Zapraszamy do zapoznania się ze sztuką Luizy Poredy
Przeczytasz w 5 minuty

Zapraszamy do zapoznania się ze sztuką Luizy Poredy

Malarstwo pasjonowało mnie od dzieciństwa, choć wtedy jeszcze wolałam pisać i śpiewać. Pamiętam licealną wycieczkę szkolną do Krakowa na wystawę Marca Chagalla, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i zbudowała podstawy pod własne poszukiwania artystyczne. Kiedy w 1999 roku rozpoczęłam studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim, spotkałam na wydziale grupę pasjonatów sztuki i tworzenia, z którymi wspólnie uczyliśmy się malarstwa i rysunku, odwiedzaliśmy mnóstwo wystaw, również za granicą. Ta przygoda bardzo mnie wciągnęła, a tworzenie stało się ważną częścią mojego życia. Mimo iż świadomie nie zdecydowalam się na studia na akademii sztuk pięknych, pod koniec studiów poszłam w specjalizację z filozofii sztuki, a pracę magisterską poświęciłam mojemu ówcześnie ukochanemu nurtowi malarstwa – surrealizmowi.

Od tamtego czasu nieustannie maluję i rysuję. Początkowo tworzyłam temperami, farbami olejnymi i akwarelowymi. Wiele lat zajmowałam się tworzeniem rysunków przy pomocy tuszu. Wiele też podróżowałam po świecie, zawsze mając przy sobie blok rysunkowy, ołówki, tusz, cienkopisy. Ponieważ w pierwszych latach mojej twórczości w polskich galeriach sztuki nie było miejsca na artystów bez dyplomu akademii artystycznej, tworzyłam głównie do szuflady, od czasu do czasu organizując ekspozycję swoich prac. Pierwszą indywidualną wystawę zorganizowałam w 2005 roku we wrocławskim Centrum Reanimacji Kultury.

Po latach długich i dalekich podróży, w 2009 roku osiadłam na stałe w swoim rodzinnym mieście – Warszawie. Pracując w różnych zawodach (głównie jako dziennikarka i fotoreporterka), wciąż intensywnie pracowałam nad swoim artystycznym warsztatem. Zaczęłam organizować serie wystaw indywidualnych i zbiorowych w całym kraju, także na festiwalach plenerowych. Chciałam pokazać swoje obrazy jak największej liczbie osób, ponieważ marzyłam o tym, aby malarstwo stało się moich profesjonalnym zawodem. Po kilkunastu latach praktyki artystycznej poczułam, że to co maluję, mogę w końcu pokazywać światu.

Wszystko nabrało tempa w 2014 roku, kiedy moi znajomi postanowili otworzyć firmę, w której zajmowałam artystycznym, ręcznym malowaniem starych mebli. Działaliśmy przez kilka lat, w ciagu których udało mi się zrealizować prawie 100 projektów dla klientów z Polski i zagranicy. Firma ostatecznie nie przetrwała próby czasu, a znajomi poszli inną drogą zawodową, lecz dla mnie był to początek czegoś nowego w życiu. Zaczęłam dostawać coraz więcej zaproszeń na wystawy i do artystycznych projektów, organizować coraz lepiej własne artystyczne przedsięwzięcia. Podjęłam współpracę z prowadzoną przez malarza Wojtka Brewkę i jego partnerkę Anię warszawską galerią officyna art & design. Przez kilkanaście miesięcy wspólnie tworzyliśmy w jednej pracowni, powołaliśmy do życia Stowarzyszenie Propaganda Sztuki i Festiwal Przenikania (festiwal kultury i sztuki odbywający się w centrum Warszawy), organizowaliśmy zajęcia malarskie, performensy artystyczne i wystawy w Warszawie i poza nią. Dla mnie był to czas dużego rozwoju własnego stylu malarskiego i okres, w którym zaczęłam tworzyć mandale, jak również prowadzić warsztaty z intuicyjnego tworzenia mandal osobistych. W 2019 roku stworzyłam dużą wystawę swoich mandalowych prac tworzonych akrylami na płótnie, która była pokazywana w kilku miejscach w Polsce, m.in. w stołecznym Parku Fontann.

