"Nie wybrałabym się na bezludną wyspę. Ziemia to nie tylko nasz dom" - wywiad z Joanną Uchańską, doktorką nauk prawnych, radczynią prawną
Przeczytasz w 5 minuty

„Nie wybrałabym się na bezludną wyspę. Ziemia to nie tylko nasz dom” – wywiad z Joanną Uchańską, doktorką nauk prawnych, radczynią prawną

Radczyni prawna, partnerka jednej z czołowych kancelarii prawnych, wykładowczyni Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorka ponad stu publikacji i komentarzy na temat prawa własności intelektualnej, prawa medycznego, farmaceutycznego, kosmetycznego czy żywnościowego. Wielokrotnie nagradzana za swoją pracę naukową i zawodową. Podwójna mama, zaangażowana społecznie, promotorka idei odpowiedzialnego biznesu i zdrowych alternatyw żywieniowych. Z urodzenia Ślązaczka, z miłości krakuska, a z wyboru obywatelka Ziemi. Kobieta, która wie, że małymi krokami można zmieniać świat na lepszy. Zapraszamy do lektury wywiadu z Joanną Uchańską.

BWL: Doktorka nauk prawnych, wykładowczyni na UJ, partnerka w topowej kancelarii prawniczej. Kobieta zaangażowana społecznie, podwójna mama. Sporo tych ważnych życiowych ról. Czy jest coś, co je wszystkie łączy?

JU: Gdybym miała szukać dla nich wspólnego mianownika, na pewno wskazałabym na moje wychowanie. Dom rodzinny i moi rodzice wpłynęli na to, jakim jestem dziś człowiekiem i jakich dokonywałam wyborów. Mój ojciec poza intensywną i trudną pracą zawodową prowadził też działalność społeczną i w tym był dla mnie życiowym wzorem. Drugi mocny przekaz dostałam od mamy: my, Ślązacy, nigdy się nie poddajemy! W domu ważne miejsce zajmowała również wiara oraz poczucie, że nikt nie żyje wyłącznie dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Zawsze była mi zatem bliska biblijna przypowieść o talentach. Staram się tak żyć, żeby je pomnażać, a nie zakopywać.

BWL: I właśnie zgodnie z takim programem aktywizmu układała Pani swój życiowy plan?

JU: Owszem, jednak była też druga strona medalu. Z pozytywnym dziedzictwem wartości, które wyniosłam z domu, wiązał się także pewien ciężar: konieczność ciągłego udowadniania sobie, że jestem wystarczająco dobra, że dam radę kolejnemu i jeszcze następnemu zadaniu. Na początku zawodowej kariery pracowałam dla kancelarii, robiłam aplikację adwokacką, pisałam doktorat, angażowałam się w działalność społeczną oraz brałam udział w dużym międzynarodowym grancie. W końcu jednak docierało do mnie, że jest tych aktywności zdecydowanie za dużo.

BWL: Co było momentem tego przebudzenia?

JU: Moja poważna choroba. Zdałam sobie wówczas sprawę, że trzeba się zatrzymać, choć nie nastąpiło to od razu. Gdy w trybie pilnym skierowano mnie na operację, w pierwszym momencie odparłam, że podany termin jest nieodpowiedni, bo mam jeszcze do zamknięcia ważny zawodowy projekt. Nawet na badania do szpitala udałam się z laptopem. To rzeczywiście zakrawało na pewien absurd. Choroba została zaleczona na jakiś czas, pożar ugaszony, ale wówczas okazało się, że w wyniku tych
zdrowotnych perturbacji być może nigdy nie będę mogła zostać mamą. To był dla mnie szok. Zdałam sobie sprawę, że poświęciłam swoje dotychczasowe życie tylu różnym sprawom, a to, co było dla mnie zawsze oczywiste, że kiedyś będę miała swoje dzieci, okazało się nagle poza moim zasięgiem.

BWL: Ostatecznie udało się jednak Pani zrealizować również i tę życiową rolę…

JU: Tak, wbrew wszelkim przewidywaniom, potwierdzanym diagnozom, ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu – zaszłam w ciążę i jak do dziś często powtarzam – dzięki dziecku zostałam uratowana.

