Przecieram szlaki i pokazuję innym kobietom, że „można”

O pasji, wyzwaniach, zarządzaniu w branzy energetycznej rozmawiamy z  Joanną Kępczyńską – członkiem zarządu innogy Polska.

 

BWL: Od kilkunastu lat jest Pani związana z firmą innogy. Co spowodowało, że wybrała Pani tak wymagającą branżę?

JK: Lubię wyzwania, szczególnie te na polu zawodowym. Idąc swoją ścieżką zawodową, nigdy nie omijałam branż powszechnie uznawanych za typowo męskie. Karierę zaczynałam od stanowiska maklera papierów wartościowych, na którym mogłam realizować swoje ówczesne ambicje zawodowe. Muszę jednak przyznać, że środowisko finansowe w tamtym czasie nie zawsze doceniało wartość, jaką w firmie stanowią pracownicy. Moim zdaniem niedoceniana była także wartość tkwiąca w różnorodności zespołu, zwłaszcza pod kątem płci i wieku. Po dziewięciu latach pracę w finansach zamieniłam na branżę energetyczną, która dopiero zaczynała się wówczas feminizować. Decyzja okazała się bardzo trafiona. Duże znaczenie dla mnie miał również fakt, że energetyka to branża stabilna. W sam raz dla matki trójki dzieci i żony przedsiębiorcy, która musi planować, żeby dać radę na tylu frontach na raz. Dla mnie priorytetem jest moja rodzina i bardzo się cieszę, że w innogy mogę realizować się jednocześnie w dwóch światach: tym zawodowym i tym prywatnym. Moją najmłodszą córkę urodziłam, gdy już pracowałam w innogy na stanowisku menedżerskim. Ona chyba też czuje więź z moją firmą, bo uwielbia odwiedzać mnie w biurze i „pomagać” mojej asystentce.

BWL: Jest Pani jedyną kobietą w zarządzie dużego przedsiębiorstwa energetycznego. Jak się Pani pracuje w męskim gronie?

JK: Trzynaście lat temu otrzymałam propozycję rozwoju na stanowisku dyrektora zarządzania zakupami energii. Ta funkcja uchodziła wówczas za typowo męską, ale moi przełożeni dostrzegli drzemiący we mnie potencjał. Zauważyli, że mam otwartą głowę i ogromną chęć poznania nowego obszaru. Otrzymałam szansę, z której bez wahania skorzystałam. Wyjechałam do centrali w Niemczech, gdzie mogłam przygotować się do nowej roli w firmie. Byłam wtedy jedyną kobietą na parkiecie tradingowym, ale nikomu to nie przeszkadzało. Innogy jest firmą, która – jeśli mocno wierzy w człowieka lub w projekt – nie boi się podejmować śmiałych decyzji. Inwestuje w rozwój swoich pracowników i dopinguje ich w zdobywaniu nowych kompetencji. Te kompetencje pracownicy rozwijają zarówno poprzez szkolenia, jak również poprzez możliwość uczestniczenia we wdrażaniu ciekawych i innowacyjnych rozwiązań jak chociażby tegoroczny pilotaż pierwszego w stolicy w pełni elektrycznego car sharingu.

BWL: Jakie cele stawia sobie Pani jako przedstawicielka zarządu innogy?

JK: Będąc członkiem zarządu, chciałabym mieć wpływ na sytuację zawodową kobiet w naszej firmie, tym bardziej że moi koledzy z zarządu dają mi odczuć, że mam ich pełne wsparcie w tym temacie. Nie bez znaczenia jest także „przetarcie szlaków” – pokazanie innym młodym kobietom będącym na początku ich kariery zawodowej, że „można”. W innogy Polska od kilku lat z satysfakcją obserwuję wzrost zatrudnienia kobiet na wyższych stanowiskach. Mamy programy wsparcia rozwoju kobiet, bo uważamy, że różnorodność w zespole przynosi firmie wymierne korzyści. W tym szczególnym roku – Roku Praw Kobiet – innogy zaangażowała się także w działania dedykowane kobietom spoza naszej firmy. Wspierając z ramienia firmy Fundację im. Lesława Pagi, w ramach projektu Akademia Liderek Biznesu miałam ogromną przyjemność poznać grupę młodych kobiet, które szkolą się, by w przyszłości pełnić kluczowe role w organizacjach. Takie znajomości są dla mnie bardzo cenne. Spotykam tam wspaniałe, ambitne, młode kobiety, z którymi mogę podzielić się swoimi doświadczeniami. W zamian dostaję zawsze ogromną dawkę inspiracji i świeżości w spojrzeniu na wiele różnych tematów. Dostaję również ciekawe i niestandardowe pytania,takie jak np.: „Czy tak samo jak w życiu zawodowym rywalizuje Pani z mężczyznami, tak i w domu rywalizuje Pani ze swoim mężem?”. Naprawdę cieszę się, że mogę im pomóc, doradzić. Szczególną radość przynoszą mi potem ponowne spotkania w procesach rekrutacyjnych do naszej firmy. Wierzę, że te kobiety to nasza przyszłość i innogy może stać się jeszcze lepszą i bardziej innowacyjną firmą w przyszłości dzięki ich entuzjazmowi, ambicji i energii.

