Jak się „uziemić”, by nie odlecieć?

O skutecznych metodach pracy z ciałem i umysłem nie tylko w aktorstwie, ale także i w życiu
rozmawiamy z aktorką, reżyserem i life coachem Anną Kerth.

BWL: Czytając Pani notkę biograficzną, mam wrażenie, że Pani jest ciągle w podróży. Czy czuje się Pani współczesnym nomadem?
AK: Od zawsze wiedziałam, że będę podróżować, że będę bywać gdzieś daleko, a do Polski wpadać tylko na chwilę. I tak przez jakiś czas było. Teraz ta perspektywa się zmieniła i jednak bazę mam tutaj, choć podróżowania nie porzuciłam. Nomadem się jednak nie czuję. W moim przypadku jest to raczej podążanie za marzeniami. Mieszkając w gdańsku, wiedziałam, że chcę studiować w Krakowie, więc się przeniosłam. Szczęśliwie udało mi się dostać do tamtejszej szkoły teatralnej. Wiedziałam, że po studiach chcę pracować w teatrze. I właśnie wtedy teatr w Rzeszowie zaproponował mi angaż. do San Francisco pojechałam na wakacje na zaproszenie rodziny, ale połączyłam wyjazd z kursem aktorstwa. Tak się złożyło, że trafiłam do najlepszej szkoły, o której wcześniej bardzo marzyłam (kończyli ją m.in. Denzel Washington i Winona Ryder). Z kolei będąc wolontariuszką przy Festiwalu Szekspirowskim, poznałam ludzi z królewskiej szkoły teatralnej w Edynburgu. Moim marzeniem było, aby pojechać do nich choćby na warsztaty. No i pojechałam do Szkocji, i to nie tylko na warsztaty, ale na dłużej!
Moim marzeniem było również, żeby przed 25. urodzinami stanąć na planie filmowym. I to marzenie także się spełniło – na dwa dni przed tymi urodzinami! Akurat przyleciałam do Warszawy z Edynburga na urodziny moich braci i trafiłam na casting, który ciągnął się już pół roku! Widocznie ta rola czekała na mnie. Kiedy poznałam mojego męża, spełniło się moje kolejne marzenie, ale jednocześnie była to decyzja o stworzeniu domu w Polsce, a nie w Wielkiej Brytanii, choć zawsze mi się wydawało, że tak będzie. Podążanie za marzeniami, które towarzyszy mi całe życie i szczę- śliwie pozwala realizować moje osobiste scenariusze, to także ciężka praca. Marzenia nie spełniają się same. często trzeba im pomóc, a czasem przydaje się przysłowiowy łut szczęścia.

CZEGO UCZY WARM UP:

  • Prostych ćwiczeń, które będziesz mogła wykonywać sama albo z innymi w domu, w pracy, na ulicy albo w
  • Jak dać sobie zastrzyk energii, gdy kawa już nie działa.
  • Jak szybko, ale spokojnie obudzić ciało i umysł.
  • Jak robić automasaż (i nie będzie to wyglądało tak, jak myślisz).
  • Jak szybko zyskać świadomość tego, czego potrzebują twoje ciało, umysł i
  • Jak rozpoznawać swoje mocne i słabsze strony w danym dniu, sytuacji czy

Źródło: www.annakerth.pl

BWL: Widzowie znają Panią przede wszystkim z serialu Na Wspólnej, tymczasem jest Pani aktorką filmową, teatralną, nagrywa słuchowiska, dubbinguje. Jest Pani także reżyserem i producentem. W której z tych ról czuje się Pani najlepiej?
AK: Był taki moment, gdy częściej byłam przedstawiana nie jako aktorka, a jako młoda producentka. Zaczęłam się zastanawiać, czy chcę być tak postrzegana, i podjęłam decyzję, że droga artystyczna, aktorki, jednak bardziej mi odpowiada. Nie czuję się producentką, ale zdobyte umiejętności producenckie bardzo mi się przydają w realizacji innych projektów. Uwielbiam reżyserię, podobnie jak life coaching. I choć najbardziej czuję się po prostu aktorką, to tak naprawdę jedno zajęcie karmi drugie. To tak ja powiedział kiedyś Krystian Lupa (który pisze i reżyseruje): kiedy dłużej obcuje z pisaniem, to jego wewnętrzny reżyser zaczyna być zazdrosny i pojawiają się coraz liczniejsze pomysły reżyserskie, a kiedy reżyseruje, to jego wewnętrzny pisarz zaczyna się upominać o swoje prawa. I wtedy siada do pisania, naprawdę naładowany energią i pomysłami. Coraz częściej czuję podobnie.

