Warto przeczytać!
Przeczytasz w 21 minuty

Warto przeczytać!

Kamila Sidor

Geek Girls Carrots

Gdy dziewczyny programują

Kamila Sidor – przedsiębiorczyni, społeczniczka, założycielka globalnej społeczności Geek Girls Carrots. Chciałaby, aby jak najwięcej kobiet zaistniało w IT. Dzięki Geek Girls Carrots, już ponad dwa tysiące kobiet nauczyło się programować. Swoimi licznymi akcjami społecznymi przyciąga dziewczyny do nowych technologii. Geek Girls Carrots są już obecne w czternastu krajach.

„W życiu nie chodzi o to, że jeśli

ty mi pomożesz, to ja pomogę tobie.

Ale o to, że ty mi pomożesz,

a ja pomogę komuś innemu, a ten ktoś,

komuś innemu… Zgodnie z zasadą

«pay it forward» panującą w Dolinie

Krzemowej”. – Kamila Sidor

kamila sidor

Z Kamilą (fot. powyżej- przyp. red.). spotkałam się w San Francisco. W tym roku przyjechała do Kalifornii, żeby wypocząć i wziąć udział w corocznym festiwalu Burning Man, odbywającym się na pustyni Black Rock w stanie Nevada. Kamila regularnie odwiedza Dolinę Krzemową, aby odetchnąć „dolinowym powietrzem innowacji” oraz nabrać mocy do dalszego działania – autorka książki, Marta Zucker (fot. poniżej – przyp. red.).

ZDJĘCIE MARTY ZUCKER

Opowiedziała o tym, że warto ścigać swoje marzenia, warto uwierzyć w siebie, a co najważniejsze – warto wspierać innych.

SPEŁNIANIE MARZEŃ

Pierwszy komputer

Wszystkie pieniądze z pierwszej komunii wydałam na komputer Commodore 64. To było ogromne przeżycie. Chciałam go oczywiście po to, żeby grać! Po komputer pojechał ze mną mój tata. Pamiętam dokładnie ten moment, gdy nie mogliśmy się doczekać, żeby wreszcie rozpakować te pudła! Rozpakowaliśmy je już w samochodzie.

Będziesz „markerem”

W domu byłam zachęcana do studiowania przedmiotów ścisłych, ukończyłam klasę matematyczno-fizyczną. Mój tata obraził się na mnie za to, że nie rozpoczęłam nauki na politechnice, chociaż się na nią dostałam. Zdecydowałam się na geografię, a rok później, przy drugim podejściu, dostałam się na marketing i zarządzanie na SGH. Tata nie rozumiał, dlaczego nie chcę studiować kierunku technicznego, skoro po studiach technicznych łatwo o dobrą pracę. Śmiał się, że będę „markerem”.

Spełnienie marzeń?

Skończyłam Szkołę Główną Handlową w Warszawie. Podczas studiów marzyłam, żeby pracować w międzynarodowej korporacji i uczestniczyć w międzynarodowych projektach. Moje marzenie się spełniło. Szybko jednak okazało się, że ten rodzaj pracy mi nie odpowiada. Bardzo się wówczas rozczarowałam. Wyśniłam sobie marzenie, które nie spełniało moich potrzeb samorealizacji i rozwoju.

Spotkałam swoich ludzi

W tym samym czasie zaczęłam spotykać się z Tomkiem Kolinko, który robił i nadal robi start-upy technologiczne. Zawsze uczestniczył we wszystkich wydarzeniach z tym związanych, choć w tamtych latach w Warszawie odbywał się właściwie jeden event start-upowy – Aula Polska. Raz w miesiącu chodziłam na te spotkania i bardzo spodobało mi się środowisko technologiczno-start-upowe. Poczułam, że spotkałam swoich ludzi, którym się chce, którzy wierzą, że można coś zmienić. Spotkałam ludzi aktywnych, mających otwarte głowy, posiadających nowe pomysły, które konsekwentnie wdrażali w życie. Ta mentalność bardzo mi odpowiadała. Taki był początek i tak zaczęła się moja przygoda ze start-upami. Wcześniej pracowałam w różnych branżach: w banku, w agencji pracy, w turystyce.

Pierwszy Startup Weekend

Eighty percent of success is showing up – pojawienie się na spotkaniu, to osiemdziesiąt procent sukcesu – to jeden z ulubionych cytatów Woody’ego Allena. Pojawiałam się w miejscach, w których można było spotkać interesujących ludzi, w których działy się ciekawe rzeczy. Stale śledziłam, co się dzieje w środowisku start-upów. Podczas jednego z takich spotkań poznałam mojego przyszłego szefa, który planował wówczas zorganizowanie pierwszego w Polsce Startup Weekendu. Otrzymałam zaproszenie do współpracy przy koordynowaniu tej imprezy. Moim zadaniem było zorganizowanie całego wydarzenia. Podjęłam się wyzwania. Impreza udała się fantastycznie!

Nowy poziom w karierze

Angielski stał się oficjalnym językiem pierwszego Startup Weekendu. Gościliśmy wielu zagranicznych mentorów. Zorganizowanie i uczestnictwo w tej imprezie pozwoliło mi się wybić. Zaistniałam w polskim środowisku start-upów. Rozbudowałam swój network. Pierwszy Startup Weekend dał mi potężny zastrzyk energii, stał się ogromnym krokiem naprzód w mojej nowej karierze.

Pierwsza inwestycja

W tym czasie mój partner budował swój kolejny start-up, w który postanowiłam zainwestować. Otrzymałam udziały w firmie i stałam się inwestorem. Jednocześnie stale chodziłam na wiele wydarzeń, a w domu, na co dzień, miałam produkcję start-upów. I tak rozpoczęła się moja kariera w branży start-upów, pomimo że nie ukończyłam uczelni technicznej, nie posiadam wykształcenia informatycznego i nie potrafię nawet programować.

GIRLS

„Plus jedynki”

Organizując Startup Weekend, dużo energii poświęciłam na zainteresowanie naszą imprezą kobiet – chciałam, żeby przyszły, wypowiedziały się, wzięły aktywny udział. Poprosiłam o pomoc między innymi Olę Sitarską, która wówczas miała już za sobą kilka projektów start-upowych. Ola występowała w mediach, tłumacząc, dlaczego warto przychodzić na tego typu wydarzenia. Zachęcała do uczestnictwa w naszym przedsięwzięciu. Dysponowałyśmy także pulą zniżkowych biletów przeznaczonych specjalnie dla pań. Powiedziałam wówczas szefowi, że jako cel postawiłam sobie, aby pięćdziesiąt procent wszystkich uczestników Startup Weekendu stanowiły kobiety. Przeprowadziłam całe mnóstwo marketingowych działań wokół tego pomysłu i ostatecznie poniosłam klęskę. Na stu dwudziestu uczestników było obecnych dziesięć kobiet. Dodatkowo okazało się, że połowa obecnych dziewczyn to „plus jedynki”, czyli takie, które przyszły z partnerami. Postanowiłam to zmienić.

