Pierwsze kremy tworzyłam sama

Dr Irena Eris stworzyła miejsce, w którym mogła realizować własne plany. Dziś działa jej  innowacyjne Centrum Naukowo-Badawcze Dr Irena Eris. Upór, determinacja, pasja i systematyczność…. Warto zrobić ten krok.

BWL: Ile potrzeba było odwagi, aby w komunistycznej Polsce założyć własną firmę? Co było największym wyzwaniem na początku jej działalności?
IE: Najtrudniejsza była decyzja o podjęciu własnej działalności. Początki nie były łatwe. Założeniu prywatnej firmy nie sprzyjała przecież sytuacja polityczna w naszym kraju. Mój wybór wiązał się z tym, że z naukowca automatycznie zostałam zdegradowana do rzemieślnika i na co dzień musiałam borykać się z rozmaitymi, często bardzo prozaicznymi przeciwnościami. Dzięki pomocy, wsparciu i zaangażowaniu mojego męża udało się zrobić pierwszy krok…
W tym roku mija 36 lat od tego momentu. Wiedziałam, że mam szansę, pomysł i skromne możliwości, aby rozpocząć własną działalność. Nie patrzyłam też na moją wizję w kategoriach czysto biznesowych, raczej starałam się stworzyć dla siebie miejsce, w którym będę mogła realizować swoje plany i tworzyć dobrej jakości kosmetyki dla kobiet. Decyzja o porzuceniu etatowej pracy w Polfie kosztowała mnie sporo stresu i nieprzespaną noc, ale chciałam sama stworzyć miejsce, w którym byłabym czynna do końca swojego życia zawodowego. Wcale nie marzyłam o czymś wielkim. Marzyłam o malutkim laboratorium, w którym wykorzystam swoją wiedzę i przekuję ją w satysfakcję zarówno klienta, jak i swoją. Chciałam prowadzić to małe laboratorium po swojemu i żeby nikt mi nie przeszkadzał. Wtedy to było nieoczywiste.

BWL: Od początku kosmetyki firmowane były Pani nazwiskiem. W tamtych czasach była to rzadkość na polskim rynku. Skąd pomysł na taką strategię?
IE: Decyzję tę podjęłam na samym początku, kiedy zaczęłam tworzyć pierwsze kosmetyki. Chciałam dać klientom sygnał, że osobiście ręczę za każdy produkt, biorę odpowiedzialność za jego działanie. Do dziś w ten sposób potwierdzam jego skuteczność, bezpieczeństwo stosowania. Z wykształcenia jestem doktorem farmacji, dodałam więc skrót stopnia naukowego jako gwarancję bezpieczeństwa i jakości. Stąd Dr Irena Eris na każdym opakowaniu.

BWL: Z punktu widzenia postronnego obserwatora, firma Dr Irena Eris to pasmo wzrostów, ciągłego rozwoju i sukcesów. Zdarzały się porażki? Pozwalała Pani sobie na popełnianie błędów?
IE: Właściwie nie poniosłam spektakularnych porażek. Niejednokrotnie natomiast podejmowałam ważkie decyzje i nie ustrzegłam się błędów. Niektóre decyzje biznesowe były dla mnie bardzo trudne. Były momenty, w których musieliśmy decydować się na zastopowanie galopującego rozwoju. Czasami jednak zrobienie pozornie kroku w tył jest krokiem naprzód. Często trzeba się zatrzymać, chociażby po to, aby w coś zainwestować i zobaczyć, że został wyznaczony inny cel. Oczywiście łatwo mi to mówić, bo nasza firma nie jest na giełdzie. Spółki giełdowe uzależnione są od inwestorów, oczekujących szybkiej realizacji celów krótkoterminowych. W naszym przypadku mamy czas na przemyślenia i podjęcie decyzji, często dotyczących celów dość odległych, ale zawsze zgodnych z naszą wizją rozwoju. Zawsze chciałam działać stabilnie i systematycznie, zgodnie z możliwościami.

BWL: Pierwsze kremy stworzyła Pani sama. Jak dzisiaj powstają kosmetyki Dr Irena Eris? Bierze Pani udział w kreowaniu nowych produktów?
IE: Oczywiście. Lubię zajmować się całym procesem tworzenia, gdyż jest to dla mnie największa radość i zawodowa satysfakcja. Ale największym wyzwaniem, szczególną dumą i moim „oczkiem w głowie” było stworzenie unikalnej placówki naukowej będącej fundamentem i bazą w innowacyjnym rozwoju mojej firmy, czyli Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris. To tutaj powstają dzisiaj kosmetyki. Centrum powstało kilkanaście lat temu i jest jedyną w Polsce – i jedną z niewielu nie tylko w Europie, ale również na świecie – placówką tego typu. Prowadzimy tu unikalne w branży kosmetycznej badania metodą in vitro, ex vivo i in vivo. Badania wykonywane są pod kierunkiem lekarzy dermatologów, farmaceutów, biologów, biologów molekularnych. Większość stanowią osoby z tytułem doktora. Współpracujemy też z licznymi placówkami naukowymi w Polsce i na świecie. Prezentujemy nasze osiągnięcia na międzynarodowych konferencjach i publikujemy je w prasie naukowej: polskiej i zagranicznej. Dzisiaj
dzięki działalności naukowej posiadamy kilkanaście zgłoszeń patentowych i siedem własnych patentów. To daje nam satysfakcję i sprawia, że często udaje się nam wyznaczać nowe trendy w dynamicznie rozwijającej się nauce, jaką jest kosmetologia. To dzięki tej placówce mogę gwarantować bezpieczeństwo, skuteczność i nowoczesność zarówno naszych kosmetyków, jak i zabiegów z zakresu kosmetyki pielęgnacyjnej.