BWL: Jest Pani autorką metody pracy z ciałem i umysłem, którą nazwała Pani Warm Up. Jak czytamy na stronie www. annakerth.pl, Warm Up stworzyła Pani dla ludzi poszukujących harmonii, balansu i wewnętrznej siły. na czym polega ta metoda?
AK: Pracowałam kiedyś w korporacji i dobrze wiem, że siedzenie przez cały dzień za biurkiem to poważne obciążenie. Bez tych prostych ćwiczeń gimnastycznych nie przetrwałabym w firmie nawet miesiąca, a udało mi się przepracować ponad pół roku :). Zawsze w porze lunchu albo wtedy, kiedy odczuwałam taką potrzebę, wykonywałam dwa–trzy ćwiczenia, które sama dla siebie dobierałam, modyfikując ćwiczenia z mojej pracy aktorskiej. Warm Up istniał już wcześniej, jako warsztaty z rozgrzewki aktorskiej, ale to w 2013 r. powstała metoda, która składa się Warm Up jest stosunkowo prostą metodą. Nie wymaga jakiegoś szczególnego przygotowania czy specjalnych warunków. Wystarczy wykonać dosłownie kilka ćwiczeń, aby poczuć się komfortowo w każdym otoczeniu.
Jedne z ważniejszych ćwiczeń, które polecam, to te odpowiedzialne za oswojenie przestrzeni. Otoczenie, w którym się znajdujemy, bardzo wpływa na nasze samopoczucie. gdy siedzimy na kanapie, którą znamy, nasze ciało dopasowuje się kształtem do niej, jest automatycznie zrelaksowane. Zupełnie odwrotnie jest w nowym środowisku, gdy tracimy poczucie pewności siebie i swobody. To dzieje się często podświadomie i nawet nie umie- my tego nazwać. Oswajając przestrzeń, wysyłamy sygnał do naszego układu nerwowego, że jest bezpiecznie. dopiero kiedy na- sza podświadomość zarejestruje brak jakiegokolwiek zagrożenia, zaczynamy się relaksować.

BWL: A co oznacza „uziemienie”?
AK: Dzięki wspomnianemu poczuciu bezpieczeństwa rozluźnia- my się i nasz umysł staje się wówczas bardziej otwarty. Zawsze podkreślam, że powinniśmy mieć otwarty umysł, ale równocześnie powinniśmy umieć stać twardo na ziemi. W ten sposób jesteśmy kreatywni, ale mamy też zabezpieczenie, że nie odleci- my w nie wiadomo jak dziwne rejony. Niezależnie od tego, czy chcemy się skoncentrować, zaktywizować czy też zrelaksować, to w biurze (i nie tylko tam) jest nam zawsze potrzebna taka zwyczajna przytomność umysłu – obecność tu i teraz nie tylko ciałem, ale też i duchem. Zdarza się też, że gdy osoba dopiero zaczyna pracę rozwojową, bywa roztrzęsiona, rozkojarzona – na ogół przez ogrom informacji, jakie dostają ciało i umysł – i wtedy z po- mocą przychodzi „uziemienie”. Są to ćwiczenia, które proponuję wykonać zawsze po innych wcześniejszych ćwiczeniach. Jest jedno dość, nazwijmy to, „wyszukane”, ale uziemić się można także poprzez kilkakrotne tupanie nogami.

BWL: Czy wspomniane przez Panią oswojenie przestrzeni po- może nam, kiedy idziemy np. do klienta na ważne negocjacje? AK: Jak najbardziej. Kiedy idziemy do kogoś, kto przyjmuje nas w swoim biurze, czyli jest na swoim terenie, to ta osoba jest w komfortowej sytuacji, a my musimy oswoić obcy teren. Nie- zależnie od wychowania, narzuconych schematów kulturowych nasz mózg w pewnych sytuacjach reaguje instynktownie. To całkiem pierwotne odruchy związane z poczuciem zagrożenia w nieznanym środowisku.
To my musimy wysłać sygnał do naszego mózgu, że ta przestrzeń jest bezpieczna. I tu korzystam z podpowiedzi znakomitych trenerów z mojego kursu w San Francisco oraz aktorów poznanych podczas Festiwalu Szekspirowskiego w gdańsku. Otóż okazuje się, że organizm zdecydowanie lepiej „zadomowi się” w danej przestrzeni, oswoi ją i poczuje się bardziej bezpiecznie, kiedy np. dotkniemy dwóch–trzech przedmiotów, poznamy ich fakturę, kolor, temperaturę, kiedy na chwilę skupimy się na lecącej w tle muzyce, kiedy poczujemy ciepło palącej się lampy, innymi słowy: kiedy dostarczymy organizmowi więcej bodźców, osadzimy swoją osobę mocno w danej chwili i miejscu. Inaczej nasze po- czucie komfortu będzie tylko częściowe, choć pozornie może się nam wydawać, że wszystko jest OK. Co więcej, nawet w miejscu, które nie należy do nas, możemy zaznaczyć nasze terytorium, i wcale nie musimy ocierać się o kąty, tak jak to robią koty. Nasz teren wystarczy zaznaczyć mentalnie: objechać wzrokiem przestrzeń, którą chcemy „zaanektować”. Potrzebujemy potem kilku minut, aby nasz organizm poczuł, że to nasze terytorium jest szersze niż fotel, na którym siedzimy. kiedy mózg w końcu za- rejestruje stan naszego mentalnego posiadania, poczujemy się zdecydowanie bardziej komfortowo i wtedy nasze ciało automatycznie się rozluźni, a wybory i podejmowanie decyzji staną się o wiele łatwiejsze.