Girls

Pomyślałam wówczas, że należy zacząć organizować technologiczne spotkania dla dziewczyn. Wraz z moją koleżanką, programistką, zaczęłyśmy zastanawiać się nad konkretnym wydarzeniem, w nazwie którego znalazłoby się słowo „girls”. W ten sposób dziewczyny nie miałyby wymówki, że impreza nie jest skierowana do kobiet. Pierwsze spotkanie odbyło się w lipcu 2011 roku w Warszawie. Wzięło w nim udział jedenaście osób, przede wszystkim nasze znajome.

Nie narzekamy

Dziewczynom spodobała się nasza inicjatywa, ale już podczas pierwszego spotkania zaczęły się narzekania, jak trudno być kobietą w branży IT. Nie chciałam tworzyć „kółka narzekających”, lecz społeczność z pozytywnym przesłaniem, taką, która spowoduje, że dziewczynom będzie się chciało działać.

Wrocław

Początkowo budowanie organizacji dla kobiet było dla mnie jedynie projektem „na boku”. Jednak bardzo szybko moja działalność zaczęła nabierać rozmachu. Zaczęłam poświęcać coraz więcej czasu i energii na budowanie tej społeczności. O naszych pierwszych warszawskich spotkaniach napisano na blogu technologicznym antyweb.pl – gdy tylko ukazała się ta informacja, zadzwoniła do mnie Kasia Marchocka z Wrocławia, z pytaniem, czy też może zorganizować podobne spotkanie. Odpowiedziałam, że nie wiem, ale możemy się dogadać. I tak otworzyłyśmy Wrocław.

Kolejne miasta

Później zaczęły odzywać się dziewczyny z innych miast, gdy byłyśmy już obecne w kilku ośrodkach, dzwoniły dziewczyny z kolejnych…  To było niesamowite. Nie przewidziałam takiego rozwoju. Działałyśmy już w dziesięciu miastach, a ja nie miałam przygotowanej żadnej procedury opisującej, w jaki sposób wdrażać nowe miasta do Geek Girls Carrots. Za każdym razem byłam przekonana, że „to już ostatnie miasto, które chce z nami współpracować.”

Berlin

Tymczasem moja koleżanka, Kamila Stępniowska, z którą przez trzy lata ramię w ramię pracowałam nad budowaniem organizacji, pojechała na konferencję do Berlina i poznała tam inną Polkę, którą bardzo zainteresowała nasza działalność. Po powrocie z konferencji, oświadczyła, że następne nasze miasto to Berlin! Wkrótce dziewczyny z Berlina odwiedziły nas w Warszawie i rozpoczęłyśmy współpracę. Zaczęły zgłaszać się do nas kolejne miasta z całego świata. Początkowo kontaktowały się z nami przede wszystkim Polki, które wyjechały za granicę i chciały zacząć działać. Teraz piszą do nas dziewczyny różnych narodowości. Stałyśmy się organizacją globalną!

GEEK GIRLS CARROTS

Rybki podróżniczki

Istnieją dwie szkoły marketingu. Jedna szkoła mówi, że nazwa firmy jest kluczowa, określa wartości organizacji oraz klasyfikuje produkt.

Druga szkoła twierdzi, że nazwa nie jest ważna. Ważny jest natomiast produkt, który spełnia oczekiwania i potrzeby klientów czy użytkowników. I nawet gdy produkt nazywa się „Osram” (znana marka żarówki) ludzie i tak będą go kupować.

W przypadku nazwy „Geek Girls Carrots” zadziałała ta druga szkoła. W 2007 roku razem z moją koleżanką planowałyśmy założyć alternatywne biuro podroży. Nazwałyśmy je „Rybki podróżniczki”. Przez pół roku pracowałyśmy nad logo, kolorem strony internetowej, hasłem itd. I gdy wszystko miałyśmy wreszcie gotowe, projekt w ogóle nie wystartował, ponieważ po naszych marketingowych zabiegach nie wystarczyło nam już siły, aby sprawdzić, czy nasze działanie ma w ogóle sens. Nigdy nie zdołałyśmy wykonać żadnego prototypu.

To niepowodzenie nauczyło mnie, że nie nazwa jest najważniejsza. Ważne jest, aby zacząć działać. Należy „rzucić” produkt na rynek i sprawdzić, czy ktoś chce to kupić.

Carrots czy Pizza?

Gdy ruszyłyśmy z organizacją dla kobiet, nie poświęciłyśmy dużo czasu na wymyślanie nazwy.  decydowałyśmy, że samo geek girls brzmiałoby zbyt generyczne. Uznałyśmy, że musimy dodać jeszcze jeden element. Zadałyśmy sobie pytanie, co kojarzy się z kulturą geek? Pizza! Pizza jest jednak niezdrowa… A przecież chciałyśmy stworzyć coś innego, coś specjalnie dla dziewczyn. Myślałyśmy o czymś, co nie kojarzy się z fast foodem i niezdrowym trybem życia. Stąd pomysł na karotki, carrots. Marchewka jest zdrowa, kojarzy się ze zdrowym odżywianiem. Zdecydowałyśmy się na wersję angielską. W ten sposób nazwałyśmy się Geek Girls Carrots. Trochę przypadkowo. Wymyślenie nazwy zajęło nam dosłownie trzy minuty. Mając za sobą złe doświadczenia, nie chciałam głowić się nad terminologią… Chciałam przede wszystkim zacząć działać.

Nazwa okazała się bardzo wdzięczna. Wszyscy o nią pytają. Karotka stała się naszym symbolem. Mamy kolor, gadżety, marchewkowe maskotki, mamy także marchewkowe ciasteczka. Posiadamy wyróżnik, który jest wykorzystywany do promowania naszej działalności przez współpracujące z nami firmy. Na wielu konferencjach nasze karotki są używane jako tło do zdjęć. Nikt jednak nie używałby marchewkowych maskotek, gdyby nasza marka kojarzyła się z czymś nieciekawym. Najważniejsza jest jakość produktu i usługi.

