Włamywacze zdradzili tajemnice swojego fachu

Zazwyczaj wchodzili do mieszkań i domów przez okna, czas działania trwał maksymalnie 10 minut, na jednym włamaniu potrafili zarobić nawet kilka tysięcy złotych a akcję poprzedzała kilkudniowa obserwacja – dwóch odsiadujących wyroki złodziei przedstawiło przedstawicielom mediów swoje metody działania. Wydarzenie odbyło się w ramach akcji #PoznajZłodzieja organizowanej przez Program Dom Bezpieczny i Służbę Więzienną.

Konferencja prasowa odbyła się 10 stycznia w Zakładzie Karnym Warszawa-Białołęka. Wzięło w niej udział kilkudziesięciu dziennikarzy z największych polskich redakcji. Na miejscu mieli możliwość rozmowy z dwoma doprowadzonymi na to wydarzenie włamywaczami, którzy odsiadują wyroki w Zakładach Karnych w Płońsku i Warszawie-Białołęce.

Na przestępczą drogę zeszli z różnych powodów. – Do kradzieży zmusiły mnie kwestie materialne. Szliśmy na „żer”, by przeżyć. Do tego dochodził brak alternatywy. To nie była chęć zysku dla przyjemności, chodziło o pieniądze na życie – mówił Andrzej, włamywacz odsiadujący wyrok w Zakładzie Karnym w Płońsku. – U mnie z kolei wynikało to z chęci łatwego i szybkiego zarobku. Motywował mnie do tego nałóg, bo byłem uzależniony od narkotyków ­– stwierdził osadzony w Zakładzie Karnym w Warszawie-Białołęce Marek. Choć motywację do działań mieli różną, łączyła ich droga wejścia do domów i mieszkań. Z relacji włamywaczy wynika, że najczęściej dostawali się do nich przez okna. Andrzej stosował w tym celu diament, którym wycinał niewielki otwór w szybie i otwierał okno klamką. Marek z kolei korzystał najczęściej ze śrubokręta, którym podważał profil okienny i wpychał okno do środka.

Ich metody działań mają potwierdzenie w policyjnych statystykach. W latach 2013-2015 polscy włamywacze przedostawali się do obiektów najczęściej dwoma drogami: drzwiami ponad 17 tys., a przez zamknięte okna ponad 12 tys. razy! Do kradzieży z włamaniem dochodziło w naszym kraju co 8 minut. W ubiegłym roku odnotowano 80 tys. takich przestępstw.

Dowodem na prawdziwość słów Andrzeja i Marka są również szczegółowe badania przeprowadzone przez naszych zachodnich sąsiadów. Kryminologiczny Instytut Badawczy Dolnej Saksonii przeprowadził w latach 2013 – 2016 projekt, w ramach którego szczegółowo zbadano zjawisko włamań. W domach jedno- lub dwurodzinnych sprawcy włamywali się w większości przez okna (ponad 80 proc. przypadków), a do mieszkań w budynkach wielorodzinnych sprawcy dostawali się przede wszystkim przez drzwi (ok. 70 proc.). Raport dostępny jest TUTAJ.

Włamywacze podczas konferencji prasowej zdradzili, że czas włamania ograniczali do minimum. Zazwyczaj starali się wyjść ze splądrowanego mieszkania lub domu w ciągu 10 minut. Najczęściej skupiali się na poszukiwaniu pieniędzy, biżuterii, zabierali też sprzęt elektroniczny. Zastawa, szkatułki, ubrania w szafie – to, jak się okazuje, oczywiste dla włamywaczy miejsca, w których chowamy cenne rzeczy. Zazwyczaj akcję poprzedzała nawet kilkudniowa obserwacja domu.

Podczas spotkania z przedstawicielami mediów złodzieje zgodnie stwierdzili, że nie było zabezpieczeń, które mogłyby ich odstraszyć od podjęcia próby włamania. Podkreślili jednak, że pewne rozwiązania mogą bardzo wydłużyć czas wejścia do domu, a to zwiększa znacznie ryzyko wpadki.

Wykrycie przestępcy powinno następować już po przekroczeniu przez niego naszego ogrodzenia. Zanim dojdzie do naszych drzwi lub okien powinniśmy mieć już pierwszy sygnał, że coś się dzieje na posesji. Warto zainwestować w dobre drzwi i okna przeciwwłamaniowe oraz zabezpieczenie drzwi garażowych, bo to są najczęstsze drogi wejścia włamywaczy. System monitoringu powinien też być wyposażony w dodatkowe zasilanie – mówi mł. chor. Wojciech Drabik, ekspert Służby Więziennej ds. zabezpieczenia Zakładu Karnego.

To przestępcy mają się bać a nie my mamy się bać – przekonuje mjr Jacek Olchawski, psycholog penitencjarny. Osoby, które stały się ofiarami włamań, tracą poczucie bezpieczeństwa w swoim własnym domu, ale muszą koniecznie się wybić z roli ofiary. – Nie można dawać się krzywdzić! Nie liczmy na to, że do przestępcy coś dotrze. Nie liczmy na to, że on się zmieni, że przyjdzie nas przeprosić, że zwróci skradzione rzeczy. On tego nie zrobi! On co najwyżej zrobi drugi raz to samo. W związku z tym nie można dać się krzywdzić, mamy być przygotowani na to, mamy być zabezpieczeni, mamy mieć plan A, plan B i plan C – dodaje.

Dlatego tak ważna jest świadomość efektywnego zabezpieczania swojego mienia. Kluczowy jest wybór odpowiednich produktów do naszych mieszkań i domów, takich jak drzwi i okna, czy system monitoringu. Nie można również zapominać o profilaktyce – sprawdzaniu przed wyjściem, czy zamknęliśmy drzwi i okna, nie zostawianiu w oczywistych miejscach kluczy dla współdomowników, etc.

Odpowiedzią na potrzeby edukowania społeczeństwa w zakresie metod i technologii przeciwwłamaniowych, bezpieczeństwa domowników i uświadamiania zagrożeń jest Program Dom Bezpieczny. Ma on charakter społeczny i tworzony jest przez koalicję stowarzyszeń, ekspertów branżowych, przedsiębiorstw i laboratoriów badawczych. Jego celem jest obalanie mitów o bezpieczeństwie oraz wskazywanie skutecznych metod zabezpieczania się przed włamaniem, pożarem czy innymi zdarzeniami zagrażającym naszemu życiu i zdrowiu. Gromadzi i propaguje wiedzę, promuje dobre praktyki i rozwiązania, znajdując niestandardowe metody pozyskiwania najcenniejszych informacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.