To, kim jesteś, definiuje to, co tworzysz

Mój przepis na… szczęście
Jakość naszego życia to jakość naszych emocji, dlatego to o nie powinniśmy zadbać. Ważne, by zrozumieć, że wynikają one ze znaczenia, które sami nadajemy naszym myślom. Wszystko zatem zaczyna się od myśli, przekonań, schematów. Skupmy się na tym, co mamy i bądźmy za to wdzięczni. Zobaczmy, co możemy zmienić. Warto nad tym popracować. Wybierajmy życie i cele zgodne z własną drogą i wartościami. Nie dajmy sobie wmówić, że to przeznaczenie kieruje naszym życiem, ale żyjmy świadomie – kreujmy. I jeszcze jedno: szczera analiza.

BWL: Zarówno w biznesie, jak i w życiu prywatnym zajmuje się Pani tematem ograniczeń i zmiany. Teraz jest to chyba temat jak najbardziej na czasie?

JDP: Zmiana to jedyny pewnik, lecz nacechowany niepewnością. Wbrew pozorom ta odgórnie narzucona – taka jak dziś – jest łatwiejsza do zaakceptowania. W razie niepowodzenia nietrudno bowiem o winnego. Trudniej wdrażać zmiany z własnej woli, a najtrudniej zacząć od siebie. Wszyscy lubimy zmiany, ale najczęściej te, które nas nie dotyczą. Lubimy też takie, które gwarantują benefity. Gwarancja w życiu nie istnieje, no chyba że na odkurzacz. Nie zawsze też i ona jest uznawana przez producenta.

BWL: Zatem znaczenie ma kolejność – to, od kogo i od czego zaczynamy?

JDP: Jeśli jesteśmy składową zmiany, nie możemy jej rozpocząć, pomijając ludzi. Nie mam tu na myśli np. działań operacyjnych w firmie – przypisanie pracowników do konkretnych zadań. Mówię o konieczności rozwoju człowieka w siedmiu dziedzinach życia i traktowaniu go jako jednostki pełnej, świadomej i niezależnej. Zig Ziglar powiedział, że biznes budują ludzie, więc wyłącznie „budując” ludzi, można zbudować biznes. Tę myśl kontynuuje też jego syn Tom, z którym spotykam się od jakiegoś czasu na sesjach mentorskich.

BWL: Czerpie Pani wiedzę z różnych źródeł, nie tylko polskich. Co tak naprawdę jest Pani pasją?

JDP: Moją pasją są ludzie, podróże i różnice. Wychowałam się w środowisku międzynarodowym i wszelkiego typu różnice zawsze były dla mnie inspiracją – inny sposób postrzegania świata, myślenia, przekonań, wartości, tradycje, obyczaje. Nie lubię utartych ścieżek i pustych frazesów. Zawsze miałam swoje zdanie, ale też otwarty umysł. To pozwoliło mi odkryć TOC – Teorię Ograniczeń Goldratta, którą najtrudniej będzie zrozumieć absolwentom tradycyjnej szkoły biznesowej. Jest bowiem zaprzeczeniem niemalże całego znanego im świata.
Również myślenie krytyczne i znajomość narzędzi myślowych, zwłaszcza modelu podejmowania decyzji dr. Alana Barnarda, są dla mnie podstawą zrozumienia rozwoju i skutecznej zmiany człowieka i jego życia. Z Alanem obecnie pracujemy nad projektem w Polsce, który mam nadzieję, będzie przełomem w implementacji skutecznej zmiany.

BWL: Kto jeszcze jest Pani inspiracją?