Nie stoi za nami żadna duża instytucja

Cztery lata temu nie przewidziałam, że nasza organizacja tak szybko się rozwinie. Gdybym wówczas musiała określić, na co potrzebuję pieniędzy, napisałabym, że „zakładam społeczność programistyczną dla dwudziestu dziewczyn i organizuję spotkanie w Warszawie”. Streściłabym naszą działalność w tym jednym zdaniu. Na szczęście, nie pisałam wówczas statusu czy biznesplanu, który – stworzony zbyt wcześnie – mógłby odebrać nam elastyczność. Od początku byłyśmy oddolną organizacją, za którą nie stoi żadna korporacja czy instytucja.

Gdy Facebook zaproponował nam zorganizowanie spotkania rekrutacyjnego, zgodziłyśmy się i wkrótce się okazało, że spotkania rekrutacyjne stały jednym ze źródeł naszych przychodów. Dzięki temu, że nie posiadałyśmy biznesplanu, miałam możliwość słuchania, czego oczekują od nas przedsiębiorstwa i rynek. Do tej pory jesteśmy otwarte na różne formy współpracy, chociaż teraz, po czterech latach obecności na rynku, znamy już swoją wartość.

Przedsiębiorstwo społeczne

Mam zarejestrowaną działalność gospodarczą na moje imię i nazwisko. Działamy jako przedsiębiorstwo społeczne. W naszej organizacji obowiązują trzy zasady – cały zysk jest przeznaczany na projekty społeczne i utrzymanie Geek Girls Carrots. Część pracowników jest zatrudnionych na pełen etat, pozostałe osoby rozwijają swoje kompetencje i pracują pro bono na rzecz kobiet w IT. Współpracujemy z firmami wspierającymi naszą misję społeczną, którą jest przyciągnięcie kobiet do nowych technologii i zachęcanie ich, aby zainteresowały się nimi.

Dobry PR

Dla rozwoju naszej organizacji kluczowy jest dobry PR – dbamy o występowanie w mediach, jesteśmy obecne na konferencjach. Gdy jest o nas głośno, wówczas przedsiębiorstwa, czy też potencjalne organizatorki naszych spotkań, same nas znajdują i docierają do nas. W Geek Girls Carrots nie posiadamy działu marketingu, stawiamy natomiast na działania public relations, którymi zajmuje się Maja Sztenke. Dbamy o stałą obecność specjalistek i ekspertek technologicznych w mediach. Współpracujemy ze środkami masowego przekazu, aby pokazywać jak najwięcej kobiecych wzorców do naśladowania – role models. Poprzez naszą działalność chcemy dotrzeć do tych dziewczynek i dziewczyn, które nie przyjdą na nasze spotkania, a szukają pomysłu na siebie. Poprzez prasę, radio i telewizję możemy przekazać im inspirujące historie kobiet tworzących IT.

W jaki sposób się finansujemy?

Współpracujemy z wieloma przedsiębiorstwami. Firmy rekrutują pracowników poprzez naszą organizację, wykorzystując nasze kanały internetowe. Organizujemy spotkania na konkretne zlecenia firm. Niekiedy przedsiębiorstwa wykupują u nas warsztaty programistyczne, które dla uczestników są darmowe. Dzięki temu firmy zyskują pulę potencjalnych pracowników. Z punktu widzenia Geek Girls Carrots to bardzo sprzyjające inicjatywy, ponieważ uczestniczkami kursów są zazwyczaj kobiety. Dzięki temu ścieżka przyszłej kariery staje się dla nich o wiele łatwiejsza, otwiera się przed nimi mnóstwo możliwości. A na każdych warsztatach pojawiają się „perełki” – dziewczyny, które mają rewelacyjne zdolności programistyczne i choć nie potrafią jeszcze kodować, uczą się niesłychanie szybko. Zawsze szukamy takich osób. Firmy mogą szukać pracowników do swoich zespołów poprzez ogłoszenia o pracę w naszych internetowych kanałach, a także wspierać swój employer branding, zostając rocznym lub jednorazowym partnerem naszych wydarzeń. Z tego względu nasza organizacja jest ceniona przez wiele stron. Pomagamy nie tylko dziewczynom. Jesteśmy integralną częścią ekosystemu start-upów i branży IT.

Moja pensja jest poniżej średniej krajowej

Na forach internetowych można znaleźć wiele komentarzy na nasz temat. Ludzie mówią, że wzięłyśmy pieniądze z Unii Europejskiej. To nieprawda. Nasze finanse można przejrzeć, są, być może, nie najlepsze, ale obecnie przechodzimy przez etap szybkiego rozwoju. Dostępny jest raport finansowy za pierwsze trzy lata naszej działalności, w którym można sprawdzić, skąd mamy pieniądze, ile mamy pieniędzy i na co je wydajemy.

Rozmowa z Owsiakiem

Kiedyś spotkałam się z Jurkiem Owsiakiem. Rozmawialiśmy między innymi o hejcie, o nienawiści. Owsiak powiedział mi, że im będę tworzyła większe, ważniejsze rzeczy, tym będę napotykać więcej hejtu. Powiedział także, abym w takich przypadkach pamiętała, dlaczego zaczęłam działać, jakimi kieruję się motywacjami. To są sprawy, które nas konstytuują i powinny być osią naszych działań. I jeśli będę o nich pamiętać, wówczas nikt nie będzie w stanie mnie złamać.

NASZE SPOTKANIA

Warto nadrabiać zaległości

Po dwóch latach organizowania spotkań, postanowiłyśmy zacząć organizować także warsztaty programistyczne. Przygotowujemy regularne spotkania, dzięki którym budujemy społeczność, organizujemy warsztaty programistyczne Code Carrots – weekendowe i kwartalne, z zakresu Python, JS, SQL i Java. To bardzo dobre i popularne wśród dziewczyn kursy, prowadzone przez świetnych programistów. Poprzez naszą organizację chcemy pokazać dziewczynom, że warto się uczyć i rozwijać. Dajemy możliwość nauczenia się programowania, a także zachęcamy do uzupełniania brakujących umiejętności i kompetencji.

