Pochodzi ze Szczecina, a swoją wizję dbałości o zdrowie Polaków realizuje od wielu lat jako założycielka Centrum Medycznego Olimedica, które zdobywa liczne nagrody i wyróżnienia jakości. Bizneswoman, inwestorka, laureatka nagrody „Firma Roku”, mentorka programów społecznych, ambasadorka profilaktyki chorób układu krążenia.
BWL: Prowadzi Pani Centrum Medyczne Olimedica w Szczecinie. Co zainspirowało Panią do założenia tej placówki?
IŻ: Inspiracją do założenia Olimedica była misja pomagania, moje osobiste doświadczenia jako pacjentki, a także zdobyte wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Widziałam, jak wielu chorych czuje się zagubionych, niedoinformowanych, a ich potrzeby emocjonalne są pomijane. Chciałam stworzyć miejsce, w którym leczenie to nie tylko procedura, ale relacja oparta na empatii, zaufaniu i szacunku. Studiowałam ekonomię i psychologię, ukończyłam również studia podyplomowe z neuropsychologii i dietetyki. Swój pierwszy biznes rozpoczęłam jeszcze przed ukończeniem 18. roku życia. Prowadziłam sklep, salon urody oraz centrum psychologiczno-pedagogiczne. To właśnie połączenie edukacji, doświadczenia i głębokiej potrzeby niesienia pomocy stało się fundamentem Olimedica – miejsca, w którym nowoczesna medycyna spotyka się z prawdziwą troską o człowieka.
BWL: Jak wyglądały początki Olimedica?
IŻ: Zaczęłam od wynajęcia jednego gabinetu. Nie miałam zaplecza korporacyjnego, dużego budżetu ani rozpoznawalnej marki. Była tylko wizja i chęć rozwoju. Wszystkiego uczyłam się sama – od przepisów prawa, przez zarządzanie, po marketing. Sama stworzyłam pierwszą stronę internetową i pisałam artykuły medyczne. Dziś, gdy mamy kilkanaście specjalizacji, nowoczesne technologie, zespół liczący ponad dwadzieścia osób i setki pacjentów miesięcznie – nadal pamiętam ten pierwszy dzień, pierwszych zadowolonych pacjentów i uczucie, że zaczynam budować coś naprawdę wartościowego.
BWL: Jakie wartości stoją dziś za Olimedica?
IŻ: Empatia. Jakość. Edukacja. Nasza misja to leczenie holistyczne – nie skupiamy się tylko na objawach, ale szukamy przyczyn. Nasi specjaliści współpracują ze sobą, by zapewnić holistyczne podejście. Każdy pacjent, który przekracza próg naszej placówki, traktowany jest z szacunkiem – niezależnie od wieku, pochodzenia. To dla mnie świętość. W relacjach zespołowych stawiamy na współpracę i rozwój – szkolenia, wsparcie, dobrą atmosferę.

fot. archiwum prywatne
BWL: Prowadzenie placówki medycznej to nie tylko biznes, to także duża odpowiedzialność. Jak radzi sobie Pani z tą presją?
IŻ: Prowadzenie podmiotu medycznego to przede wszystkim odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów, tutaj błędy mogą mieć poważne konsekwencje. To odpowiedzialność za decyzje pod presją czasu, jakość usług, zespół, komfort pracy i rozwój. Wymaga to wszystko bycia liderem, organizatorem, strategiem i mentorem. Presja, jaka temu towarzyszy, jest przestrzenią do wzrostu, staje się motywacją, by działać jeszcze lepiej, a misja przypomina mi, że nie jestem tu przypadkiem – że to, co robimy, naprawdę zmienia czyjeś życie. I to właśnie wypełnianie tej misji, pozytywne opinie od pacjentów i satysfakcja zespołu są moim paliwem, które nadaje kierunek rozwoju firmy i pozwala radzić sobie z trudniejszych momentach.
BWL: Jest Pani mentorką dla młodych kobiet w biznesie. Jakie pytanie słyszy Pani od nich najczęściej?
