Fiszki.pl utworzyły razem ze szkoleniowcem Piotrem Buckim - BuckiAcademy
Przeczytasz w 5 minuty

Fiszki.pl utworzyły razem ze szkoleniowcem Piotrem Buckim – BuckiAcademy

Fiszki.pl, znane dotychczas z fiszek językowych w oryginalnych niebieskich pudełkach, rozpoczęły teraz projekt dotyczący kompetencji miękkich. Razem ze szkoleniowcem Piotrem Buckim, Fiszki.pl utworzyły BuckiAcademy i wprowadziły na rynek serię Fiszek kształcących kompetencje miękkie. 

Skąd pomysł na BuckiAcademy? 

Od ponad 16 lat szkolę w zakresie kompetencji miękkich. Głównie w obszarze komunikacji i motywacji. Takie osobiste spotkanie z grupą to zawsze wspaniałe doświadczenie. Tyle że taki system nauki ma (poza oczywistymi zaletami) kilka wad. Po pierwsze, nie da się przeszkolić wszystkich, którzy tego potrzebują. Po drugie – nawet najlepsze szkolenie to zaledwie początek przygody i pracy nad zmianą nawyków. Potrzeba regularnego wdrażania nowo nabytych umiejętności, a do tego często brakuje prostych narzędzi. Moją misją jest pomóc jak największej liczbie ludzi za pomocą najprostszych narzędzi. Szukałem więc sposobu i partnera. I takim otwartym, gotowym podjąć wyzwanie partnerem był Sławek Kuchta z Wydawnictwa Cztery Głowy – wydawcy fiszek. Założenie było proste – tak skondensować moją wiedzę, by za pomocą metody Leitnera w prosty sposób nauczyć podstawowych kompetencji XXI wieku. Dać tym, którzy z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w szkoleniach, i tym, którzy biorą w nich udział, ale po szkoleniach chcą trenować dalej, proste narzędzie, bazujące jednocześnie na naukowych sposobach przekazywania wiedzy.

Fiszki sprawdziły się w obszarze nauczania języków obcych. My chcieliśmy pójść dalej i przeszkolić ludzi tą właśnie metodą w dziedzinie wspomnianych kompetencji miękkich – czyli tych, które w 85% warunkują nasze sukcesy zawodowe (badania Carnegie Institute of Technology). Celem jest pomóc ludziom szlifować kompetencje. Narzędziem są fiszki. A idea sprawdza się w praktyce, o czym świadczą naprawdę entuzjastyczne reakcje na ten sposób kształcenia. Mnie szczególnie przypadł do gustu pomysł Dagny Kurdwanowskiej, by sprawdzić, jak szybko i w jakich warunkach da się przerobić materiał z fiszek. Dagny wystarczyło sześć kursów tramwajem nr 26 w Warszawie i… zestaw fiszek.

Na jakie kompetencje miękkie, Pana zdaniem, kobiety w biznesie powinny zwrócić szczególną uwagę? 

Na te same, co mężczyźni. Nie ma jakiegoś jednego zestawu kompetencji dla kobiet i innego – dla mężczyzn. Wszelkie krzywdzące i mocno upraszczające stereotypy i podziały mocno nas ograniczają. Szczególnie te dotyczące kompetencji miękkich i twardych. Są kobiety, które potrafią tylko mówić, i są takie, które komunikują (a to różnica). Ale są też mężczyźni, którzy tylko gadają i nie realizują celów komunikacji. Przeświadczenie, że kobiety są lepsze w jakiejś kompetencji, od razu wskazuje, że w jakiejś są gorsze. Na przykład, że są „humanistkami” i nie potrafią myśleć logicznie. Albo, że są emocjonalne i nie potrafią myśleć analitycznie. Kompetencje musimy szlifować wszyscy – bez względu na płeć. A szczególnie powinniśmy szlifować te, które przydadzą się nam uniwersalnie, bez względu na to, jaki wiatr technologicznych, społecznych czy też finansowych przemian właśnie zawieje. Dlatego naprawdę polecam szlifowanie kompetencji myślenia dialektycznego (myślenia w ogóle), myślenia logicznego i analitycznego (umiejętnego formułowania tez biznesowych i życiowych oraz ich sprawdzania) czy też dostrzegania ciągów przyczynowo-skutkowych. Ostatnio nawet podczas szkolenia z zakresu projektowania prezentacji pokazywałem uczestnikom, jaki wpływ na odbiór ich komunikatu mają decyzje projektowe. I że warto zaczynać projektowanie właśnie od szeregu decyzji, a nie od odpalania komputera. Warto też kształcić kompetencje komunikowania idei, pomysłów i produktów. No i warto wiedzieć, jak zarządzać sobą – motywując się, zmieniając nawyki, weryfikując przekonania i zaprzyjaźniając się ze stresem. Nieprzypadkowo pierwsze cztery tytuły fiszek dotyczą właśnie tych obszarów. Bo są najbardziej uniwersalne. W kolejnej edycji na pewno chcę mieć jeden tytuł dotyczący… myślenia.

Jeden z tytułów serii BuckiAcademy to „Wystąpienia publiczne”. Czy nawet bardzo nieśmiałe osoby mogą nauczyć się tej sztuki?