Spotkania

Nasze tradycyjne, modelowe spotkanie ma prosty schemat: część oficjalna, wykład, networking i wspólne imprezowanie. Networking i rozmowy, często przy piwie, to dwa najważniejsze elementy naszych spotkań. Dlatego aby móc swobodnie porozmawiać, zawsze staramy się przygotowywać nasze eventy w przestrzennych miejscach. Chcemy przyciągnąć do naszej organizacji dziewczyny i chcemy, aby wyrobiły sobie umiejętności poznawania ludzi w środowisku pracy, budowania sieci znajomych. Czasami organizujemy zabawy networkingowe po to, aby trochę „rozruszać” towarzystwo i jednocześnie zademonstrować, jak dużą wartość posiada komunikacja międzyludzka i poznawanie nowych osób. Bez umiejętności nawiązania relacji biznesowych oraz podtrzymywania tych relacji i następnie wykorzystywania ich na swoje potrzeby, niczego nie osiągniemy, czy to w korporacji czy w start-upach. Ktoś zawsze musi nas w pewnym momencie zarekomendować.

Zwracamy uwagę na ciekawe prowadzenie spotkań oraz tworzenie dobrej, otwartej atmosfery przez liderki lokalnych społeczności – ma to wpływ na jakość wydarzeń. Zapraszamy interesujących prelegentów, którzy dzielą się swoim doświadczeniem oraz wiedzą. Często też pojawiają się gadżety technologiczne takie jak: Oculus, AirWheel, OneWheel, drukarki 3D, kulki Sphero. Dużo się dzieje na spotkaniach Geek Girls Carrots.

Koniec świata czy łatwa przeszkoda

Wykład nie jest główną częścią spotkania, jest przede wszystkim po to, aby ludzie przyszli i poznali się. Kiedy spotkają się kreatywni, interesujący ludzie, wówczas mogą wydarzyć się „magiczne rzeczy”. Bezpośrednia interakcja często oznacza powstawanie i wdrażanie w życie kolejnych pomysłów. Wystarczy poznać dwie – trzy

ciekawe osoby i te znajomości natychmiast skutkują dostrzeżeniem nowych możliwości. Podczas naszych spotkań chcemy to dziewczynom uzmysłowić. Możemy poznać osobę z problemami podobnymi do naszych, co z kolei sprawi, że być może łatwiej nam będzie te problemy rozwiązać i jednocześnie nie będziemy już takie osamotnione w swoich niepewnościach. I nagle to, co wydawało się nam końcem świata, okazuje się zupełnie łatwą do pokonania przeszkodą.

Chwile słabości

Mogłabym przytoczyć wiele historii o dziewczynach, które usiłowały zbudować swój projekt, ale brakowało im wiary we własne możliwości. Dziewczyny często mówią, że nie są przedsiębiorczyniami, nie mają żyłki do biznesu. I dopiero gdy przyjdą na spotkanie i wysłuchają prezentacji osoby, która z sukcesem zbudowała swój start-up, rozumieją, że chwile załamania czy niewiary w siebie są zupełnie normalnymi sytuacjami! Wszyscy miewamy chwile słabości, gorsze dni. Przedsiębiorcy także przeżywają momenty zwątpienia. To nie jest tak, że tylko JA nie daję rady, albo nie mam predyspozycji do prowadzenia biznesu. Nasze prelegentki często zostają mentorkami dziewczyn, które dopiero zaczynają swoją działalność.

Prezentacje

Mamy prezentacje, podczas których przedstawiane są ultranowoczesne rozwiązania i koncepcje. Dziewczyny opowiadają, jak zmieniały się ich zainteresowania i kariera, jak z punktu A dotarły do punktu B. „Byłam humanistką, a teraz jestem programistką Java”. Takie historie są motywujące. Przykładem jest Małgorzata Ksionek, która po studiach psychologicznych zaczęła naukę programowania na kursie Code Carrots, następnie kształciła się w szkole programistycznej Coder’s Lab, a dzisiaj pracuje jako programistka i uczy inne dziewczyny programowania, a także pisze scenariusze warsztatów dla początkujących koderów.

Przypominam sobie ciekawy wykład animatorki Joanny Czajki. Zademonstrowała, w jaki sposób animuje się ilustracje. Podczas trzydziestominutowej sesji zaanimowała rysunek. Uzmysłowiła nam, że animacja komputerowa i programy do robienia filmów nie są takie trudne.

Bez mężczyzn nie da się zmienić świata…

Wśród organizatorów naszych spotkań są również mężczyźni, choć stanowią mniejszość. Panowie są w Geek Girls Carrots mile widziani i jesteśmy im bardzo wdzięczne za ich pomoc oraz zaangażowanie.

Moim zdaniem bez mężczyzn nie da się zmienić świata. Społeczne zmiany potrzebują społecznego wsparcia. Jeżeli mężczyźni nie będą chcieli mieć więcej koleżanek w firmach IT, to my tego na siłę nie zmienimy. Mężczyźni też muszą być otwarci na zmiany.

ZESPÓŁ

Zespół – komunikacja

W tej chwili na całym świecie nasz zespół liczy około dziewięćdziesięciu osób. Tworzymy wszyscy zamkniętą grupę na Facebooku. Nie wiadomo dokładnie, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna nasza organizacja.

Nie znam wszystkich osób działających pod egidą Geek Girls Carrots. Jestem w kontakcie tylko z głównymi organizatorkami. Próbowałyśmy wielu narzędzi ułatwiających komunikację i okazuje się, że Facebook działa najskuteczniej. Wszyscy w Karotkach mamy konta na FB, więc nie ma potrzeby budowania kolejnego systemu, do którego trzeba się zalogować, tworzyć kolejne konto. Każdy kraj jest specyficzny i posiada swoje lokalne sprawdzone zwyczaje czy zasady. Na przykład w Stanach Zjednoczonych bardzo popularny jest Meetup czy Splash. Dlatego w zależności, od tego gdzie się znajdujemy i gdzie działamy, wykorzystujemy popularne w danym miejscu kanały komunikacji.

