Czy to możliwe, że stan świadomości badacza wpływa na wynik eksperymentu? Agnieszka Noworolska – właścicielka firmy KWANTOWY SKOK, badaczka i współautorka publikacji naukowych – opowiada o momencie, w którym laboratoryjna precyzja spotkała się z doświadczeniem wykraczającym poza akademickie ramy. To rozmowa o granicach nauki, odwadze zadawania niewygodnych pytań i o tym, czy fizyka kwantowa może otwierać drzwi do zupełnie nowego rozumienia rzeczywistości.
BWL: Kiedy mówi Pani o „kwantowym skoku świadomości”, porusza się Pani na styku rygorystycznej fizyki i doświadczeń mistycznych. W którym momencie – jako badaczka pracująca z mikroskopem tunelowym i współautorka publikacji naukowych – po raz pierwszy poczuła Pani, że wychodzi poza akademicki paradygmat i wchodzi na teren, który może go zakwestionować?
AN: To był moment po wielu miesiącach badań, kiedy mimo licznych prób nie udało nam się uzyskać czytelnych obrazów. Wtedy zdecydowałam się potraktować bardzo dosłownie interpretację Eugene’a Wignera dotyczącą roli obserwatora w procesie pomiaru i sprawdzić, czy zmiana mojego stanu percepcyjnego może wpłynąć na wynik badań. Weszłam bardzo głęboko w stan koherencji serca i umysłu i wtedy świadomie ukierunkowałam swoją uwagę na uzyskanie prawidłowego obrazu. Niemal natychmiast pojawiły się rezultaty, których przez wiele miesięcy nie przynosiły standardowe procedury eksperymentalne, a które były zgodne z oczekiwaniem. Było to zaskakujące nie tylko dla mnie, ale też dla mojego profesora.
BWL: Opisuje Pani przełomowy moment w laboratorium, gdy po wejściu w stan koherencji serca obraz nanostruktur nagle stał się czytelny. Jak odpowiedziałaby Pani środowisku naukowemu, które uznałoby to za zbieg okoliczności, zmianę parametrów aparatury lub efekt autosugestii – jakie argumenty metodologiczne są dla Pani kluczowe?
AN: Przełom nie był poprzedzony żadną zmianą parametrów, trudno też mówić tutaj o zbiegu okoliczności. Niemniej jednak zasugerowałabym środowisku naukowemu poszerzenie zakresu badań o pytanie czy stan poznawczy obserwatora może mieć jakikolwiek wpływ na przebieg procesu pomiaru. Wigner zaproponował interpretację, w której świadomość może odgrywać istotną rolę w redukcji funkcji falowej w odniesieniu do implikacji wynikających z eksperymentu dwóch szczelin. Nie twierdzę, że moje doświadczenie jest dowodem. Pokazuje ono raczej, że pytanie o rolę obserwatora w eksperymentach może być bardziej otwarte, niż zakłada środowisko naukowe i być może warto badać je także z perspektywy stanów świadomości osoby prowadzącej pomiar.
BWL: Doświadczenie z 14. roku życia – błysk światła, silna energia w ciele, nagła aktywacja ponadprzeciętnych zdolności – brzmi jak moment inicjacyjny. Czy uważa Pani, że każdy człowiek ma w sobie dostęp do takiego potencjału nadświadomości, czy też jest to zjawisko wymagające szczególnych predyspozycji?
AN: Moje doświadczenie było bardzo intensywne i spontaniczne, bez żadnego świadomego przygotowania, a zdolności uaktywnione po tym doświadczeniu były dla mnie i innych wręcz szokujące. Nie sądzę, aby było to coś wymagającego szczególnych predyspozycji. Myślę, ze historia pokazuje wiele podobnych przypadków. Nawet mój profesor wspominał o swoich transcendentalnych doświadczeniach w czasie podróży po USA. Uważam, że potencjał poszerzonej świadomości jest uniwersalny i dostępny dla każdego kto jest na to otwarty.
