Przeczytasz w 3 minuty

Marta Sztokfisz – autorka bestselleru „Księżniczka deptaku”

Z MARTĄ SZTOKFISZ rozmawia Jan Możdżyński

SIŁA NADZIEI

Marta Sztokfisz - autorka bestselleru "Księżniczka deptaku"Marta Sztokfisz – dziennikarka i pisarka, autorka scenariuszy, sześciu książek, m.in. „Ceny sławy”, „Na huśtawce” opowiada w „Księżniczce deptaku”, poruszającą historię wyjątkowej kobiety. Jej życie to splot szokujących przypadków, olbrzymiej determinacji i siły marzeń. Niedawno minęła rocznica powstania w warszawskim getcie. To okazja do rozmowy z pisarką o dziewczynce z getta i jej drodze do szczęścia.

Twoja „Księżniczka deptaku” stała się bestsellerem, mimo braku należytej reklamy i promocji.

Wydawcy liczą na tak zwaną reklamę szeptaną. Ktoś jest pod wrażeniem książki, poleca ją znajomemu… Oczywiście wolałabym, by mój wydawca zaangażował środki w promowanie „Księżniczki deptaku”, bo jest tego warta. Na Zachodzie żyłabym z niej kilka lat. Niedawno moją książkę omówił i wystawił jej wysoką ocenę „Kurier Galicyjski”, niezależne pismo Polaków na Ukrainie. W celach reklamowych posłużyłabym się zaczerpniętym cytatem: „Oderwanie się od lektury książki Marty Sztokfisz, stanowi dla czytelnika ciężką próbę.”

W poprzednich książkach, jak np. „Cena sławy”, „Na huśtawce” zajmowałaś się życiem gwiazd kina,  show-biznesu.„Księżniczka deptaku” opowiada o kobiecie, która przeżyła getto i z zawszonego dziecka przeistoczyła się w piękność brylującą na nowojorskich salonach. Skąd ta zmiana zainteresowań?

Kolekcjonuję ciekawe życiorysy, jak inni dzieła sztuki. Los zetknął mnie z Edytą Klein na przyjęciu u londyńskiej przyjaciółki, znanej malarki,  Mańki Dowling. Siedząca obok kobieta, opowiedziała mi kilka epizodów ze swojego życia. Były tak poruszające, szokujące, że napisałam książkę o determinacji i odwadze, sile woli i poszukiwaniu szczęście. O nadziei, jaką często w sobie usypiamy.

Tyle jest w życiu twojej bohaterki zbiegów okoliczności, że jej historia może wydawać się zmyślona.

To opowieść o kobiecie z krwi i kości. Po wojnie znalazła się w Ameryce, tam urodziła dziecko, w wieku 19 lat została wdową. Miała wiele wzlotów i upadków, przeżyła zarówno momenty dojmująco tragiczne, jak i szalenie zabawne. Opowieść o niej krzepi, umacnia czytelnika w przekonaniu, że i on w trudnych chwilach da radę.

Opisujesz także wojenne i okupacyjne losy Edyty Klein. To zainteresuje zwłaszcza mężczyzn.

„Księżniczką deptaku” poruszeni są zarówno mężczyźni jak i kobiety. Fascynujące życie człowieka ma wartość uniwersalną. Przeżywamy z nim dobre i złe chwile, toczymy walkę o godność, szczęście, kochamy i nienawidzimy – utożsamiamy się z bohaterem, albo jesteśmy pod jego wrażeniem – podobnie jak z ciekawie narysowaną postacią filmową. Czytelnicy piszą do mnie, dzielą się refleksjami, jak chociażby jedni z pierwszych – są braćmi, właścicielami warszawskiej cukierni. Z kolei fragment książki związany z dziejami Zofii Kiełbasińskiej – intrygującej, wielowymiarowej  postaci – głęboko poruszył dziennikarza piszącego o dziejach Milanówka. Mężczyźni doceniają wątki historyczne, kobiety zwracają uwagę na odwagę i hart ducha bohaterki.

Książka pokazuje getto warszawskie z innej niż tylko martyrologiczna perspektywy.

Wiemy, jak niewyobrażalne były cierpienia na próżno wołających o ratunek. Nie jestem dokumentalistką, opowiadam historie, które sama chciałabym przeczytać. Zaciekawiło mnie życie Edyty, dlatego poświęciłam mu przeszło rok pracy, a także weszłam do świata o wielkiej kondensacji tragedii i komedii, szczęścia i rozpaczy, miłości i nienawiści. Ominęłam wątki znane z literatury dokumentalnej, rozbudowałam te najbardziej zadziwiające. Pokazałam świat zamożnej, zasymilowanej rodziny żydowskiej, spokojnie żyjącej w przedwojennej Warszawie – a także okupacyjny i emigracyjny widziany z perspektywy dziecka. Jego wrażliwości i mentalności. A dziecko, gdziekolwiek się znajdzie, chce się bawić, śmiać, cieszyć nawet – drobiazgiem. Ono ma  atawistyczną potrzebę szczęścia. Też mam w sobie coś z dziecka. Podobnie jak Edyta, jestem optymistyczna i waleczna. Wolę dzielić się dobrą niż złą nowiną, dlatego nie umęczyłam czytelników klimatami depresyjnymi. To był mój wybór.

Edyta Klein może być wzorem? Napisałaś słuchowisko, kończysz sztukę… Ona głęboko wryła Ci się w świadomość.

Jej życie może być inspirujące. Jesteśmy różni, ale wszystkie chcemy być szczęśliwi. Przemawia do mnie taka postawa życiowa: „Chcesz być szczęśliwy? Bądź.” Co zaś dotyczy wzorów, to nie warto za swoje niepowodzenia winić historii, rodziców, położenia geograficznego itd. Jeżeli człowiek naprawdę czegoś pragnie, może to osiągnąć. Czytelnicy „Księżniczki deptaku” zobaczą, jak bardzo realizacja marzeń zależy od nas samych.

W przypadku Twojej bohaterki marzenia i poczucie własnej wartości okazują się kluczem do szczęścia.

Tak, ale warto zwrócić uwagę na dzielące nas różnice – zwłaszcza w sferze mentalnej. Edyta nie ma wykształcenia, a zostaje dekoratorką wnętrz. Czy tylko w Ameryce wszystko jest osiągalne i każdy może tam siebie stworzyć? Bohaterka „Księżniczki deptaku” nie wylądowała w Nowym Jorku  jako sprzedawca hamburgerów czy sprzątaczka. Pracowała charytatywnie, później dekorowała pałace arabskich szejków. Dla Polki to nie do pomyślenia. Ciekawe, dlaczego? Prawda?

Mówi się, że historia Edyty Klein jest gotowym scenariuszem na film.

To prawdziwa hollywoodzka historia. Reżyserka, która ma taką opinię, młoda bardzo utalentowana Magda Piekorz, szuka producenta.

Kogo widziałabyś w roli Edyty?

Opowiemy historię dziewczynki, której uroda urzekła nawet gestapowców w getcie oraz wielu mężczyzn po aryjskiej stronie. Musi być piękna, mieć wdzięk, grację, wielką pewność siebie – wręcz tupet. Mieszanka piorunująca.

To jest bardzo ciekawa historia do przeczytania, a potem do obejrzenia. Oby filmowcy jej nie przegapili.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.