Nowa nadzieja. Dla wszystkich …

Daria Mejnartowicz, Vital Voices Chapter Poland

Zaczęło się w Johannesburgu, w listopadzie 2014 roku.

Po zakończonym programie Vital Voices Global Partnership VVLEAD oraz UK aid, czekałyśmy w hotelowej recepcji na transport na lotnisko. 63 kobiety z 51 krajów świata, w tym z Gwatemali i Cook Islands oraz ja, jedyna z Europy… Dzieliłyśmy się wrażeniami po programie, rozmawiałyśmy o tym, co czeka na nas w domach i planowałyśmy kolejne kroki. Te w życiu zawodowym i te w prywatnym. Teoretycznie dzieliło nas wszystko, od szerokości geograficznej po kolor skóry, włosów i kolor sukienek, ale po chwili okazało się, że łączy nas o wiele więcej.

Rozmowy z ogólnych zamieniły się w zwierzenia i w pewnym momencie zostałam sama z jedną z uczestniczek,  Consoler Eliya Wilbert z Tanzanii. Nie miałyśmy wcześniej okazji porozmawiać, ale zapamiętałam ją z zajęć, gdy Consoler wstała podczas zajęć i miała odwagę powiedzieć, że jest jej ciężko, że cierpi z powodu silnych bólów kręgosłupa, które są wynikiem przemocy fizycznej jakiej doświadczyła jako dziewczynka. Jedyne, co mogłam wtedy zrobić, to wręczyć jej próbki maści rozgrzewającej, które przywiozłam ze sobą do rozdania.

Consoler zaczęła opowiadać mi o tym czym zajmuje się na co dzień, o swoich działaniach na rzecz dziewczynek i nastolatek z trudnych, dysfunkcyjnych środowisk. Opiekuje się nimi w ramach fundacji, którą sama założyła i prowadzi od 2010. Jej opowieść o radościach i wyzwaniach dnia codziennego tanzańskich dziewczynek, nie mieszczących się w głowie przeciętnemu Europejczykowi, poruszyła mnie głęboko.

Opowieść Consoler nie była narzekaniem. To było po prostu opisanie ich życia, ze wszystkimi jego ciemnymi i jasnymi stronami, nadziejami, porażkami i zwycięstwami. Moc tych historii była tak wielka i poruszająca, że trafiła od razu do mojego serca i rozumu. Z pełnym przekonaniem, chociaż znałyśmy się tylko 5 dni, zadeklarowałam Consoler i jej podopiecznym swoje wsparcie. To są właśnie cechy współczesnej liderki: podejmowanie działania, konkretnej akcji, która przyniesie zmianę, zmianę na lepsze. To jedno z ważniejszych przesłań Vital Voices.

Już kilka tygodni później, w drodze do Tanzanii były cztery 20-kilogramowe paczki z pomocami szkolnymi i sprzętem sportowym. Bilet lotniczy został zarezerwowany, a ja rozkręciłam zbiórkę pomocy i środków dla Fundacji Consoler – New Hope for Girls Organization. Pomimo, że jeszcze żadna pomoc do nich nie dotarła, ja już otrzymywałam rysunki i podziękowania dla mnie oraz osób, które mi pomagały w sfinansowaniu pomocy. Ich przekaz poruszał nas do głębi, mobilizował do dalszego działania i trochę… zawstydzał…

Do Tanzanii poleciałam w lutym 2015 roku, na 2 tygodnie, bo na taką przerwę mogłam pozwolić sobie w mojej pracy zawodowej w szpitalu Carolina Medical Center, Grupa LUX MED.

Na lotnisku w Dar El Salaam czekała na mnie grupka osób. Początkowo myślałam, że to chłopcy, bo wszyscy mieli krótko ścięte włosy, tuż przy skórze. Consoler wytłumaczyła mi, że to konieczne dla łatwiejszego zachowania higieny. Z lotniska do mojego nowego Domu dotarłyśmy bardzo późno, jednak nikt jeszcze nie spał. Dla domowniczek wizyta gościa i to z zagranicy była świętem. Modliły się o to od wielu tygodni. Zostałam przywitana specjalnie przygotowanym programem powitalnym czyli piosenką i układem tanecznym oraz specjalną „Walentynką”, wykonaną przez Cecilie.

Następnego dnia ok. godz. 5.00 obudził mnie zapach gotowanego na kuchni węglowej jedzenia, tuż pod moim oknem (bez szyb) oraz modlitwa odmawiana przez kilkunastoosobową grupę dziewcząt.

