Żaneta Ściwiarska. Kobieta, która uratowała mi życie. Po prostu

Czy można zmienić swoje życie, kiedy jest się tłustym, niedołężnym wieprzem? Czy można naprawić sobie serce, kiedy lekarz straszy Cię bajpasami? Jak myślisz, czy da się tak zmienić swoje ciało, psychikę i kondycję, żeby w wieku prawie 50 lat znów robić takie rzeczy, jak 30 lat wcześniej?

Opowiem Wam dziś historię, która uratowała mi życie. Opowiem Wam o wspaniałej kobiecie, która dała mi nowe życie. Opowiem Wam o pewnym przedsięwzięciu zainicjowanym przez kobietę, która zmienia ludzi. Na lepsze. To kobieta od transformacji totalnej. Po prostu. Oto rozmowa z kobietą, która bezustannie kreuje nowe dusze i ciała.

Ta akcja działa się pod koniec wakacji 2020 roku. Startujemy! Obóz EVOLUTION CAMP właśnie się rozpoczął. Bieszczady mają fantastyczny klimat. Moje kochane Bieszczady! Cholera… Miejsce w sam raz na to, żeby nauczyć się uziemiania, koncentracji, medytacji, inteligentnego ruchu, prawidłowego, zdrowego odżywiania. Miejsce po prostu idealne, aby popracować nad sobą i naprawić wszystkie rzeczy, które haniebnie hamują mój rozwój.

Przed chwilą przyjechałem na miejsce, gdzie odbędzie się pierwsza edycja obozu EVOLUTION CAMP. Przepięknie! Bieszczady. Dom ogromny, wszędzie zielono, mnóstwo drzew i kwiatów, spokojnie, cicho wszędzie. Głusza. Sprzed domu widać góry. Sto metrów dalej już zaczyna się Ukraina. Fajnie. Do salonu wchodzi Żaneta. To jej pomysł. To ona mnie tutaj na to wszystko namówiła. Kuźwa. W co ja się znowu wpakowałem? Ale spokojnie… Zielona herbatka. Przecież ta kobieta uratowała mi życie. To ona zajęła się mną, kiedy schudłem 28 kilogramów i nagle moja akcja odchudzająco-naprawcza stanęła w miejscu. To do niej poszedłem z wielkim, 92 kilogramowym, jeszcze kalekim wielce problemem. I to ona zrobiła ze mnie 80 kilogramowego człowieka zdolnego już do jako takiego poruszania się, a nawet amatorsko uprawiającego sport. Zagajam rozmowę…

Pyta Maciek: Czy można zmienić swoje życie, kiedy jest się tłustym wieprzem? Czy można zmienić swoje życie, jeśli nie ma się siły nawet na spacer z dziećmi, bo serce ledwo zipie? Można. Wiem, bo ze mną to już zrobiliśmy. Ale czy można schudnąć w siedem dni i w siedem dni nauczyć się jak żyć zdrowo? Czy można to zrobić w pieprzony tydzień?

Żaneta mówi: Tak‼! Teraz to możliwe!!! Ponieważ z myślą o Tobie, ostatni rok poświęciłam na stworzenie właśnie takiego planu działania, który pozwoli to osiągnąć. Opracowałam takie metody pracy nad ciałem, które pozwolą ludziom na pobudzenie poszczególnych obszarów w umyśle. Dzięki temu będziesz w stanie zrobić jeszcze szybsze porządki w swojej głowie. Uwalnianie obciążeń, praca z emocjami i myślami pozwolą dopiąć ten cały proces i przeprowadzić go do końca. Poprzez specjalną koncepcję posiłków i wykorzystania produktów spożywczych, nie tylko zadbasz o swoje zdrowie, ale także szybciej pobudzisz ciało i umysł do zmian. Dzięki  połączeniu tych działań będziesz w stanie szybciej dotrzeć do swojego wnętrza, wydobyć swoje potencjały i wejść na odpowiedni tor życia. Więc w odpowiedzi na Twoje pytanie… Tak, jest to możliwe, ale tylko przy jednoczesnym połączeniu tych wszystkich obszarów.