Projekt po godzinach

Działalność w Geek Girls Carrots dla większości osób stanowi dodatkowy projekt po godzinach pracy. Obecnie dwie osoby pracują w pełnym wymiarze godzin, a dla pozostałych dziewięćdziesięciu organizatorów jest to projekt po godzinach – będący odskocznią od codziennej rutyny i jednocześnie jest szansą na zdobycie nowych umiejętności i kompetencji. Organizatorzy Geek Girls Carrots mogą nauczyć się zarządzania ludźmi, projektami, treściami na stronie internetowej, pracy w zespole, promocji w mediach społecznościowymi czy pisania scenariuszy do warsztatów programistycznych dla początkujących. Obecnie rozwijamy zespół sprzedażowy, więc tutaj też istnieje pole do nauki. Nie zawsze mamy bowiem szansę na zdobycie nowych umiejętności w swojej pracy, a dodatkowe kompetencje są wymagane przy awansie czy zmianie pracodawcy. Motywacją do nauki jest też chęć sprawdzenia się w nowej roli i odpowiedzenia sobie na pytanie, czy organizowanie spotkań sprawia mi satysfakcję, a także, czy ta działalność mnie rozwija. Organizatorzy często odchodzą od nas po roku współpracy. Podążają w swoją stronę. Zazwyczaj pozostają „w naszej orbicie”, dalej z nami współpracują, ale jednocześnie budują swoją karierę. Czasami decydują się na mentorowanie nowym osobom. Ten kontakt jest ważny i wartościowy. Dobrym przykładem jest Katarzyna Frąszczak, która zaczęła od bycia moją asystentką, a po dwóch latach ciężkiej pracy i ogromnego zaangażowania awansowała na moją zastępczynię. Obecnie odchodzi z projektu rozwijać swoją karierę za granicą. Karotki to duży krok do dalszej kariery.

Pomagaj i daj sobie pomóc

Ludzie, którzy przychodzą do Geek Girls Carrots często nie posiadają doświadczenia, jednak chcieliby je zdobyć. Dla mnie idealną osobą do współpracy jest człowiek, który powie wprost, że chce się uczyć! I do takich ludzi skierowane są projekty społeczne – do ludzi, którzy chcą się zaangażować. Dla mnie kluczowe jest, aby ludzie uczestniczący w projektach społecznych dawali, ale także brali, korzystali. Niestety, kobiety mają większą tendencję do pomagania niż do proszenia o wsparcie.

Mentoring

W Geek Girls Carrots coraz większą wagę przywiązujemy do mentoringu i do wymiany wiedzy. Mamy płaską strukturę organizacyjną i dziewczyny działające lokalnie nie mają żadnych szefów. Dlatego nowe osoby mogą niekiedy poczuć się zagubione i mogą nie wiedzieć, w jaki sposób poruszać się wewnątrz organizacji. Stale gromadzimy know-how i formujemy naszą wiedzę w manuale, jednak najefektywniejszy jest mentoring – każdej nowej organizatorce, czy organizatorowi, zostaje przydzielona osoba mająca co najmniej roczne doświadczenie pracy w Karotkach. Podczas spotkań mentoringowych organizatorzy udzielają rad oraz wspierają nowe osoby w rozpoczęciu działalności w naszej organizacji. Dzielimy się także naszymi międzynarodowymi  doświadczeniami, rozmawiamy o potencjalnych problemach. Nowicjusze otrzymują także porcję dobrej energii. Dodatkowo organizatorzy budują relacje pomiędzy sobą, co także sprzyja wymianie wiedzy oraz służy wzajemnemu wsparciu. Przykładem świetnej mentorki jest nasza organizatorka Paulina Bagińska z Berlina, która mentoruje Vanadanie Gupcie w rozwoju nowego oddziału Karotek w New Delhi, w Indiach.

Globalnie

Niedawno rozmawiałam z dziewczynami z Tel Awiwu, które poznałam przez Monikę Synoradzką, naszą byłą organizatorkę z Poznania.  Do tej pory wdrożyłyśmy nasze projekty w czternastu krajach. Jesteśmy obecne między innymi w Japonii, Korei Południowej, Portugalii, Irlandii i Czechach. W ten sposób działamy, komunikujemy się, nawiązujemy kontakty, dowiadujemy się o sobie nawzajem i rozpoczynamy współpracę. Nasze dziewczyny są bardzo aktywne. Wiele z nich chce z nami współpracować, ponieważ mamy podobne podejście do kwestii kobiet w IT: chcemy, aby kobiet w IT było jak najwięcej, a jednocześnie nie wykluczamy z naszych działań mężczyzn. Posługujemy się pozytywnym językiem komunikacji i dajemy kobietom „wędki, a nie ryby”.

Wolność w działaniu

Organizatorzy Geek Girls Carrots cieszą się dużą swobodą działania oraz niezależnością w podejmowaniu decyzji. Podtrzymujemy też prostą zasadę – jeśli zaistnieje problem, bądź kryzys, wówczas organizatorzy kontaktują się ze mną. W sytuacjach kryzysowych ja zaczynam działać. Podobnie, gdy dziewczyny uważają, że musimy coś zmienić w organizacji, rozmawiają ze mną. Zawsze jestem do dyspozycji i można mnie do wielu spraw przekonać, czy też namówić. Choć czasami pozostaję w swoich decyzjach nieugięta. Dziewczyny wiedzą, co trzeba robić i samodzielne budują swoje zespoły i wdrażają swoje zasady. Czasami te zasady są mi przedstawiane, ale nie zawsze. Nie posiadamy sztywno ustalonych reguł. Uważam, że organizatorki same najlepiej wiedzą, czego potrzebują ich lokalne społeczności.

Lider

Według mnie, dobry lider potrafi w taki sposób zaprezentować zespołowi swoją misję, żeby pracownicy mogli się z nią utożsamić. Członkowie zespołu powinni czuć, że misja jest nie tylko ich wizją zawodową, ale także wizją życiową. Dobry lider zna mocne i słabe strony swojego zespołu. Tworzy jasne ramy działalności organizacji, tak aby każdy człowiek w grupie mógł swobodnie realizować swoje ambicje zawodowe, a także wykorzystać swoją kreatywność i rozwijać swoje kompetencje. Większość ludzi świetnie się rozwija wówczas, gdy dostaje pole do działania, ma swobodę w podejmowaniu decyzji oraz gdy jest doceniana, wówczas utożsamiają się ze swoim projektem i poświęcają mu maksymalnie dość czasu. Tacy pracownicy będą nie tylko zaangażowani w swoją pracę, ale i spełnieni zawodowo. Ich codzienne zajęcie będzie im przynosić dużo satysfakcji.

Oczywiście niektórzy pracownicy domagają się jasnych, konkretnych poleceń i motywuje ich monitoring. W praktyce jednak takie osoby wybierają zajęcia mniej ambitne i w rezultacie rozwijają się wolniej. I to od lidera zależy, czy znajdzie dla nich miejsce w swojej organizacji, czy nie.