BWL: każdy może skorzystać z Pani warsztatów?
AK: I tak, i nie. Indywidualnie na warsztaty zapisać się nie można, ale prowadzę zajęcia zamknięte dla grup zorganizowanych, np. dla szkół lub firm. Wystarczy się ze mną skontaktować przez stronę: www.annakerth.pl.
Każdy natomiast może umówić się ze mnie na coaching indywidualny, ale tu stawiam pewne warunki. Najpierw umawiam się z osobą zainteresowaną na kawę i omawiamy szczegóły potencjalnej współpracy. ale zanim umówię się na spotkanie, proszę o pisemne uzasadnienie potrzeby coachingu i wyjaśnienie, dla- czego ktoś chce skorzystać właśnie z moich usług. Coaching to jest spore wyzwanie i osoba, która chce je podjąć, musi mieć tego świadomość. Zdarza się, że ktoś podejmuje decyzję pod wpływem impulsu czy wybiera mnie z zupełnie innego powodu niż moje kompetencje i doświadczenie. Wtedy obie strony mogłyby niepotrzebnie stracić czas.

BWL: na wspomnianej stronie (www.annakerth.pl) znalazłam także informację, że jest Pani również masażystką. Skąd pomysł na rozwój w tym kierunku?
AK: Rzeczywiście skończyłam kurs masażu klasycznego i kurs masażu bańką chińską. Przemawiała za tym chęć rozwoju i całkiem zwyczajnie – motywacja do zdobycia nowego zawodu. Moje umiejętności wykorzystuję w zasadzie tylko prywatnie, ale znajomość np. anatomii bardzo przydaje mi się w pracy z ciałem i umysłem podczas treningów Warm Up.

BWL: Bogactwo Pani rozlicznych zajęć podsuwa mi pytanie: „Jak ona to robi?”. Jak się znajduje czas na tyle różnorodnych zajęć?
AK: Wbrew pozorom to nie mnogość zajęć utrudnia funkcjonowanie. Wszystkie zadania i pasje można sobie świetnie poukładać. Także dom da się sprawnie zorganizować. Do dziecka można wynająć opiekunkę. Ja mam jeszcze dodatkowo duże wsparcie męża. Najtrudniejsza w wolnym zawodzie jest promocja samego siebie. Stworzyłam moją markę, mam ciekawą ofertę, ale wy- promowanie jej wcale nie jest łatwym zadaniem. jako aktorka nie mam nigdzie etatu, podjęłam decyzję, że będę freelancerem. Trzeba mieć naprawdę dużo determinacji, żeby się nie poddać, bo zdecydowanie więcej jest takich działań, z których nic nie wynika, castingów, po których nie dostaje się roli. jak to ostatnio celnie ujęła Agnieszka Grochowska: praca aktora to jest przywilej, to jest pewien luksus. Paradoksalnie, trzeba podjąć wiele wysiłków, trzeba się napracować, żeby móc się realizować zawodowo, czyli – żeby popracować.

BWL: Dziękuję za rozmowę.


ANNA KERTH Polska aktorka filmowa, telewizyjna i teatralna, a także reżyser i producentka. Ma na swoim koncie kilkadziesiąt ról   w polskich i międzynarodowych produkcjach. Od kilku lat także certyfikowany life coach oraz autorka metody pracy z ciałem i umysłem – Warm Up. Jest pierwszą polską aktorką nominowaną do nagrody BAFTA Scotland New Talent.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.