BWL: Powołuje się Pani na koncepcję świadomości jako czynnika redukującego funkcję falową. Współczesna fizyka zna jednak wiele interpretacji mechaniki kwantowej. Czy traktuje Pani „kwantowy skok świadomości” jako metaforę inspirowaną fizyką, czy jako realny, fizyczny mechanizm wpływu świadomości na materię?
AN: Mechanika kwantowa ma kilka interpretacji i żadna z nich nie jest dziś uznawana za ostatecznie rozstrzygającą. Wciąż pozostaje wiele niewiadomych i obszarów wymagających dalszych badań. Z tego względu pojęcia „kwantowego skoku świadomości” nie traktuję jako dosłownego opisu mechanizmu fizycznego, lecz raczej jako metaforę inspirowaną językiem fizyki, która opisuje nagłe zmiany w sposobie postrzegania rzeczywistości i funkcjonowania umysłu. W tym sensie „skok” odnosi się do momentów przejścia — kiedy zmiana percepcji prowadzi do zupełnie nowego poziomu rozumienia, a tym samym nowej perspektywy obserwacji rzeczywistości. Moje doświadczenia traktuję nie jako dowód konkretnej teorii, lecz raczej jako inspirację do dalszych pytań o relację między świadomością a rzeczywistością. Dlatego widzę je jako obszar, który może uzupełniać perspektywę naukową, szczególnie tam, gdzie obecnie napotykamy na jej granice.
BWL: Mówi Pani o integracji aspektów psychiki, deinstalacji programów mentalnych i oczyszczaniu pamięci komórkowej. Jak odróżnia Pani autentyczną, głęboką transformację od duchowego unikania konfrontacji z traumą – czyli sytuacji, w której język nadświadomości staje się ucieczką od realnej pracy psychologicznej?
AN: Ludzka psychika i ciało funkcjonują w oparciu o wiele wzorców wynikających z traum, których często nie pamiętamy – ponieważ mogą one pochodzić również z doświadczeń naszych przodków. Badania nad traumą dziedziczną pokazują, że pewne reakcje i schematy mogą być przekazywane międzypokoleniowo. W mojej pracy nie chodzi o unikanie konfrontacji z traumą, lecz o docieranie do takich jej warstw, do których trudno dotrzeć wyłącznie poprzez standardową rozmowę terapeutyczną. W trakcie mojej pracy często uwalnia się wiele emocji, nawet jeśli nie zawsze potrafimy nazwać ich źródło. Jednocześnie podkreślam, że tego rodzaju praca może być bardzo wartościowym uzupełnieniem i rozszerzenie klasycznej psychoterapii i zachęcam do łączenia tych podejść.
BWL: Gdyby miała Pani wskazać jedno najbardziej kontrowersyjne lub ryzykowne zdanie w swojej filozofii – takie, które może zostać źle zrozumiane – co by to było? I jak mówi Pani o „kreowaniu rzeczywistości”, aby nie obarczać ludzi odpowiedzialnością za chorobę, stratę czy dramatyczne wydarzenia, na które nie mieli wpływu?
AN: Myślę, że najbardziej kontrowersyjne jest stwierdzenie, że każdy z nas współtworzy swoją rzeczywistość. Nie mam przez to na myśli, że człowiek jest winny swojej chorobie czy wypadkom. Bardziej chodzi o zwrócenie uwagi na to, że wiele naszych decyzji, reakcji i schematów działania wynika z nieuświadomionych aspektów psychiki, które mogą prowadzić do autsabotażu. Przykładowo, wiele osób chce zarabiać więcej, ale jednocześnie nieświadomie obawia się obfitości finansowej — ponieważ istnieją w nich przekonania, że pieniądze wiążą się z zagrożeniem albo że bogaci ludzie są z natury źli. Złożoność tych mechanizmów była już opisywana przez Carla Junga. Kiedy zaczynamy rozpoznawać i integrować w sobie te aspekty sabotażu, zmienia to nasz sposób myślenia, a więc naszą perspektywę postrzegania rzeczywistości, co powoduje, że otwierają się przed nami nowe możliwości.