Pyta Maciek: Jak byś po swojemu nazwała wszystko to, co się tutaj będzie działo? Tylko wiesz… Nie w taki sposób, jak czytamy o tym w naukowych, wyświechtanych laurkach. Tak od siebie. Własnymi słowami…

Żaneta mówi: Tutaj nauczymy się sztuki życia, rozwiązywania problemów i sposobu myślenia, zamiast wkuwania jakichkolwiek faktów i wiedzy na pamięć. Energia i uśmiech to podstawa. Ale czy może być inaczej? Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka! Tak dokładnie będzie wyglądała praca podczas tych 7 dni na obozie EVOLUTION CAMP. Konkretna wiedza i jej wdrażanie w życie, poznawanie i doświadczanie. Aż w końcu zacznie się uruchamiać proces zmian. Nad akceptacją i zrozumieniem. Bo to one kładą kres zmaganiom i wtedy właśnie zaczyna się proces odnowy. Energie, które w indywidualnej ocenie były zablokowane w negatywnych emocjach, zaczną się uwalniać. Uwalniać, aby zrobić miejsce zdrowszym aspektom naszych osobowości, aby odkrywać swoje uśpione potencjały.

Pyta Maciek: A co z tym wszystkim co się dzieje w naszych głowach? Wiesz… Każdy z nas w pewnym sensie uczestniczy dzisiaj w jakimś swoim prywatnym wyścigu szczurów. Każdy ma jakiś swój osobisty młyn i walkę o ogień. Wielu z nas może mieć pod czaszką nawet niezły bałagan, śmietnik. Co z tym wszystkim? 

Żaneta mówi: Uwielbiam pracę z myślami, a szukając głębiej… z emocjami. Bo to właśnie myśli wywoływane są przez napór nagromadzonych uczuć. Luz, wygoda i kontakt z cudowną naturą, a przy tym zdobywanie wiedzy, praktykowanie i doświadczanie. Właśnie taka jest koncepcja tego obozu. Te wszystkie czynniki pracują nad tym, co znajduje się pod naszymi czaszkami. Tutaj pracujemy z emocjami mocno, zgłębiając ich wpływ na nasze ciało, gdzie przez jego odczytywanie jesteśmy w stanie poznać nasz stan umysłu. Nauczysz się tutaj pracy nad swoim umysłem. To duchowość. To bardzo ważne zagadnienia w życiu każdego człowieka. Bagaż doświadczeń, emocje, wszystko zostaje zapisane w naszym ciele i umyśle niczym szklany mur chroniący przed wydobyciem wewnętrznego piękna. Pragnienia, zdolności, marzenia tkwią w naszym sercu i tylko czekają na to, aby wydostać się na zewnątrz. Tutaj się wydostaną! Ludzie budują sobie skorupę. Tworzą bezpieczną ochronę, ale ta skorupa ich więzi! To będzie naprawdę intensywny tydzień. Uwalnianie, zrzucanie obciążeń i uświadomienie sobie prawdy. Prawdy o samym sobie. Wizualizacja swoich pragnień i wytyczenia kierunku swojej drogi. To będzie bardzo efektywny czas dla nas wszystkich.

Pyta Maciek: A kuchnia? Co z kuchnią? Przecież to kuchnia jest wszystkim! To w kuchni odbywa się 80% procesu odchudzania i pracy nad zdrowym trybem życia! Czy można nauczyć się gotować w 7 dni? Przyrządzać posiłki tak, aby nie tracić czasu? Czy można jednocześnie przy tym dbać o zdrowie i uzyskiwać skuteczne efekty w procesach odchudzania?

Żaneta mówi: Oczywiście, że tak‼! Osobiście nie jestem za spędzaniem zbyt wiele czasu w kuchni. Lubię smaczne i skuteczne, ale szybkie rozwiązania, bo przede wszystkim cenię sobie czas. Dlatego podczas obozu EVOLUTION CAMP uczestnicy sami biorą udział w przyrządzaniu posiłków. Dzięki temu poznają, doświadczają i praktykują. Każdy owoc, warzywo, przyprawy, wszystko co dała nam matka Ziemia, ma w sobie energię. Wystarczy umiejętnie to wykorzystywać. I tego wszystkiego nauczycie się tutaj.

