Liderka, przedsiębiorczyni, wykładowczyni akademicka, założycielka Top Beauty Clinic – jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie miejsc beauty w Polsce.
Ekspertka w zakresie kosmetologii hi-tech, zarządzania procesami terapeutycznymi i nowoczesnych strategii pracy ze skórą. Absolwentka Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalistka zdrowia publicznego, od lat łącząca naukę, doświadczenie kliniczne i intuicję biznesową. Tworzy markę, która stawia na diagnostykę, indywidualną strategię terapeutyczną oraz odpowiedzialne podejście do wykorzystania innowacyjnych technologii. Dzięki zaangażowaniu całego zespołu, który zbudowała – Top Beauty Clinic stało się miejscem, w którym spektakularne efekty nie są przypadkiem – są konsekwencją wiedzy, autorskich procedur i prawdziwych wartości. Jako wykładowczyni akademicka Bielskiej Wyższej Szkoły im. J. Tyszkiewicza inspiruje młodych specjalistów do pracy opartej na świadomych decyzjach, rzetelnej wiedzy i zrozumieniu biologii człowieka. W swojej działalności edukacyjnej podkreśla znaczenie etyki, odpowiedzialności i holistycznego podejścia. Jej styl zarządzania wyróżnia spokój i niebywała intuicja, buduje firmy i realizuje kolejne projekty w oparciu o ludzi, wartości i długofalową wizję – a nie o modę czy doraźne trendy.
BWL: Pani historia pokazuje, że pasja i odwaga potrafią naprawdę zmieniać życie. Skąd w ogóle wyrasta u Pani fascynacja kosmetologią?
Moja pasja do kosmetologii zaczęła się od głębokiej fascynacji naturalnym pięknem. Od zawsze zachwycało mnie, jak bardzo skóra potrafi odzwierciedlać to, co dzieje się wewnątrz nas – naszeemocje, zdrowie, sposób życia. Na początku szłam typową ścieżką: studia na Collegium Medicum UJ, później praca w międzynarodowych firmach farmaceutycznych. Nieustanna nauka, odpowiedzialność, procesy, struktury – to bardzo dużo mnie nauczyło. Właśnie wtedy też dojrzewało moje zainteresowanie technologiami medycznymi, następnie zgłębiałam ich skuteczność oraz zastosowanie w świecie kosmetologii regeneracyjnej i estetycznej. Zawsze miałam w sobie ogromny głód wiedzy. Szkolenia, konferencje i rozmowy ze specjalistami utwierdzały mnie w przekonaniu, że nowoczesna, nieinwazyjna kosmetologia może być jednocześnie bardzo skuteczna, bezpieczna i szanująca skórę. Chciałam być częścią takiego podejścia – opartego na nauce, odpowiedzialności i realnym rozumieniu procesów zachodzących w skórze. Z czasem zrozumiałam, że kosmetologia to nie tylko praca z wyglądem. To przede wszystkim troska o człowieka. Każda skóra ma swoją historię, swój potencjał i swoje potrzeby. Moim celem stało się stworzenie miejsca, w którym pasja, edukacja i technologia łączą się z głębokim szacunkiem do naturalnego piękna.

fot. archiwum prywatne
BWL: Zamiast zostać w dużym mieście – wróciła Pani w rodzinne strony. Odważna decyzja jak na początek kariery.
To była świadoma decyzja i z perspektywy czasu – jedna z najlepszych w moim życiu. Wiele osób próbowało mnie od niej odwieść. Mówili, że rozwój w branży beauty jest możliwy tylko w dużych metropoliach, że trudno będzie zdobyć zaufanie klientów bez rozpoznawalnego zaplecza. Ale ja wierzyłam, że światowej klasy usługi można tworzyć wszędzie, jeśli stoi za nimi pasja, wiedza i konsekwencja. Nie miałam wielkiego kapitału, ale miałam ogromną determinację i jasno określoną wizję. Krok po kroku, z pełnym zaangażowaniem, zaczęłam budować markę od podstaw. Dziś Top Beauty Clinic to miejsce, które jest synonimem jakości i innowacji – ale przede wszystkim dowodem na to, że sukces nie zależy od miejsca, tylko od ludzi, którzy go tworzą. A mój zespół jest potwierdzeniem tej filozofii.
BWL: Top Beauty Clinic to nie tylko zaawansowane technologie, ale też emocje. Jak opisałaby Pani filozofię tego miejsca?