Oczywiście – mam nawet sprawdzone metody pracy z osobami bardzo introwertycznymi. To bardzo często twórcy pięknych, przemyślanych i treściwych (analitycznych) prezentacji. Nie chcę generalizować, ale w wielu przypadkach po odpowiednim przygotowaniu introwertycy przygotowują po prostu lepsze prezentacje niż „charyzmatyczni” ekstrawertycy, którzy często w narcystycznym uniesieniu (przepraszam za określenie) masturbują się widownią. Kiedy pracuję z kimś nieśmiałym, to zawsze przewiduję więcej czasu na trening. Ale przede wszystkim traktujemy prezentację jako projekt, który trzeba świetnie przygotować. Rozpisać na zadania i po prostu systematycznie realizować. A na koniec znaleźć sposób. Jeśli nie lubimy występować, to stwórzmy taką kreację, która będzie pasowała do naszego temperamentu i nie każe nam być kimś innym. Robienie z introwertyka ekstrawertyka jest tak samo okrutne, jak przeuczanie osoby leworęcznej na pisanie prawą ręką. Można na przykład przygotować skupioną, idealnie wypunktowaną prezentację, w której przy lekko przyciemnionym świetle będziemy grać slajdami i spokojnym głosem przekażemy informacje.

A jak walczyć ze stresem, chyba nie każdy stres jest negatywnym zjawiskiem? 

Codzienny stres nie jest groźny. Przekonanie o tym, że stres jest groźny, może być zabójcze. Przekonują o tym badania cytowane prze Kelly McGonigal, podczas jej wystąpienia na TED. Ja nie uczę, jak eliminować stres, ale – jak nim zarządzać. Jak się z nim zaprzyjaźnić. Jak go zagospodarować. Oczywiście, że toksyczny, długotrwały, destrukcyjny stres jest groźny. Ale o wiele bardziej groźne są nasze przekonania i to, o czym „myślimy”, że nas stresuje. Jeśli się czymś stresujesz, to najlepszy probierz tego, że Ci po prostu zależy. To dobrze. Akurat tytuł fiszek „Efektywny trening antystresowy” przygotowała wybitna terapeutka, psycholog, która pracuje w podejściu poznawczo-behawioralnym. To dla mnie ważne, bo w stresie warto patrzeć na to, jak postrzegamy świat (i co uznajemy za stresor) i modyfikować zachowanie (behawior).

Pytanie o motywację – jak kobiety biznesu mogą ćwiczyć siłę woli, może jakaś praktyczna podpowiedź? 

Przede wszystkim trzeba mieć świadomość tego, że motywacja i siła woli (czy też wytrwałość w działaniu) to tematy pokrewne, ale… to nie to samo! Motywacja to zryw, cel, nagłe pragnienie. Siła woli to umiejętność rezygnowania z czegoś na rzecz czegoś innego (najczęściej rezygnacja z natychmiastowej gratyfikacji na rzecz odroczonej – tabliczka czekolady teraz czy smukła sylwetka za dwa miesiące?). A wytrwałość w działaniu (ang. grit) to umiejętność mozolnego i wytrwałego powtarzania pewnych czynności. Najłatwiej znaleźć motywację do zmiany – co roku po sylwestrze jest mnóstwo zmotywowanych ludzi. Trudniej wybierać między natychmiastową gratyfikacją a tą odroczoną (bo tak jest zbudowany nasz układ nagrody). A najtrudniej chyba budować wytrwałość w działaniu i umiejętność działania nawet w obliczu częstej odmowy (innych lub własnej). Warto praktykować autorefleksję. I wiedzieć, dlaczego się nie udaje.

Dla kobiet estetyka jest ważna, ale pewnie w kwestii tworzenia prezentacji też możemy się czegoś nauczyć?

Powtórzę raz jeszcze – estetyka jest ważna dla wszystkich. Przede wszystkim dlatego, że dobrze zaprojektowana informacja jest lepiej przyswajana, lepiej zapamiętywana i… uznawana za bardziej prawdziwą. To dzięki zjawisku tzw. łatwości poznawczej. Najważniejsze są podstawy i świadomość, że każda decyzja projektowa niesie za sobą konsekwencje. Warto się inspirować i nasiąkać dobrą komunikacją wizualną. W Polsce mało dbamy o wychowanie estetyczne. Nie mamy dobrych wzorców i widać to na każdym kroku. Miętowe i łososiowe bloki, koszmarne banery reklamowe, źle zaprojektowane reklamy i strony, no i… brzydkie prezentacje. Pisałem zresztą o tym w tekście „Dlaczego Twoje prezentacje są takie brzydkie?”. Brakuje nam dobrych wzorców. Ale nic straconego. Da się to nadrobić. Błędem jest w ogóle samo podejście. Słyszę „prezentacja”, odpalam PowerPointa. Tymczasem planowanie prezentacji zaczyna się w głowie i na papierze – od odpowiedzenia sobie na kilka ważnych pytań (dlaczego prezentuję, co słuchacze mają zapamiętać, co zrozumieć, co poczuć?), od stworzenia struktury i związków logicznych między myślami. Potem dopiero przychodzi etap projektowania.

Czy planują Państwo rozszerzenie serii fiszek BuckiAcademy o kolejne tytuły?

Absolutnie – w przygotowaniu koncepcyjnym są te o budowaniu marki osobistej, o myśleniu i… jeszcze kilka innych. To projekt zbiorowy. Nie jestem i nie chcę być autorem wszystkich tytułów. To akademia, w której jest miejsce dla dobrych „wykładowców”. Na takich stawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.