JDP: W każdej zmianie należy zacząć od właściwej analizy i wiedzy o człowieku oraz otaczającej go rzeczywistości i filozofii zarządzania. Dużo praktyki zyskałam nie tylko u Toma Ziglara czy Alana Barnarda, ale także u Tony’ego Robbinsa, Deana Graziosi, Raya Immelmana. Wszyscy oni podobnie jak ja nie łączą kropek, ale wychodzą poza nie. Szukają innych dróg i nie kolorują obrazka tak, by nie wyjść poza kontur. Twierdzę, że piękno może wyjść poza kontur – mam jego własną definicję. Z polskich autorytetów mogę wymienić: Mateusza Grzesiaka, Pawła Tkaczyka, Basię Piasek oraz tego, od którego zaczęłam swój rozwój osobisty w Polsce, Adama Waleriańczyka.
Najwięcej jednak inspiracji czerpię z natury, gdyż uważność i analityczna spostrzegawczość to moja mocna strona. W przyrodzie wszystko albo się rozwija, albo więdnie. Człowiek podobnie – zależnie od siły wewnętrznej, nie okoliczności. Zatem tylko człowiek świadomy tego, kim jest i dokąd zmierza, może tak naprawdę dokonywać skutecznych zmian, nawet wbrew okolicznościom.

BWL: Uważa Pani, że skuteczną zmianę w życiu prywatnym i zawodowym należy zacząć od siebie?

JDP: Jeśli chcesz być dobrym liderem, to zanim pójdziesz na jakikolwiek warsztat z przywództwa, zastanów się, jakim jesteś człowiekiem. Jeśli twoim ograniczeniem jest brak spójności, pomyśl, jakie będziesz podejmował decyzje, kierując organizacją? Pewnie niespójne. Zatem czy wzbudzisz zaufanie? Czy bez zaufania i autorytetu naprawdę coś zdziałasz? I czy naprawdę myślisz, że nabycie umiejętności delegowania zadań czy też rozpisanie planu „zwiększenia zysku o kolejne miliony” to właściwa kolejność? Lubimy żyć w iluzjach, pomiędzy tym, czego się boimy a tym, czego tak naprawdę pragniemy. „To, kim jesteś, definiuje to, co tworzysz” – to jest mój wniosek z poprzedniej firmy, z której odeszłam, zakładając Business Mermaids. Kod wartości i etyki twórców w spółce musi być podobny. Nie był.

BWL: Ciekawa nazwa. Skąd pomysł?

JDP: Business Mermaids (syreny biznesu) powstała dla przeciwwagi rekinów biznesu. Natura lubi balans. Wiesz, czego się spodziewać po rekinach, po syrenach – niekoniecznie. Syrena to zmysłowość i uwodzicielstwo, a także symbol iluzji – iluzji ograniczeń. Nie ufaj temu, co widzisz – rzekłabym w skrócie. Podobnie jest z ograniczeniami, które stają na drodze do naszego wzrostu i najczęściej mylnie je identyfikujemy. Pomijamy najczęściej to, czego na co dzień nie widzimy, np. politykę firmy, przekonania, tanią kulturę organizacji. To, że czegoś nie mierzymy i nie przedstawiamy w liczbach, nie znaczy, że to nie istnieje. Na tym polega właśnie życie w iluzji. Jeśli chcesz dokonać transformacji, musisz pozbyć się swoich iluzji i nauczyć się zarządzać kluczowymi ograniczeniami. W teorii ograniczeń mówimy, że jeśli nie zarządzasz swoimi ograniczeniami, to i tak one nie znikną, co gorsze, to one będą tobą zarządzać. Zatem zmiana nastąpi, ale niekoniecznie już ta przez nas kontrolowana. Dlatego ważne, by być człowiekiem świadomym ograniczeń swoich i organizacji, w opozycji do rybaków, których piękny śpiew syren doprowadzał do zagłady.
Wszystko zaczyna się i kończy na człowieku, którego na etapie „operacji cud” najczęściej się pomija. Jaka jest skuteczność takiej zmiany? Szybki powrót do nawyków, strata pieniędzy, frustracja pracowników, zachwianie zaufania i wiary w co rusz to nowych „ekspertów ds. cudów”. Umówmy się: cudów nie ma. Jest mądra praca, niekoniecznie ciężka, albo życie w iluzji.