BWL: Pozycja kobiet w branżach postrzeganych jako typowo męskie wzrasta. Czy w ten trend wpisuje się także energetyka?

JK: Zdecydowanie tak. Powoli już nie tylko rekruterzy, ale także my jako społeczeństwo w ogóle odchodzimy od określania energetyki mianem typowo męskiej branży. Zresztą to zjawisko zauważane jest także i w innych sektorach przemysłu, a wpływa na nie wiele zmiennych – coraz więcej podróżujemy, wprowadzamy w życie dobre praktyki z Zachodu, czy wreszcie mamy dostęp do uczelni oferujących wysoki poziom kształcenia. Dziś coraz częściej najważniejszym kryterium przy poszukiwaniu pracownika są kwalifikacje, a nie płeć. Co do samej branży energetycznej, z pewnością jest ona bardzo atrakcyjnym sektorem dla ambitnych kobiet. Nawet jeśli nie interesują się tematami stricte przemysłowymi, mają szansę na rozwój w projektach okołoenergetycznych, których z racji na zachodzące na rynku zmiany, jest coraz więcej. Myślę tu o rozwiązaniach z obszaru Internet of Things czy smart home.

BWL: Coraz częściej w energetyce zwraca się uwagę na aspekty ekologiczne. Jakie działania podejmują Państwo w tym kierunku?

JK: Rzeczywiście dynamika zmian na rynku energetycznym jest jednym z czynników warunkujących ofertę firm funkcjonujących w tym sektorze. W innogy Polska największy potencjał wzrostu upatrujemy w OZE, w tym w fotowoltaice prosumenckiej, elektromobilności, efektywności energetycznej oraz smart home. I w tych obszarach chcemy się rozwijać. Wiemy, że dla naszych klientów fakt bycia eko staje się równie ważny jak opłacalność inwestycji w fotowoltaikę czy korzystania z pojazdów elektrycznych. Chcąc zachęcić mieszkańców stolicy do proekologicznych zachowań w obszarze energetyki, innogy ma w swojej ofercie rozwiązania pozwalające zwiększać niezależność energetyczną oraz zmniejszać negatywny wpływ na środowisko. W Warszawie, w której świadczymy usługi, dominującym źródłem emisji CO2 jest komunikacja drogowa. Stąd też nasz pomysł na popularyzację samochodów elektrycznych, który udało się przekuć w dobrą strategię biznesową. W lutym przeprowadziliśmy test nowej usługi elektrycznego e-Car Sharingu, dzięki któremu ograniczyliśmy emisję zanieczyszczeń w postaci CO2 i innych szkodliwych substancji o ok. 1,6 tony.

BWL: Zasiada Pani także w Fundacji innogy w Polsce. Jakie cele towarzyszyły jej powstaniu? Jakie działania prowadzi?

JK: Jako firma odpowiedzialna społecznie chcemy wspierać miasto, w którym działamy, i angażować się w życie jego mieszkańców. Stąd 13 lat temu narodził się projekt Fundacji. Pod hasłem To jasne, że pomagamy! Fundacja prowadzi kilka dużych i sporo mniejszych autorskich programów oraz promuje ideę wolontariatu wśród pracowników. Do tych największych projektów z pewnością mogę zaliczyć współpracę z Centrum Nauki Kopernik, w ramach której prowadzimy m.in. autorski program edukacyjny innogy Power Box. Do szkół na terenie całej Polski przekazujemy zestawy edukacyjne pomagające zrozumieć uczniom funkcjonowanie nowych technologii związanych z odnawialnymi źródłami energii elektrycznej. Program ten wspiera umiejętności krytycznego myślenia i twórczego rozwiązywania problemów. Mam głębokie przekonanie, że dzięki lekcjom z innogy Power Box choć kilkoro z tych młodych ludzi zainspiruje się i zdecyduje na kontynuowanie edukacji na uczelniach technicznych, a w przyszłości osiągnie wielkie sukcesy zawodowe. Niezmiernie ważnym elementem działań Fundacji jest dla mnie prowadzony od lat program wolontariatu pracowniczego – Companius. Zgodnie z jego założeniami każdy pracownik może pomóc i zgłosić w firmie swoją misję pomocy organizacji, placówce czy wybranej społeczności lokalnej. To doskonały sposób, by lepiej poznać innych pracowników – dostrzec ich wrażliwość i zobaczyć, w jak szlachetny sposób wykorzystują swój wolny czas.

BWL: Jakie działania planuje Fundacja innogy w Polsce?

JK: Z pewnością chcielibyśmy kontynuować wolontariat pracowniczy, bo widzimy wiele pozytywnych emocji, które budzi on wśród naszych pracowników – łączy ludzi o podobnych potrzebach serca i sprawia, że wspólnie podejmują kolejne inicjatywy dla dobra innych. Wśród najbliższych planów Fundacji jest także dalsze wspieranie Stowarzyszenia Serduszko dla Dzieci, w ramach którego pracownicy innogy będą mieli okazję wcielić się w rolę świętego Mikołaja i spełniać konkretne marzenia małych podopiecznych Stowarzyszenia. Chcemy inwestować w rozwój młodego pokolenia, bo wiemy, że warto to robić.

BWL: Dziękujemy za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.