Pyta Maciek: Mam takie przemyślenia… Co by było, jakby się potoczyło moje życie, kim byłbym teraz i w jakim byłbym stanie, gdybym Cię rok temu nie poznał? Żaneta… Kim Ty tak naprawdę jesteś?

Żaneta mówi: Wiele osób postrzega mnie tylko jako trenera personalnego, trenera fitness czy dietetyka. A tak nie jest. To tylko jakiś procent moich działań, które pomagają mi poprzez ciało szybciej wpływać na obudzenie pewnych obszarów. A tak naprawdę pomagam odkrywać wnętrza ludzi poprzez naprawę ich umysłu i duszy. Poprzez zrzucenie obciążeń i uwolnienie emocji. Poprzez pokazanie działań, które pozwalają obudzić wewnętrzne szczęście i spełnienie. Zmiany są potrzebne, bo tylko wtedy możemy wznosić się wyżej. Czego i Tobie życzę.

DO PUENTY CZYLI PODSUMOWANIE

Tydzień minął jak z bicza strzelił. I jak zapowiedziała moja kochana trenerka w Bieszczadach ćwiczyliśmy, medytowaliśmy, pracowaliśmy nad umysłami, przyrządzaliśmy wspólne, zdrowe posiłki. Pod koniec EVOLUTION CAMP całą ekipą zdobyliśmy też najwyższy szczyt Bieszczad, czyli Tarnicę. To nie było zwykłe wejście, to nie było zwykłe zdobycie szczytu. To było coś więcej. To było sprawdzenie możliwości swojego ciała przy jednoczesnym osiągnięciu wyznaczonego celu. Wizualizacja. Siła myśli. Co jeszcze? Ostatniego dnia, tuż przed wyjazdem podchodzę do Żanety, aby się pożegnać i wracam do tematu kuchni oraz odchudzania.

Pyta Maciek: Słuchaj… Co myślisz o naszych pomiarach? Moim zdaniem udowodniłaś, że w 7 dni można zrobić z ciałem i umysłem człowieka bardzo wiele. Ale co dalej? 

Żaneta mówi: Popatrz na swoje pomiary. Na tym obozie, tylko w tydzień, schudłeś prawie trzy kilogramy. Każdy uczestnik tego obozu spalił tłuszcz, a przybrał na mięśniach. Spaliliście dużo tłuszczu wisceralnego, zmalał wam również wiek metaboliczny. Jeśli wrócicie do swoich domów i będziecie żyć w ten sposób, wasze życie zmieni się radykalnie i nieodwracalnie. Będzie jeszcze lepsze. Już na zawsze.

Więcej informacji o samym obozie EVOLUTION CAMP można znaleźć w tym miejscu: https://treningcialaiumyslu.com/oboz-tciu/

A jeśli nie wierzycie, że można samemu naprawić sobie serce to przeczytajcie ten artykuł: https://moveyourass.pl/lekarze-nie-chca-uwierzyc-naprawilem-sobie-serce-sam-w-dwa-lata-schudlem-40-kg-i-mam-nowa-pikawke/

Autor tekstu jest dziennikarzem i podróżnikiem. Od 17 lat redaktor naczelny Network Magazynu – jedynego w Polsce niezależnego pisma o systemie sprzedaż bezpośrednia i marketing sieciowy (MLM). W ferworze pracy połączonym z obżarstwem oraz totalnym, mocno leniwym podejściem do wszelkiej formy ruchu i jakiegokolwiek sportu, pod koniec 2017 roku ważył 120 kg i zdaniem lekarzy groziło mu niechybne zejście. Jednak po nagłej śmierci rodziców strach pobudził u niego nagły przypływ adrenaliny okraszonej endorfinami, ruszył tłuste dupsko zza komputera i teraz waży 83 kg. I walczy dalej, bo chce ważyć 80 kg. Bo chce żyć. Chce być sprawny, zdrowy, silny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.