W Domu mieszkają obecnie 23 „córki” zaadoptowane przez Consoler, w wieku 10-24 lat oraz jej własna rodzina – mąż i dwója małych dzieci. Jednak grono podopiecznych, które były lub pozostają pod opieką Consoler obejmuje 150 dziewcząt i kobiet. Z większością tych, które odeszły w swoje dorosłe życie, Consoler nadal pozostaje nadal w kontakcie. Jest dla nich jak matka. Z dumą pokazuje przypięte na ścianie zdjęcia i opowiada o sukcesach swoich wychowanek: skończony college, studia, wysoka pozycja zawodowa, założenie szczęśliwej rodziny, własna działalność gospodarcza czyli sprzedawanie naleśników na bazarze. Dziewczynki, którymi opiekuje się Consoler pochodzą ze skrajnie patologicznych środowisk. Tam nie ma czegoś takiego jak respektowanie prawa człowieka. W tych środowiskach nie dba się nawet o zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych dzieci,  jak jedzenie, sen czy ubranie. Tam dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej jest marzeniem, a przemoc psychiczna i fizyczna, wykorzystywanie seksualne, zmuszanie do pracy ponad możliwości czy „sprzedawanie” córki na żonę w wieku 11—12 lat – jest codziennością i wieloletnim koszmarem. Dlatego Consoler jest szczęśliwa, gdy absolwentki jej programów po tym wszystkim, co przeszły, prowadzą po prostu „dobre spokojne życie” i są zdrowe.

W Domu, dziewczynki mają ściśle określony podział zadań i obowiązków. Dla wielu z nich to pierwsze kroki w prawdziwej rodzinie i trzeba je nauczyć podstawowych zasad funkcjonowania w grupie oraz zaszczepić odpowiedzialność za dbałość o siebie i pomoc młodszym, zachowanie czystości w domu, naukę, przygotowanie posiłków, pranie, zakupy, itd.

Większość członków Rodziny, po zakończeniu porannych prac domowych, wychodzi do szkoły. Edukacja w Tanzanii jest płatna, nawet ta podstawowa. Consoler opłaca czesne swoich kilkunastu „córek” z datków w wysokości 15-20 USD przekazanych przez prywatne osoby. Głównie są to darowizny od niezamożnych tanzańskich przyjaciół oraz wychowanek Fundacji, które same z siebie oddają „to”, co kiedyś dostały. Organizacja nie dostaje żadnego wsparcia finansowego od rządu. Gdy nadchodzą święta Bożego Narodzenia, ludzie i organizacje przynoszą do Domu dary: jedzenie, środki czystości i ubrania.

Oprócz czesnego za naukę należy zainwestować w mundurek szkolny, plecak i pomoce szkolne. Rzadko kto ma własny zestaw książek. W szkołach, które odwiedziłam, na klasę liczącą 30-50 osób przypada 5-10 podręczników, które są własnością szkoły.

Kilkoro dzieci uczęszcza do pobliskiej szkoły, zbudowanej ze sklejki i założonej w ramach „Give Back to Community Program”, wspieranej przez Fundację. Tam, swoje marzenie o byciu nauczycielem akademickim realizuje podopieczna Magdalena, lat 17. Dzięki środkom zebranym w Polsce udało mi się wyposażyć szkołę w zestawy książek do różnych przedmiotów, plakaty edukacyjne oraz wiele pomocy szkolnych.

W Afryce wierzy się, że dzięki edukacji znacznie rośnie szansa na dobre życie, więc marzeniem każdego dziecka jest chodzenie do szkoły. Consoler jest pracownikiem społecznym ze stopniem magistra, dlatego pierwsze kroki w nauce pisania i czytanie dzieci stawiają pod jej osobistym okiem, w czasie lekcji powadzonych w Domu.  Większość jej podopiecznych , naukę rozpoczęła późno, bo dopiero po adopcji. Takim przykładem jest Ushindi, która dosłownie „z ulicy”, w wieku 11,5 lat, niedożywiona i będąc w 5-miesięcznej ciąży, trafiła do Fundacji. Teraz ma już prawie 15 lat i po miesiącach nauki w Domu oraz roku uczęszczania do szkoły publicznej, Ushindi przeskoczyła 3 klasy wyżej. Którejś nocy, obserwowałam śpiące w salonie dziewczynki (szczęśliwe, bo na nowo zakupionych dzięki polskim przyjaciołom materacach!). W tym czasie, ta młoda mama, leżała obok na dywanie przy zgaszonym świetle i odrabiała zadaną pracę domową. Jej 3-letni synek wraz z dziewczynkami spali spokojnie obok …  Gdy się widzi taki obrazek, to nie może już przestać pomagać …