BWL: Jakie są Pani marzenia?

JDP: Chciałabym, by ludzie mieli odwagę myśleć i żyć świadomie, poza schematami i w tym celu korzystali z różnych źródeł wiedzy m.in. z Business Mermaids. Nie każda kobieta występująca w imieniu kobiet jest feministką mającą na celu zgładzenie płci przeciwnej. Myślę, że w świecie potrzebne są obie te energie. Dajmy ludziom przestrzeń i prawo wolności do bycia sobą. Z tym coraz trudniej, dlatego walczę, a moją bronią jest edukacja. Nie każda kobieta marzy o zakładaniu rodziny, domku na przedmieściach i dzieciach. Niektórzy mężczyźni w związkach spełnią się bardziej w roli taty dbającego o dom niż w zarabianiu pieniędzy. Tylko jak żyć, gdy społeczny lincz i hejt to element dzisiejszego świata? Szczęśliwi i spełnieni ludzie to szczęśliwe relacje. Zacznijmy od znalezienia swojej definicji szczęścia, po to by żyć, a nie udoskonalać sztukę przetrwania i jałowej egzystencji.

BWL: Jakie ma Pani dalsze plany odnośnie do swojej firmy i twórczości?

JDP: Liczę na to, że Business Mermaids zapoczątkuje erę kobiet, które podobnie jak ja są oksymoronem i przykładem antykruchości. Płomień może być zimny, a kobieta niezależna finansowo nie jest dziewczyną z Dubaju. Z kolei ta z gromadką dzieci niekoniecznie jest matką Polką. Jeśli natomiast jest kobietą zadbaną, a przy tym sensualną, nie znaczy to, że jest wyrodną matką. Dość etykietowania. W tym celu powstała oferta szeregu warsztatów oprócz tych typowo biznesowych.
Problem ten uzewnętrznia moja książka dla dzieci „Jolie”, która łamie dotychczasową definicję rodziny „niepełnej”– czytaj tej niepełnowartościowej – ukazując to, co jest ważne w życiu, wplatając elementy teorii ograniczeń, myślenia krytycznego, wzmacniających przekonań etc. Z kolei „To ja – Limited Edition” porusza temat relacji międzyludzkich. Opowiada o kobiecie, która samodzielnie decyduje się wychowywać dziecko. Ustawicznie wmawia się jej, że jest „niepełna”, ale o dziwo, jednocześnie nie można jej ujarzmić. Łączy ona w sobie tak wiele kontrastów, których nie można objąć umysłem. Myślę, że wiele z nas znajdzie tam cząstkę siebie, ale również wskazówki i inspiracje. Mężczyzna natomiast będzie lepiej mógł zrozumieć swoje ograniczenia postrzegania takich kobiet, które wcale nie czekają na księcia z bajki, ale na kogoś, kto „zezwoli być częścią ich świata”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Joanna Drucka-Podbereska – Właściciel Business Mermaids, ekspert przywództwa i iluzji ograniczeń

Prekursorka zarządzania zmianą wg. Teorii Ograniczeń oraz Iluzji Ograniczeń w Business Mermaids. Jedyny w Polsce certyfikowany ekspert skutecznego przywództwa „Dobry Szef Martwy Szef”. Pierwszy w Polsce certyfikowany coach transformacji „Choose To Win” Ziglar Legacy. Certyfikowany ekspert w zakresie TOC, NLP, krytycznego myślenia, przełamywania schematów przekonań, podejmowania decyzji dr. Alana Barnarda oraz członek Mastermind  University Tony’ego Robbinsa i Deana Graziosi. Pomaga stworzyć organizację, która sama się doskonali i jest przy tym silnie zmotywowana. Autorka książek „To ja – Limited Edition” oraz „Jolie”.

http://savoir-faire.pl

 

Książka 50 Osobistości Biznesu dostępna jest do kupienia pod poniższym linkiem: https://allegro.pl/oferta/ksiazka-50-osobistosci-biznesu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.