Obecnie zajmuję się w życiu przede wszystkim malowaniem, tworzeniem instalacji na wydarzeniach artystycznych, prowadzeniem warsztatów artystycznych dla dzieci i dorosłych, trochę również PR i marketingiem sztuki. Współpracuję bądź współpracowałam z takimi placówkami jak Dom Kultury Świt, Osiedla Jazdów, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Park Rzeźby na Bródnie, Dom Sąsiedzki Szmulowizna, Dom Aukcyjny Art in House, Galeria 101 Projekt, officyna art & design, Muzeum Historyczne w Skierniewicach i krakowski Egodrop.

Moja ostatnia wystawa „Wszyscy jesteśmy zewsząd”, będąca połączeniem moich rysunków wykonanych tuszem z poezją pisarza Bartłomieja Gajowca, była prezentowana w czerwcu 2021 na warszawskim Jazdowie, we wrześniu w podwarszawskim Konstancinie, a w październiku na warszawskiej Pradze w galerii-kawiarni 4PoKOJE.

Mogę śmiało powiedzieć, że do tej pory malowałam praktycznie na wszystkim: papierze i płótnie, ubraniach, biżuterii, butach, drewnie i metalu, meblach, lampach, rzeźbach, ścianach i chodnikach. Obecnie najbardziej lubię tworzyć obrazy na płótnie przy pomocy tuszów akrylowych o mocnych barwach. Moje prace można zobaczyć i kupić w kilku stołecznych galeriach, a także na aukcjach sztuki.

Kolor to dla mnie najważniejszy element mojej twórczości. Żyjąc w dużym, betonowym mieście, w kraju, w którym przez wiele miesięcy nie ma zieleni i błękitu nieba, sądzę, że kolory są nam potrzebne i powinniśmy się nimi otaczać. Lubię łączyć barwy z pozoru do siebie nie pasujące, w sposób kontrastowy, czasem wręcz „bijący” po oczach. Maluję prosto z serca, moje obrazy są moimi podróżami wewnętrznymi – najpierw bardzo abstrakcyjnymi, jak mandale, a obecnie coraz częściej ubranymi w motywy księżycowe, kosmiczne, zwierzęce i ludzkie. Kocham naturę i lubię oddawać jej głos, malując spersonifikowaną Matkę Ziemię, lubię pokazywać, jak inaczej wyglądałoby miasto, gdyby było kolorowe, uwielbiam też motywy zwierzęce, bo flora i fauna naszej planety są po prostu niesamowite. Nie bawię się jednak nigdy w odzwierciedlanie rzeczywistości: moje obrazy staram się ukazać z perspektywy swojego wewnętrznego przeżywania codzienności, ubrane w formę bądź abstrakcyjną, bądź też naiwną – w malarstwie bardzo doceniam prymitywizm i malowanie emocjami. A że codzienność i życie postrzegam jako wielki gar chaosu pełen wszystkiego, na moich obrazach zawsze jest mnóstwo elementów: dużo koloru i bardzo drobiazgowych szczegółów, które tworzę godzinami w zaciszu swojej pracowni.

Myślę, że całe życie staram się podążać za pasją, za tym, co woła we mnie najgłośniej. Mam pełną świadomość, że czas upływa bardzo szybko, a ja wciąż chcę zrobić tak wiele rzeczy, namalować jak najwięcej obrazów, tworzyć, spotykać się z wrażliwymi ludźmi i rozmawiać o sztuce, tym, czym ona jest dla nas wszystkich. Szczerze kocham malarstwo, od pierwszym malunków naskalnych, przez gotyk, barok i renesans, aż do współczesności. Przyznam, że zupełnie nie interesuje mnie hiperrealizm, mimo że szanuję i podziwiam wprawność w wiernym oddaniu świata, za to uwielbiam obrazy, na których rzeczywistość przefiltrowana jest przez emocjonalność i technikę artysty. Poznawanie tych światów, jak i samo tworzenie nowych światów, jakim jest malowanie, to wspaniała przygoda na całe życie.

Luiza Poreda

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.