Taniec sensualny – pokochaj siebie i swoje ciało!

Jestem za gruba, za brzydka, za stara. Mam fałdki na brzuchu, za duże piersi, za mała pupę… Inne są lepsze, piękniejsze, zgrabniejsze… No właśnie… Dlaczego nie kochamy siebie, nie potrafimy doceniać swojej kobiecości, swojego ciała? Kupujemy tony balsamów, kremów ujędrniających, wyszczuplających, a w ostateczności lądujemy na kozetce u psychoterapeuty wraz ze swoim kompleksami. A przecież każda z nas jest piękna, na swój niepowtarzalny, a przez to idealny sposób. Wystarczy to sobie jednak uświadomić i na nowo poznać swoje ciało. Justyna Bolek, znana trenerka Slavicy, stworzyła program dla kobiet, pozwalający każdej z nich znaleźć swoje najlepsze strony, oparty na …tańcu sensualnym. Jej warsztaty cieszą się ogromnym powodzeniem wśród kobiet w każdym wieku. I nic dziwnego – panie wychodząc z zajęć płaczą ze szczęścia, uśmiechają się i jest to najlepsza droga do pokochanie siebie na nowo. Bez pigułek i kolejnych opakowań żelu wyszczuplającego.

Czym i po co jest taniec sensualny?

Taniec sensualny to taniec pełen zmysłowych ruchów, uwodzicielski, a zarazem subtelny, podczas którego kobiety odkrywają swoje ciało i jego zalety. Ułatwia im to rytm muzyki, do której się poruszają, świece i przygaszane światło. Podczas zajęć kobiety tańczą w szpilkach! „Taniec sensualny jest bardzo kobiecy, zmysłowy. Kobiety nabierają pewności siebie, staja się odważniejsze w ruchach ciała, a przy okazji relaksują się i zapominają o rzeczywistości. Uczą się, jak układać biodra, jak nimi pracować, co zrobić, aby płynnie tańczyły razem z całym ciałem. Przy okazji pokonują strach przed dotykaniem własnego ciała. Wchodzą w zupełnie inną rolę, aczkolwiek zgodną z naszą kobiecą naturą. Potrafią być uwodzicielskie, seksowne i kobiece bez względu na sylwetkę czy wiek. Bo przecież każda z nas jest kobieca, piękna, tylko czasami sobie tego nie uświadamia” – mówi Justyna Bolek.

Wydawałoby się, że jak to możliwe skoro inni pracują na to latami. Owszem jest to proces, ale żeby go zacząć, trzeba otworzyć głowę przed samą sobą, spojrzeć w lustro i dostrzec swoje kobiece piękno. Bardzo ważnym elementem jest ubiór podczas takich zajęć. Istotny jest nawet kształt szpilki, który powinien idealnie współgrać z nogą. Kobiety o masywnych łydkach i udach powinny unikać szpilek z platformą. Niestety, takie połączenie optycznie nas powiększa. Kobieta, która nie posiada talii, powinna tak przepleść pasek o odpowiedniej grubości, aby ją wydobyć. Często źle dobrany strój na takie zajęcia, może spowodować, że wciąż będziemy źle się czuły przed lustrem. „Podczas warsztatów kobiety wymieniały się koszulami, spódnicami, bo nagle okazywało się, że to, co miały  w walizce, pięknie podkreśla sylwetkę innej kobiety” – mówi Justyna Bolek

Oprócz zajęć z tańca sensualnego kobiety uczą się  pozować do zdjęć. „Każdej kobiecie robimy zdjęcie wydobywając jej piękno, poprzez ustawienie chociażby nogi czy stopy – bo nawet taki mały szczegół może zaważyć na tym, jak ułoży się cała reszta ciała. Na każdym kroku uświadamiam paniom, jak bardzo plastyczne jest nasze ciało. Każda z nas ma w sobie to coś, ten „kobiecy wewnętrzny ogień”. Jeżeli go rozpalimy nasze ciało staje się gorące, czyli bardziej plastyczne, więcej możemy z nim zrobić. Okazuje się, że możemy być z niego dumne!” – dodaje Justyna.

W warsztatach tańca sensualnego uczestniczą kobiety w każdym wieku. Prowadząca zaczyna zajęcia od poznania grupy. Tu najważniejsza jest rozmowa , która odbywa się podczas wspólnej kolacji. „Pracujemy w małych grupach, nie uczymy się sztywnej choreografii, a m.in. propozycji figur, które otworzą ciało i umysł i zagoszczą na dłużej  w życiu pań” – dodaje twórczyni techniki

Justyna Bolek uważa, że nie ma nic piękniejszego, jak uwodzenie tańcem. Twierdzi, że kobieta, która wsłucha się w siebie i muzykę, potrafi zdziałać cuda. „Czasami w domu zapalałam świece, włączałam muzykę, zakładam szpilki, wkładam piękną sukienkę i po prostu tańczę. To taka randka samej ze sobą. Powiecie „niepoważna, szalona, zwariowała?” Uważam, że nie ma lepszego sposobu na pokochanie samej siebie niż spędzanie ze sobą czasu w takiej atmosferze. To leczenie swoich kompleksów (niestety każda kobieta je w sobie znajdzie), uleczanie duszy i przede wszystkim głowy, bo od niej się wszystko zaczyna” – mówi Justyna Bolek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.