"Trzeba słuchać ludzi, ale też nie próbować być „vox populi”"- mówi MAGDA KOLENKIEWICZ, Dyrektor generalna Starcom
Przeczytasz w 6 minuty

„Trzeba słuchać ludzi, ale też nie próbować być „vox populi””- mówi MAGDA KOLENKIEWICZ, Dyrektor generalna Starcom

Od 20 lat z sukcesem zaangażowana w rozwój branży reklamowej w Polsce i na świecie. Członkini Komitetu Effie Awards Polska od 2019 roku, wielokrotna jurorka w konkursach Media Trendy, Effie Awards, Festival of Media. Od 2004 roku związana z Grupą Publicis i Starcom, a od 2013, już jako dyrektor generalna Starcom, odpowiedzialna za sukces największej na polskim rynku agencji mediowej, wielokrotnie uhonorowanej tytułem Agencji Roku MMP i Sukcesu Roku wg. „Press”, konkursach branżowych tj. Effie, Innovation, czy Mixx Awards oraz najwyżej klasyfikowanej polskiej agencji w międzynarodowych rankingach RECMA i WARC. Swoim działaniem od lat skutecznie udowadnia, że przemyślana i skuteczna strategia komunikacji marketingowej jest jedną z głównych składowych budujących sukcesy biznesowe marek i ich portfolio produktowych. Wierzy, że siłą agencji są ludzie, tworzący skuteczny i zdeterminowany na efekt zespół, w sposób partnerski współpracujący z klientami.

BWL: Starcom właściwie od lat jest numerem jeden na polskim rynku agencji mediowych. Od kilku lat jest największą i chyba najbardziej utytułowaną agencją na naszym rynku. Jaka jest recepta na tworzenie takiej organizacji?"Trzeba słuchać ludzi, ale też nie próbować być „vox populi”"- mówi MAGDA KOLENKIEWICZ, Dyrektor generalna Starcom

MK: Tu chyba nie ma żadnej tajemnicy ani magicznej recepty. Taką organizację przede wszystkim tworzą ludzie – zaangażowani i z wielką pasją do tego, co robią, ambitni. Tacy, co nie zadowalają się przeciętnością i chcą być coraz lepsi i sami sobie stawiają poprzeczkę coraz wyżej. Ja osobiście mam dewizę, że im wyższa poprzeczka, tym wyżej się skacze. Dlatego wymagam dużo – od ludzi, ale też od siebie. Ponadto myślę, że potrzebna jest wizja i cel, do którego chce się dążyć. Rzeczywiście, jak sobie myślę, to sześć lat temu postawiłam sobie taki cel, który zresztą wydawał się wielu zupełnie abstrakcyjny, bo na tym konkurencyjnym rynku, gdzie agencje walczą o klienta i gdzie przede wszystkim liczy się cena, ja chciałam, żeby to klienci widzieli wartość, którą wnosimy do ich biznesu i żeby to im zależało, żeby właśnie ze Starcomem pracować. I myślę, że sześć lat później rzeczywiście nam się to udało. Ale też wymagało to czasu, konsekwencji, inwestycji, cierpliwości, ogromu wysiłku i ciężkiej pracy. I to jest trzeci komponent sukcesu. Nie wystarczy nawet najlepsza wizja czy pomysł. Ten może mieć każdy. To, co się liczy sto razy bardziej, to konsekwencja w jego realizacji. Nie wierzę w sukces z dnia na dzień. Wiem, że buduje się go cierpliwością i dążeniem do perfekcji w każdym elemencie pracy – w każdym mailu do klienta, w każdej prezentacji, w codziennej rutynie i dużych przetargach. Nie ma drogi na skróty, nie ma łatwych wygranych. Droga do sukcesu jest wyboista, wymaga często odwagi w decyzjach i konsekwencji w ich realizacji. A ostatnia rzecz – to chyba skromność i pokora. Pycha zawsze kroczy przed upadkiem, dlatego my w Starcomie nigdy nie jesteśmy w pełni zadowoleni i w pełni usatysfakcjonowani. Jeśli na tę satysfakcję sobie pozwalamy, to na chwilę, gdy odniesiemy jakiś spektakularny sukces. Na co dzień jednak pozbawieni jesteśmy „nadęcia”, mamy wciąż świadomość niedoskonałości, poczucie, że coś można zrobić lepiej, inaczej, że nie możemy przestać się rozwijać. Zupełnie obcy jest nam stan samozadowolenia czy triumfu. I bardzo dobrze, bo moment, w którym uznalibyśmy, że już wszystko zostało osiągnięte, byłby początkiem naszego schodzenia w dół. Podsumowując więc: przede wszystkim ludzie, wizja i cel, konsekwencja i cierpliwość w dążeniu do niego i świadomość niedoskonałości, a co za tym idzie, ciągła chęć bycia jeszcze lepszym. To chyba moja recepta.