BWL: Ponad 35 lat na rynku, obecność na wszystkich kontynentach, setki zatrudnionych osób, miliony sprzedanych produktów – co daje Pani największą satysfakcję w pracy?
IE: Największe zadowolenie daje mi świadomość tego, że budujemy najbardziej prestiżowe i cieszące się najwyższym uznaniem klientów, polskie marki kosmetyczne na świecie. Satysfakcję daje to, że widzę efekty swojej pracy, którą bardzo lubię. Nie wyobrażam sobie, abym mogła być szczęśliwa, jeśli nie lubiłabym tego, co robię, i nie byłabym przy tym konsekwentna i uparta. Liczą się determinacja, pasja i chęć realizowania własnych marzeń. Jeśli ma się świadomość, co się chce robić, jest się osobą zdeterminowaną, jednocześnie szanującą otoczenie i drugiego człowieka, to satysfakcja i spełnienie są na wyciągniecie ręki.

„Liczą się determinacja, pasja
i chęć realizowania własnych marzeń.”

BWL: Proszę powiedzieć, ile godzin dziennie Pani pracuje?
IE: Mam nienormowaną pracę, którą trudno przeliczyć na godziny. Są dni, kiedy pracuję od rana do późnego wieczora, a są też takie, kiedy mogę skończyć wcześniej. Lubię pracę i nie mogłabym bez niej funkcjonować, ale świat poza życiem zawodowym jest dla mnie również bardzo ważny. Nie stawiam wyłącznie na jeden obszar, lecz poszukuję także innych, właściwych dla moich pasji i zainteresowań, bo chcę mieć swój azyl. Wyznaję zasadę, że nie wolno zapominać o równowadze, którą utrzymujemy dzięki rodzinie, gronu znajomych czy odpoczynkowi.

BWL: Co dzisiaj, oprócz ciężkiej i systematycznej pracy, jest ważne w biznesie? Co się liczy na rynku?
IE: Prowadząc biznes, trzeba mieć intuicję, nie wystarczy wiedza teoretyczna. Wiedzę ekonomiczną czy marketingową zdobywałam w praktyce. W tej chwili uczelnie czy instytucje ekonomiczne przeprowadzające case study zwracają się do mnie, bo jestem przykładem kogoś, kto coś już w życiu osiągnął. Natomiast posiadanie tylko – nawet najlepszej – wiedzy nie gwarantuje prowadzenia biznesu z sukcesem. Oczywiście wiedzę trzeba mieć, ale potrzebne są jeszcze wspomniana już intuicja i wyczucie. Ważne są też inne cechy charakteru, takie jak wytrwałość, konsekwencja, systematyczność. Nie wiedziałam, że to, co tworzę, jest oznaką kreatywności. Po prostu czułam, że to jest potrzebne, chociażby wejście w branżę hotelową, Kosmetyczne Instytuty czy tworzenie nowych kosmetyków. Myślę, że ta intuicja towarzyszy nam w życiu i to odróżnia producentów od siebie. Tam, gdzie widzimy pasję, zaangażowanie i fantazję, biznes lepiej funkcjonuje niż tam, gdzie zajmujemy się tylko tabelkami, cyferkami czy samą analizą danych rynkowych. Oczywiście między tymi skrajnymi modelami trzeba znaleźć wyważony, optymalny środek.

BWL: Wyrazem uznania dla firmy było przyjęcie marki Dr Irena Eris w 2012 roku w poczet członków Comité Colbert, czyli organizacji najbardziej luksusowych marek świata. Co w praktyce oznacza członkostwo w tej organizacji?
IE: Przyjęcie naszej marki w poczet członków – mającego już ponad 60-letnią tradycję – Comité Colbert jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Jako jedyna polska marka i jedyna niefrancuska marka kosmetyczna znaleźliśmy się w tak prestiżowym gronie. Doceniono nas za doskonałej jakości kosmetyki, ale również za filozofię, jaką wyznajemy i którą kierujemy się w prowadzeniu biznesu: poszanowanie tradycji, etyka w biznesie, dążenie do doskonałości, realizacja holistycznego podejścia do piękna oraz innowacyjność. Są to wartości uniwersalne i cenione również przez wszystkich członków tej organizacji. Dlatego też musimy dalej iść wytyczoną drogą i każdym działaniem potwierdzać, że zasługujemy na miano jednej z najbardziej luksusowych marek świata, bo w tym wyselekcjonowanym przez Comité Colbert gronie jest tylko 80 marek, i to takich jak: Chanel, Hermès, Dior czy Louis Vuitton. Członkostwo w tym klubie wiąże się głównie z prestiżem, nie mamy z tego większych profitów, ale zyskujemy potwierdzenie: marka Dr Irena Eris stoi na najwyższym poziomie. Jesteśmy jedyną firmą kosmetyczną w Comité Colbert, która nie wywodzi się z Francji i jedyną marką z Polski. Dla mnie to ukoronowanie marzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.