Dla mnie Top Beauty Clinic to nie jest „projekt” czy kolejny salon na mapie – to przestrzeń stworzona z potrzeby serca. Od początku zależało mi, by było to miejsce, w którym dbamy nie tylko o wygląd, ale też o samopoczucie i pewność siebie naszych klientów. Każda osoba, która do nas trafia, ma swoją historię, swoje oczekiwania, czasem też lęki. Dlatego stawiamy na rozmowę, na indywidualne podejście, na wspólne ustalenie celu terapii. Nasze zabiegi to nie przypadkowy zestaw technologii – to starannie opracowane terapie, które mają wspierać skórę w naturalny sposób, z poszanowaniem jej rytmu i potrzeb aby osiągać doskonałe efekty. Wierzę, że prawdziwe piękno to harmonia – między ciałem, emocjami i świadomością siebie. Dlatego każda wizyta w Top Beauty Clinic ma być czymś więcej niż tylko skutecznym zabiegiem. To moment, w którym można się zatrzymać, odetchnąć i poczuć, że ktoś naprawdę się o nas troszczy.
BWL: Prowadzi Pani również bardzo intensywną działalność edukacyjną. Skąd ta potrzeba?
Edukacja to dla mnie naturalne przedłużenie pracy w Top Beauty Clinic. Od lat jestem nauczycielem akademickim w Bielskiej Wyższej Szkole im. Józefa Tyszkiewicza, gdzie uczę nie tylko nowoczesnych technologii, ale przede wszystkim sposobu myślenia: analizy, procesowości i patrzenia na skórę holistycznie. Zawsze powtarzam studentom: technologia daje nam ogromne możliwości, ale najlepszy efekt osiąga tylko ten specjalista, który potrafi bardzo mądrze jej użyć. Obecnie edukacja studentów w formule zajęć zarówno wykładowych jak i praktycznych daje całemu mojemu zespołowi poczucie wpływu – realnego wpływu na przyszłość naszej branży. W przeszłości tworzyłam też projekty edukacyjne i społeczne, które przerodziły się w Fundację Edukacja i Inspiracja, której jestem współzałożycielką. To doświadczenia, które pokazują, jak wielką wartość ma dzielenie się wiedzą i inspirowanie innych do działania. Wierzę, że im więcej dajemy, tym więcej wraca – to podejście wyznacza cały rytm mojego życia.
BWL: W Pani historii widać niezwykłą zdolność łączenia wielu ról. Skąd czerpie Pani siłę i tempo, żeby to wszystko udźwignąć?
Siła nie bierze się z bycia „niezniszczalną”. Siła bierze się z zaufania płynącego od osób, których mamy obok siebie. Ja nie udaję, że robię wszystko sama. Moje firmy – Top Beauty Clinic i inne projekty – nie wyglądałyby tak, gdyby nie osoby, które mnie otaczają. Nie ukrywam, a wręcz z dumą stwierdzam, że moje tempo pracy i skala kolejnych projektów, byłaby zupełnie inna, gdyby nie mój zespół Top Beauty, który tak szczerze doceniam. Nie jestem „samodzielną bohaterką”. Jestem kobietą, która wierzy w relacje, rozmowę i wspólne decyzje. Równolegle, od niedawna żyję też w świecie zupełnie innej branży. Zaczęłam intensywnie towarzyszyć także rozwojowi firmy Gwoźdź-Bet – marki, którą od lat buduje mój mąż. To jego praca i doświadczenie stworzyły solidne fundamenty tej firmy. Ja pojawiłam się w tym świecie wnosząc do niego to, co mam najlepsze: strategiczne spojrzenie, intuicję, nowe procesy i świeżą energię do wdrażania innowacji.
BWL: Bycie liderką często kojarzy się z prestiżem. Jak Pani to widzi?
Dla mnie bycie liderką niewiele ma wspólnego z prestiżem. To odpowiedzialność – i ogrom pracy, którą niewiele osób dostrzega. Jako kobieta i jako przedsiębiorca nauczyłam się jednego: moja największa siła to intuicja. Nie presja rynku. Nie trendy. Intuicja, która mówi, kiedy iść do przodu, kiedy zwolnić, a kiedy powiedzieć „nie”. W życiu i w biznesie stawiam na spokój. Nie wierzę w przywództwo oparte na podnoszeniu głosu.