After Action Review

Od czasu do czasu zaliczamy porażki. Jednak nie szukamy wówczas czarownicy do spalenia na stosie, ale wspólnie analizujemy sytuację i identyfikujemy, co poszło nie tak. Po wszystkich zakończonych projektach, robimy after action review – to jest nasza ulubiona metoda oceniania projektów. Oceniamy, co zostało wykonane dobrze, z czego jesteśmy dumne, co warto powtórzyć następnym razem, a co jest do poprawy. Zawsze spisujemy najważniejsze punkty spotkania i uaktualniamy nasze manuale.

Mówimy sobie szczerze w oczy, co nam się nie udało i podejmujemy nowe decyzje. Zawsze zadaję pytanie, dlaczego tak się stało, co mogłyśmy zrobić lepiej. I jednocześnie skupiamy się na tym, co zrobiłyśmy źle. Uważam, że to jest ciekawa i skuteczna metoda.

Wspólnym mianownikiem naszych projektów jest „sprawczość”

Motywacją ludzi, którzy pracują w projektach społecznych bądź w start-upach, jest chęć zdobycia wiedzy, rozwinięcia się w danej dziedzinie. W start-upach można się dużo nauczyć, co często jest niemożliwe w korporacjach i w firmach z ustabilizowanym schematem. W start-upach stawia się na szybkość rozwoju, na zmiany. W projektach społecznych przeważa chęć dzielenia się, podczas gdy w start-upach dochodzi również chęć zarabiania dużych pieniędzy. Jednak wspólnym mianownikiem tych projektów jest elastyczność i sprawczość, których często brakuje w dużych firmach.

Razem tworzymy szerszy front

Geek Girls Carrots pojawiły się na rynku jako pierwszy projekt skierowany do kobiet działających w start-upach technologicznych i w branży IT. Denerwowało mnie, gdy pojawiały się kolejne, analogiczne grupy. Pytałam wówczas retoryczne, dlaczego one zaczynają działać, skoro my już jesteśmy? Ale mój przyjaciel przekonał mnie,

że warto uczyć się od siebie nawzajem. Zrozumiałam, że nie jestem jedyna na rynku. Patrzyłam, co inne organizacje robią lepiej. Uczyłam się. I w następnym projekcie już nie powielałam ich błędów. Podglądając konkurencję, można przekonać się, jakie rozwiązania działają, a jakie się nie sprawdzają, bez potrzeby wdrażania ich u siebie. Z rywalkami można się spotkać, porozmawiać, podzielić się swoimi problemami. Z czasem zrozumiałam, że w projektach społecznych idziemy jednym szerszym frontem. Zrozumiałam, że jednym odpowiadają Karotki, a drugim inne stowarzyszenia. Każda dziewczyna w IT może znaleźć swoją społeczność i może liczyć na wsparcie. Obecnie współpracujemy z konkurencyjnymi przedsięwzięciami. Czasami wspólnie przygotowujemy spotkania.

Ostatnio na nasze warsztaty programistyczne na czterdzieści wolnych miejsc zapisało się 581 chętnych. Nie jesteśmy w stanie spełnić oczekiwań i potrzeb wszystkich zainteresowanych. Podobnie jest w start-upach. Stale sprawdzane są pewne modele biznesowe. Konkurencja oznacza więcej ludzi, którzy działają na tym samym rynku. Testują go, edukują oraz wprowadzają nowe rozwiązania. I to stanowi wartość. Trzeba jedynie umieć z tego skorzystać.

O WAŻNYCH MOMENTACH

Czuję się wzruszona

Jeszcze kilka lat temu marzyłam o tym, aby pracować przy dużym międzynarodowym projekcie. Natomiast dzisiaj jest dla mnie wręcz nie do uwierzenia, że moja organizacja, którą razem z koleżanką zaczynałam budować „na kolanie” jest obecna w dwudziestu siedmiu miastach, a już za chwilę będzie w trzydziestu! Wielkość organizacji, jej międzynarodowość, są w pewnym sensie przytłaczające i wymagają dużej odpowiedzialności. Dzięki naszym działaniom ponad dwa tysiące osób nauczyło się programować i w konsekwencji zaczęło programować! Gdy patrzę na naszą historię, czuję się bardzo wzruszona. Gdy otrzymuję życzenia urodzinowe od ludzi, których nie znam i którzy piszą, że moja organizacja zmieniła ich życie… czuję wtedy, że było warto…

Realizuję projekty, które według mnie są istotne i potrzebne światu. Buduję coś, co ma wpływ na losy innych ludzi. I w końcu, fakt, że nie pracuję w korporacji, nie pracuję dla kogoś, a realizuję swoje idee sprawia, że jestem szczęśliwa.

Małe i duże sukcesy

W ciągu ostatnich lat, a nawet zaledwie miesięcy, wyszliśmy z naszą organizacją za granicę. Dla mnie to ogromny sukces. Niedawno otrzymałam zdjęcia między innymi z Tokio. Na zdjęciu widnieje grupa pięćdziesięciu Japonek z marchewką Geek Girls Carrots. To bardzo ujmujące chwile.

Podnoszące na duchu są też inne wydarzenia – kilkakrotnie byłam zaproszona na spotkanie do Pałacu Prezydenckiego. Nie odwiedzałam Pałacu jako turystka, ale jako uczestniczka konferencji. Spośród sześciu mówców, byłam jedyną kobietą i jedyną osobą poniżej pięćdziesiątego roku życia. Wypowiadałam się w imieniu młodych przedsiębiorców. Byłam także zaproszona na herbatkę do księżnej Luksemburga. Podczas spotkania rozmawiałyśmy o problemach systemów edukacji. Za każdym razem, gdy otrzymuję takie zaproszenie, czuję się wyróżniona. Ważne jest, aby nasz głos, głos dziewczyn był słyszany. Stale odnosimy nasze małe sukcesy. Dla mnie to są punkciki na mapie, które na koniec życia ułożą się w ładny obraz.

