'Właśnie mijają dwa lata, odkąd pierwszy raz złapałam za pędzel."
Przeczytasz w 4 minuty

’Właśnie mijają dwa lata, odkąd pierwszy raz złapałam za pędzel.”

Nazywam się Agnieszka Lorek, mieszkam w Sosnowcu. Z wykształcenia jestem pedagogiem. Prywatnie jestem mamą studenta Uniwersytetu Śląskiego oraz dwóch kotów.

Moża powiedzieć, że jestem wypadkową pandemicznego lockdownu, zmory naszych czasów; depresji oraz kontuzji kolana. Tak, właśnie te trzy, dramatyczne czynniki, ukształtowały mnie jako artystkę. Wszyscy pamiętamy, jakie piętno odcisnęła na nas pandemia. Wszyscy ciężko radzimy sobie z warunkami w jakich przyszło nam żyć, a co dopiero ludzie, którzy z depresją walczą od wielu lat.

Przez długi czas moim antidotum na utrzymanie równowagi był ruch; miesięcznie przemierzałam wiele kilometrów, żeby utrzymać odpowiedni poziom endorfin. O tym, że potrafię malować nie miałam bladego pojęcia. Moje dzieciństwo, w którym to zazwyczaj odkrywa się młodzieńcze talenty czy zainteresowania, nie należało do łatwych. Powiedziałabym nawet, że nie tylko było szkołą życia, ale i przeżycia. Natomiast zawsze byłam osobą kreatywną, zdolną manualnie i z dużą wyobraźnią. Wszystkie czynności manualne zawsze przychodziły mi z łatością, a wyobraźnia pomagała tworzyć w swojej głowie bezpieczny świat.

Odkrycie zdolności plastycznych było dość zabawnym zbiegiem okoliczności. Chcąc wykorzystać jakoś wolny czas postanowiłam odnowić salon. Na pomalowanych ścianach zawisły puste ramki, w które miały trafić plakaty ze sklepu, ale przyszedł moment całkowitego zamknięcia i stało się to niemożliwe. Wyciągnęłam wtedy stary, malutki, pozasychany komplet farbek i namalowałam plakacik, żeby włożyć coś do ramki. Oczywiście była to kolorowa kobieta z ogromnymi, smutnymi, ale silnymi oczami. Na „odbiór” odświeżonego pokoju przyszły koleżanki, które jednym głosem rzekły, że muszę to pokazać światu i tak też się stało. Namalowałam kolejny obrazek na kartonie i wstawiam na marketplace. Sprzedał się w ciągu godziny. Jakież było moje zdziwienie, że ktoś chce mieć w domu, moje tak niedoskonałe, ale bardzo emocjonalne malowidła. Szybko odkryłam jak duże ukojenie daje mi malowanie i jak cudownie jest wylać emocje za pomocą pędzla. Wtedy moje obrazy były tylko niezdarnym zlepkiem emocji i kolorów zamkniętym w wielkookiej kobiecie.

Po jakimś czasie wstawiłam obraz, na wówczas bardzo popularną stronę na Facebooku „Kultura w kwarantannie” i wow, w ciągu trzech dni ponad tysiąc polubień i nieskończona ilość pozytywnych komentarzy. To był dla mnie niemały szok i początek stawania się kimś innym. Budowania swojej wartości i odkrywania talentu. Sama byłam, i właściwie nadal jestem, mocno zaskoczona swoimi umiejętnościami; bo skąd one we mnie? Skąd wiem jak zmieszać kolory? Skąd wiem jak wymalować emocje w oczach? Doszłam do wniosku, że w poprzednim wcieleniu musiałam być malarką i dusza zapamiętała tą umiejętność.

Właśnie mijają dwa lata, odkąd pierwszy raz złapałam za pędzel. Myślę, że namalowałam już setki obrazów. Zazwyczaj na płótnach goszczą dynamiczne kobiety z bardzo silnymi, wielkimi oczami, bo to właśnie oczy zawsze wydawały mi się nadzwyczaj intrygujące. Potrafimy oszukać innych pięknym strojem czy makijażem, jednak oczy mówią wszystko. To w nich jest nasze życie. Ciągle doskonalę warsztat, a pomysły sypią się jak z rękawa, starczy ich na kilka dekad. Chodzę spać i budzę się z obrazami w głowie.

Ogromnie doceniam to co dało oraz może dać mi malarstwo. Ta możliwość łagodzenia emocji. Arteterapia to ogromne, potężne narzędzie; bardzo pomocne w leczeniu depresji. Po blisko 3 latach brania leków obecnie jestem od nich wolna. Zniknęły mroczne myśli, bo mam cel. Wiem, że muszę jeszcze namalować paręset obrazów i pokazać je światu.

Marzę o ciekawej współpracy związanej z Arteterapią. Chce być przykładem dla innych zmagających się z tą chorobą. Oczywiście marzą mi się stacjonarne Galerie Sztuki w dużych miastach lub ciekawe możliwości współpracy. Póki co moje obrazy w większości wiszą w prywatnych domach w Polsce i zagranicą. Zdobią Hotel w Wiśle, były licytowane przez Dom Aukcyjny, można je też znaleźć w jednej ze śląskich Galerii Sztuki. Przez to moje życie stało się kolorowe i ciekawe. Odeszłam od zawodowego marazmu tabelek, analiz, zestawień itp. I stałam się artystką. To o wiele ciekawsza droga życiowa.

Masz do mnie jakieś pytania?

Chcesz kupić mój obraz?

Zamówić swój portret ujęty w mojej konwencji?

Chcesz zaprosić mnie do współpracy?

Napisz do mnie lub zadzwoń:

alorek@op.pl

tel: 693521010

'Właśnie mijają dwa lata, odkąd pierwszy raz złapałam za pędzel."
'Właśnie mijają dwa lata, odkąd pierwszy raz złapałam za pędzel."

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.