Przeczytasz w 5 minuty

*Czy przedsiębiorczość w Polsce to przestępstwo?

W Polsce mają miejsce drastyczne przypadki kryminalizowania sporów przedsiębiorców z Urzędami Skarbowymi. Jest to proceder praktykowany przez prokuraturę i urzędników państwowych, którzy dopuszczają się nadużyć prawa wobec firm i prowadzących je osób.

Czy rzeczywiście tego typu działania są w Polsce praktykowane na szeroką skalę, czy może mowa tu o kilku odosobnionych przypadkach, które, dzięki medialnemu rozgłosowi zyskały status standardowego postępowania? Według Andrzeja Sadowskiego, wiceprezydenta Centrum im. A. Smitha, tego typu działania organów państwa są nie tylko powszechne, ale mają znamiona przestępcze, ich kosztami zaś obciążani są polscy podatnicy. Wszyscy pamiętają Romana Kluskę, którego w czerwcu 2002 r. pod zarzutem wyłudzania podatku VAT skuto i odstawiono do aresztu, a którego NSA oczyścił z zarzutów dopiero półtora roku później. Jednak w ciągu ostatnich kilku lat tego typu spraw było znacznie więcej. Głośno było w mediach o aresztowaniach polskich przedsiębiorców, których następnie, po wielu latach, oczyszczono z zarzutów. Są także tacy, którzy do dzisiaj nie doczekali się procesu. Oskarżenia, kontrole, aresztowania i wieloletnie procesy sądowe tych osób w wielu przypadkach doprowadziły nie tylko do zniszczenia wielomilionowych majątków, ale także spowodowały represje dotykające ich samych oraz ich rodziny, o zniszczeniu prywatnych spółek i zlikwidowaniu setek miejsc pracy nie wspominając. – Nie wypełnianie przez państwo jednej ze swoich podstawowych funkcji – szybkiego rozstrzygania sporów i spraw przez wymiar sprawiedliwości – skutkuje tym, że wielu oskarżonych przedsiębiorców żyje przez wiele lat z piętnem „kryminalisty” i nie może normalnie funkcjonować – podkreśla Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

4 lata bez procesu
W specjalnym raporcie sporządzonym przez Centrum im. Adama Smitha jako koronny przykład takiej kryminalizacji wskazany został przypadek Firmy Cross Media. 27 września 2005 r. aresztowano Andrzeja Długosza, właściciela tej spółki. Tego samego dnia informacja na ten temat pojawiła się na czołówkach wszystkich wydań gazet i wiadomości w mediach elektronicznych. Przez ponad 2 lata sprawa prowadzona była przez prokuraturę w Katowicach. Kluczową rolę miały w niej ustalenia Kontroli Skarbowej, która zaczęła swoje działania w 2003 r., a zakończyła w 2006 r. (już po zwolnieniu Długosza z aresztu). Ostatecznie Kontrola nie stwierdziła przestępstw ani nieprawidłowości. Dokumentację księgową i rozliczenia Cross Media uznano, poza kilkoma drobnymi uchybieniami, za prawidłowe. Niemniej sąd orzekł areszt na dwa miesiące. Prokurator wystąpił o przedłużenie o kolejne dwa miesiące w związku z przeciekiem informacji do „Wprost” na temat okoliczności konfrontacji z oskarżającym Jackiem B. Długosz spędził w areszcie łącznie 90 dni. Był wówczas od 8 lat szefem rady nadzorczej Polskiego Radia.
W marcu 2006 r. Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała akt oskarżenia przeciwko Długoszowi i 6 innym osobom, oskarżając ich o pranie brudnych pieniędzy, oszustwa, działanie na szkodę firmy i zorganizowaną przestępczość. Oskarżenie zbudowano przede wszystkim na zeznaniu jednego ze współoskarżonych Jacka B., który leczył się psychiatrycznie. Sprawa trafia z sądu do sądu i do chwili obecnej nie wyznaczono jeszcze pierwszego terminu rozprawy.
W latach 2000-2005 firma Cross Media odprowadziła do budżetu ponad 9 mln zł z tytułu podatków i innych zobowiązań. Po aresztowaniu Długosza straciła ponad 90 proc. swoich przychodów i klientów. Zwolniła też ponad połowę z 20-osobowej załogi. Do dzisiaj nie udało jej się odzyskać dawnej pozycji.