O PRZYSZŁOŚCI…

Przyszłość

Chciałabym robić kolejne projekty społeczne. Prawdopodobnie w pewnym momencie zdecyduję się porzucić moje Karotki, a stanie się to wówczas, gdy stworzę na tyle silną strukturę, aby organizacja mogła samodzielnie działać. Jednak abym mogła odejść ze spokojnym sumieniem, muszę wyplenić z organizacji słabości, które wynikają z mojej osoby i mojego charakteru. Zauważyłam, że tam gdzie ja borykam się z problemami, tam również organizacja ma problem. Jeśli nie potrafię lub nie lubię czegoś robić, wówczas wszystkie niedociągnięcia odbijają się na Geek Girls Carrots. Mam już nowe pomysły na kolejne projekty społeczne i edukacyjne, które chciałabym zacząć wdrażać…

Na całym świecie…

Nasza organizacja rozwija się bardzo ekspansywnie. Mamy plan, aby powiększyć się dziesięciokrotnie. Uważam, że jest to wykonalne. Chcemy organizować więcej spotkań i aby naszych projektów i scenariuszy do programowania używano na całym świecie. Nasze cele są bardzo ambitne. Mamy aspiracje, by powiększyć także naszą strukturę, co oznacza, że chcemy organizować więcej cyklicznych imprez. Chcę, aby mój zespół pracujący na pełen etat, nie stanowił wąskiego gardła w organizacji – a w tym momencie tak się dzieje. Takim wąskim gardłem, spowolnieniem w organizacji, jestem również ja. Dlatego wkrótce musimy opracować strategię działania, co zapewne stanie się dla nas kolejnym kamieniem milowym.

KOBIETY W IT

Stój na własnych nogach

Mam moją własną teorię, dlaczego pomiędzy mężczyznami a kobietami stale istnieje pewna przepaść na polu zawodowym. Mężczyźni są zazwyczaj wychowywani do tego, aby walczyć, konkurować, zdobywać, udowadniać światu swoją wartość i męskość. Są nagradzani przez społeczeństwo za to, że dzielą się swoją wiedzą, sprzedają się na polu biznesowym. Natomiast kobiety nie są uczone tych umiejętności w procesie społeczno-edukacyjnym czy podczas dorastania. Dziewczynki są przyuczane, aby „siedzieć w kącie”, poczekać aż zostaną wywołane i być może pochwalone. Wówczas możemy poczuć się wyróżnione czy zadowolone. Ta sytuacja powoduje, iż nie potrafimy samodzielnie wychodzić ze swoimi propozycjami, aby się promować – może nieraz dostać kosza, ale nie poddawać się.

Gdy kobieta odnosi sukces …

…wówczas więcej się o tym sukcesie mówi, powstaje więcej szumu medialnego. O mężczyznach, którzy osiągają podobne sukcesy, mniej się wspomina, gdyż nie ma w tym fakcie niczego ciekawego czy niecodziennego. Media chcą mówić i pisać o takich historiach, dlatego namawiamy kobiety, żeby się chwaliły swoimi osiągnięciami. Kobieta odnosząca sukces robi wrażenie zarówno na kobietach, jak i na mężczyznach. Staje się silną inspiracją dla obu stron.

Moja obserwacja

Kobiety w branży IT są różne. I to jest piękne, gdyż dzięki naszej różnorodności możemy wiele zaoferować światu technologicznemu. W skrajnym uproszczeniu, w branży IT działają dwa typy kobiet (zapewne jest ich dużo więcej, ale oto moja schematyczna obserwacja). Pierwszy typ to dziewczyny, które uważają się za superkobiety. Bardzo dobrze znają środowisko IT, a także są lubiane i rozpoznawalne, wyróżniają się. Należałam do tej grupy dziewczyn. Uczestniczyłam w wielu wydarzeniach, wszyscy mnie znali. Podczas spotkań proporcje damsko-męskie są zazwyczaj zachwiane, na przykład na pięćdziesięciu mężczyzn, mogą być obecne zaledwie cztery kobiety. Niektóre dziewczyny potrafią wykorzystywać takie sytuacje. Zarządzają firmą, zatrudniają kilku programistów i w dużym skrócie – są spełnione zawodowo.

Istnieją jednak również osoby, które są skryte, stoją w cieniu. Kobiety pracujące w branży IT, będąc w mniejszości, są stale publicznie oceniane i krytykowane. Dziewczyny w IT w pewnym sensie cały czas są na świeczniku. Dla osoby wrażliwej, introwertycznej, taka sytuacja może okazać się niezręczna – dziewczyny wolałyby się wycofać, a okazuje się, że to nie jest łatwe. Mniejszości żyją w stałym napięciu, obawiają się, że są obserwowane. Jeśli w pięcioosobowym zespole chłopaków, pracuje jedna dziewczyna, otoczenie   prawdopodobnie będzie bardziej zwracać na nią uwagę. Ta dziewczyna nie ma prawa popełnić błędu, ponieważ jej błędy będą natychmiast komentowane. Bycie na świeczniku jest bardzo stresujące.

Kwalifikacje

Kolejna kwestia związana z obecnością kobiet w IT, to fakt, że społeczeństwo stale podważa nasze kwalifikacje. Znam dziewczynę, która naprawia komputery, zajmuje się hardwarem. Klienci zawsze kwestionują jej umiejętności, pytają, czy będzie umiała to naprawić. Za każdym razem musi tłumaczyć, że na co dzień naprawia komputery. Próbowała być agresywna, a także bardzo spokojna. Ludzie jej nie dowierzają, proszą, aby poradziła się kolegi po fachu. I to jest alarmujące w naszym społeczeństwie. Ludzie nie wierzą, że dziewczyna może czegoś dokonać, zająć się „męską robotą”.

Wydaje mi się, że nasze społeczeństwo podkopuje poczucie własnej wartości u dziewczyn. To jest niepokojące i wymaga zmiany.

Edukacja kobiet

W branży IT pracuje mniej kobiet. Jesteśmy wychowywane na dobre matki, żony, gosposie. Społeczeństwo zrzuca na nas odpowiedzialność za spokój zacisza domowego, za podtrzymywanie dobrej atmosfery w gniazdku rodzinnym. Natomiast nie oczekuje się od nas odnoszenia dużych sukcesów w biznesie, zarabiania dużych pieniędzy. W naszej kulturze kobieta może zostać w domu bądź pracować zawodowo. Społeczeństwo akceptuje obydwie sytuacje. Mężczyzna właściwie tego wyboru nie ma. Choć ta sytuacja także powoli się zmienia.

Dlaczego jest mało kobiet w IT? Odpowiedź jest prosta – społeczeństwa nie przykładają wystarczającej wagi do edukacji kobiet. I w rezultacie dziewczyny nie posiadają pewnych umiejętności, które są w biznesie wymagane.

Czy można być mamą i robić karierę?