W czasie wolnym od zajęć szkolnych i obowiązków domowych dziewczyny odpoczywają. Nie mają zbyt wielu atrakcji, bo Consoler każdego miesiąca z trudem wiąże koniec z końcem. Nie stać jej na zakup książek, zabawek, pomocy sportowych, odtwarzacza do muzyki czy filmów DVD. Priorytetem jest zawsze opłacenie czynszu za wynajem budynku, w którym mieszkają, rachunków za media, czesnego, zakup jedzenia, podstawowych środków higieny. Posiłki są skromne. Bazą jest ryż, fasola, domowej roboty pity. Mięso, słodycze, owoce, świeże warzywa, słodkie napoje, masło, czy kromka tostowego chleba są rarytasem. Czułam się wyróżniona będąc codziennie częstowana mango oraz sałatką z pomidorów i cebuli. Dziewczyny czekały, aż skończę ją jeść, by wypić sok, który pozostał na moim talerzu… A gdy robiłyśmy razem zakupy prosiły o prozaiczne rzeczy: mydliny do prania, szczotkę do sprzątania pajęczyn, ściągaczkę do wody, szczotki do zamiatania, mopy… Pewnego dnia odważyły się poprosić o masło i dużą butelkę napoju gazowanego do podziału dla całej grupy. Czekoladę do smarowania wydzielały sobie po pół łyżeczki na naleśnika lub kawałek chleba.

Dwa razy w roku, mąż Consoler, Eliya Musa, organizuje rodzinną wyprawę na plażę Dar el Salaam. Mimo że morze jest nieopodal, taka wycieczka dla grupy 25 osób kosztuje fortunę (200 USD).

Są też inne „rozrywki”. Po szkole, w sobotę i niedzielę, gdy tylko robi się chłodniej czyli temperatura spada do ok. 30 st. C, wychodziłyśmy poza mury Domu na drogę. To było nasze boisko, gdzie uprawiałyśmy różne dyscypliny sportowe. Jako były sportowiec i podobnie jak Jane Anyango z Kenii wierzę, że sport działa uzdrawiająco, podnosi samoocenę, wyłania i rozwija talenty. Dlatego wiele uwagi i środków zainwestowałam w działalność sportową w Ośrodku. Dziewczyny początkowo nie miały pojęcia do czego służą poszczególne rodzaje piłek, które przywiozłam im z Polski, co zrobić z rakietkami, czy ringo. Cierpliwie uczyłyśmy się jak grać w koszykówkę, siatkówkę, piłkę nożną, jak rzucać piłkę do rugby, jeździć na rowerze, itd. Do naszego grona chętnie dołączały dzieci z sąsiedztwa. Moje wewnętrzne dziecko czuło się tam tak bezpieczne i otwarte, że któregoś dnia zakończyłam szaleństwa wracając do Domu niemalże na czworakach (z kręgosłupem dorosłego…).

Pomimo, że standard i tempo pracy w Tanzanii znacznie różni się od naszego polskiego (a już szczególnie mojego własnego, ekstra szybkiego ;-), zdeterminowana załatwiłam wykonanie, montaż słupa i kosza do koszykówki oraz siatki do siatkówki i badmintona. W przeciągu tygodnia, co na tamtejsze standardy było kosmicznym wręcz tempem…

W wolnym czasie rozmawiamy na „kobiece” tematy, te o których nie uczą w szkole… Dziewczyny były bardzo zainteresowane kwestiami budowy ciała i fizjologii, odważnie pytały o aspekty zdrowia seksualnego. Jako absolwentka studiów podyplomowych w dziedzinie wychowania seksualnego czułam się zachęcona i wyróżniona. Podejmowałyśmy wspólnie różne tematy i mam nadzieję, że teraz moje rozmówczynie będą umiały przekazać tę wiedzę swoim młodszym koleżankom. Myślę, że to co było dla nich bezcenne, to nie tylko wiedza, ale autentyczne szczere zainteresowanie drugiej osoby… Każdy z nas tego potrzebuje, i w Tanzanii i w Polsce.

