli będziemy starali się być dobrymi ludźmi – takich będziemy przyciągali. Jeżeli będziemy doceniali to, co już mamy – będziemy dostawali więcej. Warto pielęgnować wdzięczność za to, co jest w tej chwili. Nigdy nie będzie idealnie. Być może jednak stan nieidealnego świata może stać się dla nas idealny. Cieszmy się ze zdrowia, z życia i z tego, co po prostu jest wokół. Problemy zawsze są i będą -bo taki jest świat. Warto jednak szukać jego piękna a nie tylko jego wad i minusów. Tego każdemu z nas życzę. Aby nasza trawa była równie zielona jak u sąsiada, żeby moje „ mogę wszystko” zawierało także „ cieszę się wszystkim, co już mam „, żeby ta wiosna była nowa, inna, żeby pokazała, że nie jest ważne, jaka będzie pogoda za rok, a ważne, żeby cieszyć się tą, która otacza nas dzisiaj”.

Agnieszka Zydroń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.