BWL: Ze Starcomem związana jest Pani od osiemnastu lat. Od sześciu zarządza tą agencją. Co Panią ukształtowało na tak skutecznego lidera? Jakie rady i wskazówki przekazałaby Pani osobom, dla których jest Pani wzorem do naśladowania?

MK: Tak, rzeczywiście jestem przykładem osoby z awansu wewnętrznego, która przeszła praktycznie wszystkie szczeble w Starcomie: od stanowiska egzekucyjnego aż do pozycji, na której teraz mam zaszczyt być. I myślę, że ukształtowało mnie przede wszystkim to doświadczenie, czyli wszyscy moi szefowie, których miałam, wszyscy ludzie, którym ja szefowałam, klienci, z którymi na przestrzeni lat pracowałam. Nie mam typowego dla menedżerów na tej pozycji wykształcenia w dziedzinie zarządzania, z wykształcenia jestem socjologiem, co zresztą mówię z największą dumą, bo studia skończyłam z dość dużym poślizgiem właśnie dlatego, że wciągnęła mnie praca. Mam pełną świadomość, że mój rozwój był długą drogą. Zdaję sobie też sprawę, że popełniałam rozmaite błędy, ale też wychodzę z założenia, że nie da się błędów uniknąć, natomiast bardzo ważne jest, żeby szybko na ich podstawie wyciągać wnioski i drugi raz ich nie popełniać. Co mogłabym doradzić? Zwykle czuję się niepewnie, doradzając, mając poczucie, że to indywidualna sprawa albo że moje rady nie są wcale tajemne, tylko sprowadzają się do oczywistości czy wręcz banału. Dla mnie bycie szefem czy liderem to nie zaszczyty i karmienie swojego ego, ale przede wszystkim odpowiedzialność za biznes i za ludzi, którzy ze mną pracują. I tak postrzegam swoją rolę. To jest w niej piękne, ale też mocno stresujące. Zresztą wszystko w tej roli jest mocno zniuansowane. Trzeba wymagać, ale też pomagać. Trzeba dawać swobodę do działania i pozwalać na niezależność, ale też w kluczowych momentach pewne rzeczy ustalać arbitralnie. Trzeba być blisko, ale ludzie nie muszą się z tobą przyjaźnić, żeby mieć cię za dobrego szefa. Trzeba słuchać ludzi, ale też nie próbować być „vox populi”, tylko suwerennie podejmować własne decyzje i mieć odwagę ponosić tego konsekwencje. Trzeba być świadomym błędów czy swoich wad, ale też jednak być sobą, bo to szczerość, otwartość i brak udawania pozwala być wiarygodnym. No i też to, co każdy rodzic wie – dzieci uczą się nie przez gadanie, ale przez dobry przykład. Podobnie w pracy. Dlatego wymagam od ludzi tylko tego, czego sama wymagam od siebie.

BWL: A sama branża? Co sprawia, że jest Pani w niej tak długo? Nigdy nie chciała jej Pani zmienić?

