Przeczytasz w 2 minuty

PIĘĆ RZECZY, KTÓRYCH NIE WIEDZIELIŚCIE O „BUSZUJĄCYM W ZBOŻU”

„Buszujący w zbożu” od premiery w 1951 roku sprzedał się w ponad 65 mln egzemplarzy. Książka, która była biblią pokolenia bitników, do dziś budzi emocje i sprzedaje się w nakładzie pół  miliona egzemplarzy rocznie. Na czym polega jej fenomen? Jak wiele łączy głównego bohatera Holdena Caulfielda z autorem J.D. Salingerem? Sprawdźcie pięć faktów o „Buszującym w zbożu”, które pozwalają lepiej zrozumieć tajemnicę tej jednej z najważniejszych powieści XX wieku.

„BUSZUJĄCY W ZBOŻU” MIAŁ BYĆ LEKARSTWEM NA TRAUMĘ. J. D. Salinger jako młody chłopak zgłosił się na ochotnika do wojska. Uczestniczył w krwawych kampaniach drugiej wojny światowej. Okrucieństwo wojny wywołało u niego zespół stresu pourazowego. Pisanie stało się dla niego rodzajem autoterapii. Było jednocześnie ucieczką od realności w świat fikcji literackiej. – komentuje terapeuta Edward Jakubowicz. Przez całą wojnę Salinger nosił przy sobie sześć pierwszych rozdziałów „Buszującego w zbożu” traktując je jak talizman chroniący przed koszmarem.

KSIĄŻKA O NASTOLETNIM BUNCIE POWSTAŁA NA FRONCIE.  W samym środku wojennego dramatu Salinger siedział w okopie i skrobał kolejne zdania „Buszującego w zbożu”. Zgodnie z zasadą, że codziennie musi poświęcić na pisanie konkretną ilość czasu.  Może dlatego ta powieść jest takim fenomenem – zastanawia się literaturoznawca Staszek Dutka. –  Bo napięcie i dramatyzm, jakie są szesnastoletnim uczniu Holdenie Caulfieldzie, są napięciem 20-latka siedzącego w okopach w Normandii. Może fenomen „Buszującego w zbożu” polega na tym, że ta historia ma drugie dno, którego czytelnik nie umie nazwać, ale które podskórnie wyczuwa.

GŁÓWNY BOHATER  HOLDEN CAULFIELD TO ALTER EGO SALINGERA. David Shields, Shane Salerno autorzy najnowszej biografii Salingera pokazują, jak bardzo pisarz identyfikował się z opisywaną postacią: „Salinger dorastał pod kloszem. Był rozpieszczonym młodzieńcem z bogatej rodziny należącej do wyższej warstwy klasy średniej Manhattanu, który kwestionował wyznawane przez nią wartości. (…). Jego problemem był brak problemów.” Tak jak Salinger Holden Caulfield odczuwał potrzebę poznania prawdziwego życia. Dlatego rzucił szkołę. Salinger natomiast poszedł do wojska.

„BUSZUJĄCY W ZBOŻU” INSPIROWAŁ MORDERCÓW. Pod wpływem powieści Robert Bardo zastrzelił amerykańską aktorkę Rebeccę Schaeffer. Policja znalazła egzemplarz „Buszującego w zbożu” w kieszeni Davida Chapmana w chwilę po tym, gdy zamordował on Johna Lennona. „Zamachy i próby zamachów nie są dziełem przypadku, są one wyrazem przerażająco przenikliwej interpretacji powieści – mordercy wyczuwają w niej podskórną powojenną wściekłość i przemoc” – piszą David Shields i Shane Salerno.

NAPISANIE „BUSZUJĄCEGO…” ZAJĘŁO SALINGEROWI 9 LAT, ALE ŻAŁOWAŁ TEGO DO KOŃCA ŻYCIA. Taką tezę stawiają autorzy najnowszej biografii Salingera, która niedawno ukazała się nakładem PWN. Po nieoczekiwanym sukcesie „Buszującego w zbożu” autor zniknął z życia publicznego, przestał udzielać wywiadów i wydawać. Pisał wyłącznie do szuflady. Odrzucił sławę na rzecz spokoju ducha, który przyniosła mu filozofia indyjska. Podróżował po świecie, spotykał dawnych przyjaciół. Mimo to, do śmierci w 2010 roku budził ogromne zaciekawienie mediów i fanów. „Drażnił się z ludźmi tą swoją nieprzystępnością.” – piszą Shields i Salerno. Kolejną tajemnicę Salingera odkryjemy w 2015 roku, gdy światło dzienne ujrzą nieopublikowane dotąd jego teksty. Ale, czy któremuś z nich uda się osiągnąć popularność równą „Buszującemu w zbożu”?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.