Oczywiście, że można. Niektóre kobiety udowadniają, że można wszystko! Pytanie brzmi, czy umiemy podzielić swoją uwagę. Nie musimy wykonywać wszystkiego samodzielnie. Istotne jest, aby kobieta wiedziała, co jest dla niej naprawdę ważne, co muszę zrobić w życiu, aby czuć się spełniona? Nieszczęśliwa, niespełniona mama też nie jest fajną mamą. Powinnyśmy zrozumieć, czego same chcemy dla siebie, a czego oczekuje od nas społeczeństwo czy nawet nasi najbliżsi. Należy te dwie sprawy rozgraniczyć. Musimy uczciwie sobie odpowiedzieć na pytanie: kim chciałam być, gdy byłam małą dziewczynką? Warto do tego wracać.

Wiele kobiet odnosi sukcesy w nauce, jednocześnie mając dzieci, zajmując się rodziną. Moją idolką jest Pani Profesor Agnieszka Zalewska, przewodnicząca Rady CERN. Jest pierwszą kobietą w CERN-ie wybraną na tak  wysokie stanowisko. Jednocześnie jest profesorem fizyki i matką piątki dzieci. Czy da się więc pogodzić karierę zawodową, dzieci i rodzinę? Tak, da się, ale nie każda z nas chce wybrać taką drogę.

Dasz sobie radę!

W Warszawie kobiety startuperki nie muszą stawać się bardziej męskie. Uważam, że czasem dziewczynom jest nawet łatwiej, gdyż wyróżniają się w środowisku zdominowanym przez mężczyzn. W Polsce nigdy nie słyszałam historii, o jakich mówi się w Dolinie Krzemowej, że inwestor po zakończonym spotkaniu biznesowym zaprasza dziewczynę na kolację…

Dziewczyny startuperki są podziwiane oraz postrzegane jako przebojowe, choć, niestety, aktywnych dziewczyn jest wciąż za mało. Odnoszę wrażenie, że kobiety zbyt często wybierają „ciepłe kapcie”, ponieważ za taką postawę są przez społeczeństwo nagradzane. Nie są motywowane, dopingowane, aby iść do przodu. I tu tkwi problem – kobiety też potrzebują motywacji i wsparcia, choćby dobrego słowa w stylu: „Dasz sobie radę!”

TRZY RADY

Rada dla każdego – Bądź najgłupszą osobą w pokoju

Moja pierwsza rada dla wszystkich jest taka, żeby przede wszystkim rozpoznać „kogo trzymamy za rękę”. Czy bliska nam osoba wspiera nas? Czy będzie nas wspierać, gdy nadejdzie trudny moment? Czy może będzie narzekać i będzie nas o wszystko obwiniać? Otaczanie się wartościowymi, wspierającymi ludźmi jest niezwykle istotne. Gdy spotykasz się z osobą, która stale krytykuje twoje działania, wówczas prawdopodobnie nie zajdziesz daleko. Samodzielnie niewiele można osiągnąć. Sukces budujemy, współpracując z ludźmi. Na przykład, gdyby nie mój były partner Tomasz, o wiele dłużej dochodziłabym do tego, co już udało mi się osiągnąć. Gdy nachodziło mnie poczucie bezsilności, gdy przychodziłam do domu załamana, mówił: To tylko chwila zwątpienia, robisz cudowne rzeczy, zabieraj się do pracy i rób swoje! Te słowa bardzo pomagały, za co jestem mu wdzięczna.

Dzisiaj otaczam się przyjaciółmi, którzy są gotowi „podmuchać mi w skrzydła”, ale także szczerze ze mną porozmawiać. Wiem, że mają dobre intencje i chcą mnie wspierać w mojej działalności.

Czasami słyszę: Zrobisz to! Nie martw się! A czasami uczciwie powiedzą: chyba twoje ego się odzywa!

Zawsze kierowałam się w życiu prostą strategią, aby być najgłupszą w pokoju. W akademiku mieszkałam z dziewczynami, spośród których byłam najgorszą studentką. Zawsze chciałam ciągnąć do przodu, dorównywać do najlepszych. Lubię otaczać się ludźmi, którzy we mnie wierzą, którzy są ode mnie mądrzejsi i są trzy kroki przede mną, bo to właśnie oni stanowią dla mnie największą inspirację.

Rada druga – Sprawczość, czyli działaj!

Druga sprawa dotyczy sprawczości i wytrwałości w działaniu. Gdy mamy coś do zrobienia, należy po prostu usiąść i to zrobić. A nie dumać, w jaki sposób się do tego zabrać. Jeśli czegoś nie wiemy, trzeba tej wiedzy poszukać, poczytać, podszkolić się. Należy wykorzystać to, co jest już dostępne. Nie spędzaj tygodni na przeszukiwaniu Internetu, ale zrób coś! Zrobisz coś i natychmiast będziesz o wiele mądrzejsza. Na końcu każdego ustalanego celu powinien być wyznaczony od razu ten pierwszy krok, który mogę wykonać, aby zacząć działać. To jest mój sposób pracy, warto przetestować go na sobie. Czasami przed podjęciem decyzji powstrzymują mnie lęki – wówczas staram się je zlokalizować, nazwać i zaakceptować. Oczywiście nawet gdy to zrobię, wiem, że będą mi nadal towarzyszyły. I choć się boję, świadomie podejmuję decyzję i działam. To trochę jak skok ze spadochronem – boisz się, ale wiesz, że przeżyjesz. Należy tylko sprawdzić sprzęt. I już lecisz! Żyjesz pełnią życia! Boom!

Rada numer trzy – Ucz się!

Trzecia rada być może zabrzmi banalnie: uczymy się przez całe życie. Nauka nigdy się nie kończy. Gdy ktoś mówi, że ma trzydzieści lat i jest już za późno na naukę programowania, odpowiadam: nie, nie jest za późno! Nigdy nie jest za późno! Uczestniczką naszych szkoleń była kiedyś Renata. Odchodziła na emeryturę i w wieku sześćdziesięciu kilku lat nauczyła się programować. Chciała założyć witrynę internetową, ponieważ będąc na emeryturze postanowiła prowadzić swój wirtualny sklep. Sama chciała napisać oprogramowanie. I dopięła swego. Nie ma znaczenia, ile masz lat. Należy iść do przodu! A że popełniamy błędy? Że upadamy, wstajemy? To wszystko wzbogaca nasze życiowe doświadczenie. Dzisiaj twoja firma może być cudowna, a za pięć lat nie będzie nic warta, bo technologia się zmieni. Nie ma po co czekać na jakieś momenty, należy działać teraz, bo teraz jest ten moment.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.