Każdego dnia rano…
Modlę się.
Po pracy najchętniej…
Piekę, ćwiczę, słucham muzyki.
Na bezludną wyspę zabrałabym…
Nie wybrałabym się tam. Niech na
Ziemi pozostaną miejsca wolne od
obecności ludzi. Ziemia to nie tylko
nasz dom.

BWL: Przed czym?

JU: Ratunek nadszedł na kilku płaszczyznach. Po pierwsze na poziomie czysto somatycznym, bo jak się okazuje, ciąża i związana z nią rewolucja hormonalna miewają na organizm działanie ozdrowieńcze i tak właśnie się stało w moim wypadku. Po drugie – dziecko uzdrowiło też moje myślenie o sobie i o tym, co robię ze swoim życiem.

BWL: Okazało się, że nie wszystko da się zaplanować i warto czasami odpuścić?

JU: Z pewnością. Wszystkie te wydarzenia przypomniały mi o ważnej zasadzie: rób, co możesz, a resztę zawierz: opatrzności, losowi czy jak w moim wypadku – Bogu. Warto to zrobić, dla swojego własnego spokoju, ale także dlatego, że takie nieprzewidziane zwroty akcji wcale nie muszą oznaczać, że nasze plany legną w gruzach. Ja sama osiągnęłam zawodowo wszystko to, co sobie zaplanowałam, doszłam do tego nieco inną drogą, może musiałam dokonać pewnych drobnych korekt, na pewne efekty chwilę dłużej zaczekać, ale zasadniczo nie czuję, żebym minęła się ze swoim założonym kiedyś celem.

BWL: Bo jednak gros wydarzeń kreujemy sami. Które decyzje, cofając się do samych początków, były Pani zdaniem kluczowe dla kształtu Pani zawodowej kariery?

JU: Od dziecka widziałam siebie na sali sądowej. W mojej rodzinie nie ma tradycji prawniczych, ale to chyba wzór ojca – zawsze angażującego się w obronę innych, internowanego, działającego w podziemnej Solidarności – sprawił, że od zawsze widziałam się w roli obrońcy czy szerzej: reprezentanta czyichś racji. Wartości przekazane przez mamę zaś – cierpliwość, wytrwałość, pracowitość, łaskawość, brak skłonności do pychy – uzupełniły wachlarz cech potrzebnych prawniczce. Interesowały mnie kwestie obrony praw człowieka i nawet teraz, gdy wykonuję zawód radczyni prawnej działającej w głównej mierze na rzecz klientów biznesowych, coraz mocniej pociągają mnie miękkie rozwiązania i doceniam wartość mediacji. Wyznaję zasadę, że niemal zawsze gorsza ugoda jest lepsza od batalii sądowej: wieloletnich sporów, wydatków.

BWL: Mediacja i szukanie kompromisu to bardziej kobiece podejście. A może to stereotyp, że mężczyźni są waleczni, a kobiety koncyliacyjne?

JU: Myślę, że w tym kontekście płeć ma raczej mniejsze znaczenie. Znam wielu wspaniałych mężczyzn mediatorów. W dużej mierze to jednak kwestia indywidualnych zdolności, osobowości, a nie płci. To, co nas, kobiety, do tej koncyliacji predestynuje, to długodystansowość i cierpliwość, niezbędne do wypracowania dobrego kompromisu.

BWL: A płeć w zawodzie prawnika? W jakim stopniu determinuje karierę?"Nie wybrałabym się na bezludną wyspę. Ziemia to nie tylko nasz dom" - wywiad z Joanną Uchańską, doktorką nauk prawnych, radczynią prawną