Do dzisiaj uśmiecham się też na wspomnienie okrzyków radości, gdy dziewczyny dostały zakupione już na miejscu rowery (sztuk trzy!), książki oraz inne przywiezione z Polski prezenty. Kolorowe majtki, misie,  żyrafki i inne przytulanki, które służyły później za poduszki, pomoce szkolne, flamastry, długopisy, koszulki, czapeczki, itd. Prawdziwym hitem okazały się być kosmetyki i bransoletki od AVON Poland, które od razu zostały pochowane w pokojach, aby „starczyły na dłużej.” W tej błyskawicznej akcji na rzecz New Hope for Girls Organization wsparło mnie Vital Voices Chapter Poland, 31 prywatnych osób, 9 firm i 2 fundacje. Dotychczas…

Któregoś dnia, gdy podczas pogawędki z Consoler, zapytałam skąd czerpie siłę, by pełnić rolę matki, mentorki, nauczyciela, doradcy zawodowego, itp., dla tak licznej grupy dzieci, powiedziała mi po prostu:

„Z moich podopiecznych! Niezależnie od wyzwań, jakie mam z dziewczynkami, ich historie w większości kończą się głęboką transformacją i naszym wspólnym sukcesem, a to co robię bierze początek z mojej własnej historii życiowej. To pochodzi z serca. Dzięki mojej pasji mam wpływ na zmiany społeczne w całej Tanzanii, na życie bezbronnych dziewczynek i nastolatek, które przestały wierzyć w Boga, innych ludzi i samych siebie. Ważna jest też dla mnie odpowiedź społeczeństwa. Zostałam wybrana jako jedna ze 120 osób na świecie do programu Vital Voices LEAD, więc widocznie to, co robię jest dobre…

I oczywiście wsparcie mojego męża, Eliya Musa! Jego pomoc jest bezcenna, nie tylko w utrzymywaniu Domu ze swojej pensji. Mój Eliya jest także ambasadorem Fundacji New Hope for Girls. Jako autorytet w wielu środowiskach, podnosi świadomość społeczną w zakresie roli kobiet w społeczeństwie, w którym panują przekonania, że kobiety są niczym, bo przecież: „Jezus miał 12 mężczyzn jako apostołów” … Eliya Musa wyjaśnia wtedy, że „to nie znaczy, że kazał bić, wykorzystywać i znęcać się nad kobietami…”.

I oczywiście, Daria i jej przyjaciele z Polski! Chociaż nie znam ich osobiście, to dzięki ich zaangażowaniu mam motywację, żeby angażować się jeszcze bardziej!”

Warto dodać, że historia dzieciństwa Consoler wpisuje się we wzorce życia jej podopiecznych: jako 4-latka została wysłana przez rodziców na wychowanie do ciotki, do stolicy. Niekochana, żywiła się odpadkami, które sama znalazła w śmieciach, na których zresztą sypiała. Była zmuszana do pracy i bita. Wytrzymała tak 7 lat… do czasu, gdy ciotka chciała ją,  11-letnie dziecko, wydać za mąż za atrakcyjnego mężczyznę (miał własny rower!). Consoler w modlitwie prosiła, aby Bóg ocalił ją, a wtedy ona poświęci swoje życie innym dziewczynkom, o losie tak podłym jak jej… Po kolejnej awanturze i pobiciu z udziałem ciotki oraz nauczycieli szkolnych, tak jak stała uciekła w świat… By zmieniać go na lepsze…

Gdy zbliżał się dzień wylotu do Polski, wszystkie byłyśmy wyciszone i smutne. Paradoksalnie, nikt nie chciał mojego wyjazdu: ani mieszkanki Domu przy ulicy Tabata w Dar el Salaam, ani ja, która wracałam ze szczęśliwej i pełnej wsparcia biedy do stresującej rzeczywistości „cywilizowanego” kraju. Na pożegnanie, dziewczyny podarowały mi pieśń „It’s Sad Day Today to Say You Goodbye” (posłuchaj na  You Tube)  i prezent – plakat z narysowanym drzewem, zatytułowanym: „To jest Twoja Rodzina”…

Ale najpiękniejsza i najcenniejsza dla mnie pozostanie deklaracja zaopiekowania się mną, gdy przyjadę do Tanzanii, by spędzić tam swoją emeryturę…

Na stronie Fundacji http://www.newhopeforgirls.org/about-us/founder-story można przeczytać pełną historię życia Consoler, która ocalała, by zmieniać świat na lepsze… Razem z nami?

Wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć działalność New Hope for Girls Organization zapraszam do kontaktu: Daria Mejnartowicz, daria.mejnartowicz@vitalvoices.pl, Consoler Wilbert, kontakt

Dodaj komentarz