IŻ: „Skąd brać odwagę?”. Wówczas tłumaczę, że odwaga to nie brak strachu, tylko działanie mimo niego. Sukces jest jak tętno – pulsuje, przyspiesza, zwalnia – ale to, jaki jest i czy jest, to zawsze wynik przepływu, nigdy stagnacji. Składową sukcesu jest również przywództwo oparte na wartościach. Takie, które jest kompasem, a nie GPS-em, bo pokazuje kierunek, lecz nie narzuca drogi na skróty.
BWL: Co daje Pani prywatnie poczucie spełnienia?
IŻ: Poczucie spełnienia daje mi czas z bliskimi i z naturą – ten prawdziwy, bez telefonów i pośpiechu. Chwile, w których mogę po prostu być mamą, kobietą, a nie liderką czy organizatorką. Doceniam domowe rytuały, wspólne posiłki, rozmowy z najbliższymi. To właśnie te momenty nadają sens codzienności i przypominają, że największe sukcesy rodzą się nie tylko w gabinetach, ale również przy rodzinnym stole.
BWL: Jest Pani nie tylko liderką, ale i mamą. Jak łączyć tyle ról bez wypalenia?
IŻ: Nie jestem superbohaterką. Bycie mamą i liderką to nie dwa odrębne światy – to jedno serce, które bije w różnych rytmach. Kluczem nie jest perfekcja, tylko autentyczność, elastyczność i odwaga, by świadomie wybierać to, co w danym momencie najważniejsze. Moje dziecko jest dla mnie największym nauczycielem – przy nim odkrywam nieznane pokłady siły, ale też uczę się stawiać granice między pracą a domem. W życiu zawodowym napędza mnie zadowolenie pacjentów, wdzięczność, zaufanie zespołu. Te dwa światy wzajemnie się dopełniają – dzięki nim znajduję motywację do rozwoju.
BWL: Jakie miejsce w Pani życiu zajmuje działalność charytatywna?
IŻ: Ogromnie ważne. Wierzę, że jeśli los Cię obdarował – masz obowiązek się dzielić. Wspieram lokalne inicjatywy, fundacje, organizuję dni otwarte, edukuję poprzez bezpłatne materiały i kampanie zdrowotne. Pomaganie to mój obowiązek i przywilej. Udział w projekcie „50 Osobistości Biznesu” to dla mnie zaszczyt i kolejna okazja do niesienia pomocy.
BWL: Jakie są Pani dalsze plany zawodowe?
IŻ: To przede wszystkim ciągły rozwój – z zespołem i dla pacjentów. Widzę przyszłość medycyny nie tylko w diagnozowaniu i leczeniu chorób, ale w zapobieganiu im i świadomej regeneracji. Dlatego planuję rozwijać Olimedicę w kierunku profilaktyki, odnowy biologicznej oraz nowoczesnych terapii wspierających zdrowie holistycznie.
BWL: Gdyby miała Pani wybrać jedno zdanie, motto, które prowadzi Panią przez życie zawodowe i osobiste, jakie by ono było?
IŻ: „Każdego dnia uczę siebie i innych, że wszystko ma znaczenie”. To nie tylko motto – to moja misja. Wierzę, że rozwój zaczyna się od codziennych decyzji, od uważności, od gotowości, by z pozornie małych działań tworzyć coś większego. W życiu prywatnym i zawodowym pokazuję, że każdy szczegół to element układanki – a każdy człowiek ma wpływ na jej ostateczny kształt. Uczę innych – i siebie – że warto każdego dnia próbować być choć odrobinę lepszym: bardziej odpowiedzialnym, bardziej obecnym, bardziej zaangażowanym. Bo to właśnie w codziennym działaniu – nie w chwilowych zrywach – kształtuje się jakość i charakter.
BWL: Czy podzieli się Pani z nami swoim największym marzeniem?
IŻ: Marzę o tym, by każdy człowiek – niezależnie od miejsca, z którego startuje – uwierzył, że może coś zmienić. Że warto mieć odwagę, by iść swoją drogą, nawet jeśli bywa trudna. Marzę, by moja historia pokazała, że pasja, wytrwałość i wartości to paliwo, które potrafi zaprowadzić dalej niż najdoskonalszy biznesplan. Bo najpiękniejsze rzeczy powstają wtedy, gdy działamy z sercem – nie tylko dla siebie, ale dla innych.