MK: Nie, w sumie chyba nigdy. Chyba dlatego, że jest to cudownie ciekawe środowisko pracy. Starcom zajmuje się szeroko pojętym doradztwem marketingowym w dziedzinie komunikacji i mediów. Mówiąc w uproszczeniu, doradzamy firmom, jak i gdzie komunikować się z odbiorcą produktów i usług. A to jak i gdzie na przestrzeni tych wszystkich lat zmieniło się i nadal zmienia bardzo dynamicznie. Jak przyszłam do Starcomu, klienci mieli do dyspozycji cztery główne kanały TV, a te mniejsze dopiero raczkowały. Teraz planujemy nasze kampanie w ponad 150 różnych kanałach telewizyjnych. O rozwoju internetu, który zmienił właściwie wszystko, mogłabym mówić godzinami… I chyba to, że wszystko się ciągle zmienia, ciągle trzeba uczyć się czegoś nowego, jest największą zaletą tej branży. Zwłaszcza dla jednostek takich jak ja, czyli tych, co szybko się nudzą i ciągle chcą czegoś nowego. Agencja mediowa to niesamowicie eklektyczna firma. Znajdą tu swoje miejsce i analitycy z zamiłowaniem do liczb i analiz, i humaniści uwielbiający tworzenie strategii i opowiadanie historii. Osoby, które pasjonują się biznesem i rozmaitymi branżami, jak i te, których pasją są ciekawe obserwacje na temat konsumenta czy zmian społecznych i trendów. Dla tych, którzy chcą wymyślać nowe, niestandardowe sposoby komunikacji w mediach, jak i tych, którzy chcą mocno bazować na badaniach, insightach i analizach. Mnie totalną frajdę sprawia, że pracując dla wielu klientów z wielu różnych branż, mamy szeroki przekrój wiedzy i możemy wyłapywać podobieństwa i różnice. A jako socjologa fascynuje mnie to, że widzimy wszystkie trendy – zarówno konsumenckie, jak i te w konsumpcji różnych mediów. Zresztą staram się cały czas nie zajmować tylko zarządzaniem, ale przede wszystkim być na bieżąco i brać udział w tworzeniu strategii dla klientów. Myślę w ogóle, że to świetne miejsce dla osób, które chcą się ciągle uczyć i rozwijać, zarówno szeroko, jak i też ekspercko w danym medium. Choć też nie ukrywam, nie jest to spokojne miejsce pracy. Tempo i dynamika są ogromne. Więc nieustająco zapraszam – jesteśmy jako firma bardzo otwarci na osoby z różnym wykształceniem czy doświadczeniem zawodowym, które lubią bardzo dynamiczne środowisko pracy i nie lubią się nudzić.

BWL: No właśnie, wygląda to wszystko na bardzo dynamiczną pracę. Jak Pani radzi sobie z wielością zadań i równowagą praca – życie prywatne?

MK: Nie radzę sobie. Rzeczywiście mój tydzień pracy jest niesamowicie intensywny, a w domu czeka na mnie mój dziesięcioletni syn i pies. Całość to multitasking do kwadratu. Ale też mam to szczęście, że praca – zarówno w warstwie merytorycznej, jak i też z punktu widzenia mojej roli – jest chyba jednak moją pasją. Uwielbiam pracę z ludźmi, jestem pasjonatką tej dziedziny, w której pracuję. Więc ewentualne nadgodziny przychodzą mi po prostu łatwiej. Ale też po czterdziestce ewidentnie jakoś bardziej racjonalnie i spokojniej zaczęłam do tego podchodzić. Trochę zwolniłam i już mniej narzucam sobie wewnętrznych deadline’ów. Pandemia nauczyła mnie, że w sumie niewiele do szczęścia i odpoczynku potrzebuję. A już na pewno nie imprez, ciągłych wyjazdów i szerokiego spectrum kontaktów. Kiedy tylko mogę, wyjeżdżam z Warszawy nad morze, do Sopotu. Spacer z psem po plaży, czas spędzony z synem oraz wino w towarzystwie przyjaciół to najlepszy odpoczynek. I to wystarczy.

"Trzeba słuchać ludzi, ale też nie próbować być „vox populi”"- mówi MAGDA KOLENKIEWICZ, Dyrektor generalna Starcom

 

 

www.starcomww.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.