JU: Na swojej drodze miałam przyjemność współpracować z wieloma topowymi prawniczkami, więc nie mogę potwierdzić, że płeć ogranicza rozwój kariery. Chociaż myślę, że wciąż nas mało w panelach, konferencjach, stanowiskach naukowych, w mediach. Mam czasem poczucie, że kobiety za mało wciąż się wspierają i każda próbuje wiosłować sama. Wspierajmy się zatem i ambicji nie traktujemy jako cechy przypisanej mężczyznom, a kobietom uwłaczającej. Ekspertek nie brak – nie są jedynie widoczne, a wszak nie jesteśmy żadną mniejszością, bo na globie jest nas tyle samo co mężczyzn, a w Polsce nawet o kilka punktów procentowych więcej. To, co być może nas nie tyle ogranicza, co wycisza na jakiś czas, to raczej rodzicielstwo. Kariera kobiet, w tym prawniczek, rozwija się skokowo, skorelowana jest z etapami życia prywatnego: zwalnia, gdy pojawiają się dzieci, przyspiesza, gdy dzieci uzyskują elementarną samodzielność. Ale to nie znaczy, że pewne cele są poza naszym zasięgiem. Po prostu – znów, jak na długodystansowców przystało – trzeba się uzbroić w pewną dozę cierpliwości. Ja doktorat pisałam i obroniłam z dziećmi przy piersi.

BWL: Specjalizuje się Pani w prawie biotechnologicznym, medycznym, spożywczym. Jak budowała Pani swoje zawodowe portfolio specjalizacji?

JU: Wypracowałam ciekawą i chyba unikalną ścieżkę zawodową, dzięki której przeszłam od zajmowania się prawami człowieka, mniejszości, uchodźców, cudzoziemców, ludności rdzennej, etnicznej, do biotechnologii. Było to możliwe dzięki odkryciu pewnej niszy łączącej zagadnienia bioróżnorodności, biotechnologii i prawa patentowego, z którą jest związana cała moja kariera naukowa: od pracy magisterskiej po doktorat o jakości patentu na wynalazek biotechnologiczny. To arcyciekawa dziedzina, która – jak na przykład szeroko pojęte prawo medyczne – łączy świat zaawansowanych technologii z aspektem czysto ludzkim, który zawsze był dla mnie absolutnie fascynujący.

BWL: Jaki jest Pani sposób na pokonywanie trudności i życiowych zakrętów?

JU: Najważniejsze jest rozpoznanie, z jakim problemem mamy de facto do czynienia. W naszym domu stoi tabliczka ze zdaniem, które w moim życiu wielokrotnie bywało drogowskazem: „Boże, daj mi pogodę ducha i pokorę, bym godził się z rzeczami, których zmienić nie mogę, odwagę, bym zmieniał rzeczy, które zmienić mogę, oraz mądrość, bym potrafił odróżnić jedne od drugich” (Reinhold Niebuhr). Najtrudniejsze jest właśnie to rozróżnianie. Mam to szczęście, że gdy pojawia się kryzys, wątpliwość, mam wokół siebie ludzi, którzy pomagają mi spojrzeć na daną sprawę z dystansu i ocenić, czy mam się z danym problemem zmagać, czy go zaakceptować. Drugą rzeczą dającą ten niezwykle ważny dystans do problemów jest dla mnie modlitwa. Od niej zaczynam każdy dzień i ona jest łykiem wody, który gasi we mnie chaos.

BWL: Czy sposoby, o których Pani mówi, gwarantują uzyskanie harmonii? Jak do tego ma się idea work-life balance?

JU: Nie mam poczucia, że należy budować jakąś bardzo wyraźną granicę pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Życie jest ciągłością, a my powinniśmy pozostawać cały czas tą samą osobą: w pracy i po godzinach. Nie warto kreować sztucznej tożsamości, nakładać pancerza twardej bizneswoman, podczas gdy czujemy i działamy inaczej. Naprawdę warto żyć w zgodzie z samą sobą.

BWL: Jakiej rady udzieliłaby Pani młodym kobietom startującym w świat biznesu?

JU: Otaczajmy się wspaniałymi ludźmi, budujmy dobre relacje, dbajmy o nie, ale i nie wahajmy się rezygnować z tych, które nie ubogacają ani nas, ani drugiej strony i… czytajmy, czytajmy książki. Książki także mogą być przyjacielem, uczą nas wiele o nas samych, ale i świecie. Jeśli brak nam czasu – słuchajmy audiobooków. Literatura może nam otworzyć niejedne drzwi. Wszystkim na jakimkolwiek etapie kariery polecam książkę: „Koala, który się trzymał” Rachel Bright Jim Field.

 

https://www.linkedin.com/in/dr-joanna-ucha%C5%84ska/?originalSubdomain=pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.