Szkoły ruszają z nauką online. Firmy przechodzą na home office

Od środy, 25 marca, nauka online będzie obowiązkowa w szkołach. Część uczniów i rodziców jest przerażona, bo niektórzy nauczyciele wprowadzają straszny chaos. To samo dzieje się w firmach, które nie mają doświadczeń w pracy zdalnej.

„To jakaś paranoja. Jest wprowadzany obowiązek nauki online, ale w taki sposób, że frustruje to dzieci i rodziców. Taką rewolucję trzeba zrobić z pomysłem, z wykorzystaniem doświadczeń osób, które się na tym znają, a nie na żywca” – apeluje na Facebooku jeden z rodziców, zawodowo znany prezenter telewizyjny.

„Moja córka dostaje mailem zadania do wykonania. Nie zdąży przeczytać jednego, już ma drugie. Popłakała mi się. Nauczyciele zasypują uczniów zadaniami, patrząc tylko na siebie, nie rozumiejąc, jaki to może wywołać chaos” – wtóruje inny rodzic.

„Dostałam pytania, czy dziecko ma laptopa. Ma do niego dostęp, ale nie znaczy to, że może siedzieć wiele godzin przed komputerem, bo po pierwsze to bardzo niezdrowe, po drugie jest to mój laptop do pracy, więc nie wyobrażam sobie, jak w tej sytuacji sobie poradzimy” – pisze mama chłopca.

W firmach panika

Na pracę online przechodzą też przerażone sytuacją i zagrożeniem firmy. I tu również nie obywa się bez błędów.

– Szef polecił nam pracować z domu, ale nie zrobił żadnego szkolenia, nie podzielił zadań, nie ustalił kanałów komunikacji. Generalnie pospolite ruszenie i chaos. Już pierwszego dnia się wszystko posypało, a szef zniknął, przestał odpowiadać na maile, bo nie potrafił sobie z tym poradzić. Wieczorem wrócił i zapytał: no i jak sobie radzicie? – mówi pracownik korporacji.

Dodaje, że większość pracy w firmie wykonuje się na komputerach, więc wszystko powinno być prostsze, ale okazuje się, że to tylko pozory.

– Cały harmonogram naszej pracy dotychczas polegał na ustaleniu planu działań, konsultacji, której dokonywaliśmy na porannym zebraniu i konferencjach, potem wymianie opinii biurko w biurko, poradach, różnych konsultacjach, a jak przyszło do pracy w domu to się wszystko posypało. Zero pomysłu jak to uporządkować, tylko sprzeczne komunikaty. Spadek efektywności jest dramatyczny i wszyscy zaczęli się bać, że to oni zostaną obarczeni winą, więc pozorują zrozumienie i pracę – mówi.

– Firmie się wydaje, że praca w domu to nic trudnego, że po prostu pstryk i działamy online. No i jesteśmy na każde zawołanie. Mało kto rozumie, że to tak nie powinno działać. Że mamy prawo do szkoleń, do podziału obowiązków, normalnych przerw i wyznaczania godzin, a nie bycia online ciągle. Mamy do diabła też życie rodzinne i całe domy na głowie nagle. O narzędziach i braku wiedzy na temat techniki lepiej nie wspominać – narzeka pan Andrzej, pracownik dużej spółki zatrudniającej kilka tysięcy osób. Wielu z nich przeszło na pracę online.

Radek Kobiałko, reżyser, producent telewizyjny, scenarzysta, kręci z niedowierzaniem głową.

– Szefowie rzeczywiście myślą, że to takie proste, że z dnia na dzień jesteśmy w stanie się przestawić, a to tak nie działa. Warto posłuchać ludzi, którzy pracują zdalnie od lat – mówi nasz rozmówca, dziś siedzący na kwarantannie związanej z koronawirusem w Hiszpanii.

Przy dzisiejszej technice wielu producentów, reżyserów filmowych, artystów działa zdalnie.

Być jak Patryk Vega

Słynne były filmiki Patryka Vegi, który pokazywał jak montuje swoje produkcje wyjeżdżając w jakieś przyjemne miejsca i zarządzając produkcją zdalnie z hoteli w egzotycznych plenerach. Wiele międzynarodowych korporacji organizuje zespoły pracujące skutecznie na odległość. Znają kanały komunikacji, techniczne możliwości, ale też zagrożenia.

– Wiele swoich premier przygotowywałem w ten sposób, czasem pracując zdalnie po kilka miesięcy, a dopiero finalnie w studiu w Polsce. Jest wiele narzędzi i technik, które mogą pomóc, trzeba umieć je wykorzystać – mówi Kobiałko. Realizował takie projekty jak Festiwal w Opolu, Wystawę Expo w Saragossie, konkurs Miss World, tok-showy, teleturnieje i inne widowiska rozrywkowe.

Razem z psychologiem Tomaszem Kozłowskim, podróżniczką Justyną Fabiańczyk oraz trenerem Arturem Bartoszewiczem stworzyli zespół, który doradza w strategii wdrożenia home office.

– Wystarczy do nas napisać, bo rozumiemy, jak trudna jest sytuacja. Chcemy pomóc firmom w uniknięciu błędów i takiej organizacji zespołów, żeby można było te doświadczenia wykorzystać w przyszłości. Wirus zniknie, umiejętności zostaną. Praca zdalna ma wiele korzyści, przynosi oszczędności, daje więcej satysfakcji, nie zmarnujmy okazji – mówi Artur Bartoszewicz (masz problem z przestawieniem się na pracę online, chcesz zrobić to profesjonalnie, napisz: nb@berm.eu).

Ważna w pracy zdalnej poza odpowiednio dobraną i skonfigurowaną technologią jest psychologia i motywacja.

„W każdym z nas są pokłady energii, większe lub mniejsze, ale to jest energia. I to od nas zależy, gdzie my tę energię przekierujemy. Czy to będzie nas niszczyć, czy wspierać.” – mówił Tomasz Kozłowski w wypowiedzi dla Beaty Tadli w Onet.pl.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.