Winni-niewinni
Innym przypadkiem sytuacji, gdy instytucje państwowe niszczą dobrze prosperujące przedsiębiorstwa, jest wskazywana przez Centrum im. A. Smitha sprawa krakowskich biznesmenów Lecha Jeziornego i Paweła Reya aresztowanych na 9 miesięcy 25 września 2003 r. Prokuratura oskarżyła ich o pranie brudnych pieniędzy, wielomilionowe malwersacje, działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i działanie na szkodę własnych spółek. Aresztowani przedsiębiorcy w latach 1999-2000 wykupili Zakłady Mięsne w Krakowie S.A. oraz Towarzystwo Inwestycyjne SAFRI Sp. z o.o.
Po trudnej i długiej restrukturyzacji w 2003 r. powstał w wyniku tego w Krakowie nowoczesny zakład przetwórczy (KZM KRAKMEAT), zatrudniający blisko 300 osób i kontynuujący działalność ponad 120-letniej rzeźni miejskiej. Doszło też do rewitalizacji położonego w śródmieściu Krakowa terenu dawnej rzeźni, na którym powstała
Galeria Kazimierz.
Aresztowaniom przedsiębiorców towarzyszyły medialne doniesienia oraz podatkowe domiary dla ich firm – naliczone przez Urząd Kontroli Skarbowej, które nie miały żadnego związku z dochodem czy obrotem obciążanych spółek. Działanie prokuratury i UKS uniemożliwiło zakończenie restrukturyzacji i rozwój KRAKMEATU, w wyniku czego – po zaledwie rocznej działalności produkcyjnej – pracę straciło około 300 osób, a spółka musiała zlikwidować działalność. W 2008 r. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił decyzje podatkowe i zwrócił sprawę do powtórnego rozpatrzenia przez UKS. Rok później prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie Krakowskich Zakładów Mięsnych z powodu braku podstaw dla zarzutów prokuratorskich z 2003 r. Tymczasem jesienią 2009 r. UKS ponownie wydał gigantyczne domiary podatkowe, a Izba Skarbowa utrzymała je w mocy.
Kilka miesięcy przed aresztowaniami Jeziornego i Reya prokuratura i Urząd Skarbowy zaatakowały spółkę Polmozbyt Kraków S.A.
W 2005 r. w sprawie Polmozbytu prokuratura sporządziła akt oskarżenia, którym objęła również Jeziornego i Reya, którzy dwa lata przed aresztowaniem zasiadali w radzie nadzorczej tej spółki. Proces Polmozbytu utknął w miejscu. Od 3 lat sąd próbuje zlecić kolejną opinię.
Po 7 latach od aresztowania właścicieli Krakowskich Zakładów Mięsnych i przeprowadzenia kontroli skarbowych nie ma już śladu po fabryce i po utraconych miejscach pracy. Dzisiaj po grupie kapitałowej, która kiedyś realizowała ambitne cele gospodarcze, nie zostało nic. Przykładów takich działań urzędów i instytucji państwowych jest znacznie więcej.

Jest szansa na zmiany?
Być może jest szansa na to, że stosunek władz do polskich przedsiębiorców już wkrótce ulegnie zmianie pod naciskiem związanych z przedsiębiorczością instytucji i stowarzyszeń.
– Coraz więcej instytucji włącza się w walkę o prawa przedsiębiorców i obywateli wobec instytucji państwowych. Przedsiębiorcy w Polsce wciąż spotykają się z nadużyciami władzy ze strony instytucji państwowych. Jednym z przykładów jest tu kryminalizowanie przez organy państwa sporów z Urzędem Skarbowym, ale problem stosunku państwo–przedsiębiorca jest szerszy. Spektakularne i nagłaśniane przez media sprawy Romana Kluski czy Firmy JTT to tylko czubek góry lodowej – wyjaśnia Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej. – Podpisaliśmy apel, skierowany do władz, w którym domagamy się m.in. zaprzestania instrumentalnego traktowania prawa wobec przedsiębiorców, lepszej edukacji ekonomicznej prokuratorów i sędziów, rozsądnego używania środków zapobiegawczych, jak np. aresztowanie, oraz sprawy najważniejszej – poszanowania godności obywateli w trakcie czynności śledczych – dodaje.
Także według władz Centrum im. Adama Smitha skala problemu wymaga natychmiastowych zmian w polskim ustawodawstwie. Członkowie Centrum postanowili wystosować w tej sprawie list otwarty do wszystkich Przewodniczących Klubów Parlamentarnych, w którym wnoszą o „wprowadzenie niezbędnych zapisów ustawowych, które uniemożliwią kryminalizację spraw skarbowych i karno-skarbowych oraz wszelkich sporów gospodarczych, respektowanie Praw Człowieka w stosunku do przedsiębiorców – w tym przede wszystkim, przysługującej każdemu obywatelowi, zasadzie domniemania niewinności, likwidację <<aresztów wydobywczych>> – jeśli prokurator nie posiada dowodów, podejrzany nie powinien trafiać do więzienia, a także przeprowadzenie zmian w procedurze sądowej, które zapewnią obywatelom zapisane w konstytucji i masowo nieprzestrzegane prawo do szybkiego procesu”.
Oczywiście, inaczej na sprawę patrzą posądzane o nadużycia organy państwa.
– Jest nam bardzo przykro, że Centrum im. A. Smitha mówi o tych przypadkach tak, jakby miały one miejsce obecnie – mówi Magdalena Kobos z Ministerstwa Finansów. – Opisywane przez Centrum sprawy mają charakter historyczny. Władze Centrum wydają się w ogóle nie zauważać, że specjalnie w celu uniknięcia tego typu spraw zostały przez nas wprowadzone fundamentalne zmiany przepisów i procedur postępowania kontrolnego, wśród których wymienić można możliwość wstrzymania wykonania decyzji instytucji kontrolnej w razie wniesienia wniosku do sądu administracyjnego, możliwość korygowania deklaracji przedsiębiorcy w trakcie kontroli, możliwość rozliczania się przez internet i wiele, wiele innych. Fundamentalne zmiany nastąpiły także w podejściu i mentalności organów kontrolnych wobec przedsiębiorców. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że pełnimy wobec nich rolę usługową – konkluduje.
b.barysz@gazetafinansowa.plAdres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.